Guardiola: Nigdy nie zwątpię w mój zespół
Pomimo fali krytyki jaka spadła na zespół po spotkaniu z Herculésem Alicante, Pep Guardiola powiedział, że nawet jeśli ten sezon okazałby się najgorszym z możliwych to i tak nigdy nie zwątpi w swoich zawodników.
Na konferencji prasowej przed pierwszym spotkaniem w ramach Ligi Mistrzów sezonu 2010/11, szkoleniowiec Barcelony wyraził jasno swoje stanowisko: "niemożliwym jest wątpić w tych piłkarzy. Moglibyśmy mieć najgorszy sezon z możliwych, ale i tak, dalej wierzyłbym w mój zespół".
Wszyscy mają kredyt zaufania
Guardiola wyjaśnił, że "w zeszłym sezonie, po wygraniu sześciu tytułów z rzędu, udało nam się zdobyć 99 punktów w tak wymagającej lidze jaką jest La Liga. Mając to w pamięci, nie można mieć żadnych wątpliwości i wszyscy zawodnicy mają kredyt zaufania. Znam ich i ta porażka była ciosem dla każdego. Cały zespół chce grać tak dobrze jak jest świadomy, że potrafi" - dodał.
Kontynuując wątek przegranego spotkania, Pep mówił, że zawsze jest jakiś powód przegrania meczu ale: "brak chęci na pewno nim nie był. Chcemy dalej zwyciężać. To jest nasz cel i chcę, żeby ludzie wiedzieli, iż porażka miała na nas duży wpływ. Trzeba też powiedzieć otwarcie, że przeciwnik po prostu zagrał lepiej". Guardiola nie miał zamiaru również osądzać indywidualnie zawodników, ponieważ do jego obowiązków należy: "ułatwianie im życia. Byłbym zły widząc, że zespół się nie przykłada".
Grecki pojedynek
Przechodząc do tematu najbliższego spotkania na Camp Nou z Panathinaikosem Ateny, Guardiola przyznał, że oczekuje: "najmocniejszego, możliwego rywala. Zagramy z jednym z legendarnych greckich zespołów". Pep najbardziej ceni sobie w rywalach bardzo duże doświadczenie zawodników.
Powrót do rytmu
Szkoleniowiec z Santpedor spodziewa się, że rywale grając na wyjeździe, będą raczej nastawieni na grę z kontry. Dla jego zespołu najważniejsze jest jednak by: "wrócić do swojego rytmu i swojego stylu gry".
[źródło: FCBarcelona.cat]
Na konferencji prasowej przed pierwszym spotkaniem w ramach Ligi Mistrzów sezonu 2010/11, szkoleniowiec Barcelony wyraził jasno swoje stanowisko: "niemożliwym jest wątpić w tych piłkarzy. Moglibyśmy mieć najgorszy sezon z możliwych, ale i tak, dalej wierzyłbym w mój zespół".
Wszyscy mają kredyt zaufania
Guardiola wyjaśnił, że "w zeszłym sezonie, po wygraniu sześciu tytułów z rzędu, udało nam się zdobyć 99 punktów w tak wymagającej lidze jaką jest La Liga. Mając to w pamięci, nie można mieć żadnych wątpliwości i wszyscy zawodnicy mają kredyt zaufania. Znam ich i ta porażka była ciosem dla każdego. Cały zespół chce grać tak dobrze jak jest świadomy, że potrafi" - dodał.
Kontynuując wątek przegranego spotkania, Pep mówił, że zawsze jest jakiś powód przegrania meczu ale: "brak chęci na pewno nim nie był. Chcemy dalej zwyciężać. To jest nasz cel i chcę, żeby ludzie wiedzieli, iż porażka miała na nas duży wpływ. Trzeba też powiedzieć otwarcie, że przeciwnik po prostu zagrał lepiej". Guardiola nie miał zamiaru również osądzać indywidualnie zawodników, ponieważ do jego obowiązków należy: "ułatwianie im życia. Byłbym zły widząc, że zespół się nie przykłada".
Grecki pojedynek
Przechodząc do tematu najbliższego spotkania na Camp Nou z Panathinaikosem Ateny, Guardiola przyznał, że oczekuje: "najmocniejszego, możliwego rywala. Zagramy z jednym z legendarnych greckich zespołów". Pep najbardziej ceni sobie w rywalach bardzo duże doświadczenie zawodników.
Powrót do rytmu
Szkoleniowiec z Santpedor spodziewa się, że rywale grając na wyjeździe, będą raczej nastawieni na grę z kontry. Dla jego zespołu najważniejsze jest jednak by: "wrócić do swojego rytmu i swojego stylu gry".
[źródło: FCBarcelona.cat]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (28)