W ciszy stadionu. Czy Cesca trzeba kupować już dziś?

Karol Chowański 'Challenger'

5 czerwca 2010, 23:17

94 komentarze

Życie na kredycie przestało być modne. Dziś jest już tylko ryzykowne. Źródła nie precyzują skali długu Barçy*. Ale malał nie będzie. Rosell nie wygląda na szejka ani filantropa. Nie wzmocni (na 99% kogoś sprowadzi) klubu za własne oszczędności. FC Barcelona powinna oszczędzać. Nie "oszczędzać" w znaczeniu: "sprzedaję dobytek i zaczynam żywot pustelnika". "Oszczędzać", czyli: realizować bieżącą działalność i cele z poszanowaniem każdego eurocenta. Transfer Davida Villi był drużynie potrzebny. To ruch słuszny i to z wielu powodów. Cena była, jaka była, może za rok uznamy ją wszyscy za okazyjną. Przypadek Fàbregasa jest odmienny. Stąd tytułowa teza; męcząca mnie od wczesnomajowego odgrzania tej telenoweli na nowo i męcząca pomimo środowej oficjalnej deklaracji Arsenalu (czasy takie, że podobne słowa niczego nie przesądzają, bywając zbyt często zabiegiem li PR-owym lub orężem negocjacyjnym). Czemu taka, a nie inna?

Bo cena...

Touré wykluczył udział w transakcji, pół-barter odpada. Niezależnie od nazwiska, 40/50/70 mln euro to sporo. Priorytetem Barçy nie są zatem oszczędności. Szkoda. Gdyby były, dogadano by się z Arsenalem na prawo pierwokupu Cesca. Umowę taką kluby parafowałyby tego lata, realizację transferu zostawiając na lato 2011 lub lato 2012. Kwotę zakupu też ustalono by teraz (zabezpieczenie na wypadek wzrostu wartości piłkarza), a inny zapis umowy precyzowałby, że FCB zapłaci Anglikom relatywnie więcej za rok (biorąc pod uwagę odwleczenie transferu, Arsenal winien zejść z ceny; np. przystać na 35-40 mln euro, co brzmi sprawiedliwiej niż 70), a relatywnie mniej (np. ~ 30 mln euro) w przypadku transferu w 2012. "Kwoty z kosmosu!!!", zapieje ktoś? Wszystko jest kwestią negocjacji. Przecież to Inter powinien dopłacać do Eto'o, a nie Barça do Ibrahimovicia.

Tak mediacyjna orientacja okazałaby szacunek FCB do londyńskiego klubu, chęć kompromisu i empatię. "Chcielibyśmy kupić Fàbregasa, on też chce tu grać, ale rozumiemy Waszą sytuację kadrową. Dajmy sobie czas na zmianę pokoleniową w Barcelonie (niech Xavi się zestarzeje), a Wam, panie PHW, na znalezienie zastępcy." Czy takie porozumienie, oszczędne dla Barçy, a pojednawcze i dżentelmeńskie wobec "Kanonierów", nie byłoby krokiem właściwszym? Arsenal byłby syty (i bogatszy), a Barça zaoszczędzone pieniądze przeznaczyłaby na inne potrzeby. A poza kwotą transferu jest jeszcze pensja. Po analizie mapy zarobków obecnej kadry, mogę wysnuć tezę, że po przejściu na Camp Nou pensja Fàbregasa wynosiłaby 8-10 mln euro rocznie. Minimum.
Mówimy ponadto o sytuacji, w której każdy kolejny rok przybliża Fàbregasa do końca jego londyńskiego kontraktu (2014). Za 2-3 lata Arsenal nie mógłby żądać nawet 40 czy 50 mln euro, bo nie-tak-wiele-później nie dostanie za niego nic. Nawet słowa "dziękuję".

Bo Cesc i tak kiedyś tu trafi...

... więc po co się tak spieszyć? Emerytury na The Emirates nie spędzi pewnie nawet za złote góry. Awanse czynione przez londyński klub (PR'owanie jego roli w drużynie; opaska kapitana w wieku 21 lat; znaczna podwyżka pensji) służyły/-ą jedynie odwlekaniu problemu.

Bo Xavi nie idzie na emeryturę. Jeszcze nie.

Oczywiście, że Xaviemu lat nie ubywa, ale od września nie zacznie jeszcze poruszać się o balkoniku. Powiedzmy, że na obecnym poziomie (formy i regularności występów) pogra ok. 2-3 lata. (To bezpieczna prognoza, ale takie są najlepsze, gdy w jednym zdaniu występują słowa "wiek" i "piłkarz".) Mając na względzie metrykę Hernándeza, kupno Cesca nie jest dziś natychmiastowo konieczne. Nosi zaś moim zdaniem znamiona drogiej profilaktyki. Bardzo drogiej.

Bo kłopot bogactwa...

Gdy zakup dojdzie do skutku, powstaje zagadnienie ciekawsze: co z tym urodzajem zrobi Guardiola? Gdzie by tu Cesca, Iniestę i Xaviego razem upchnąć, hmmmm... Cesc na bramkę - odpada, Xavi na szpicę - odpada, Iniesta na lewe skrzydło - odpada, na sake Boga! (Dla przypomnienia: Iniesta to rozgrywający; na skrzydle daje drużynie mniej niż ze środka.)

Alternatywy? Przestawienie drużyny na ustawienie 4-3-3 bez defensywnego pomocnika na dłuższą metę wydaje się nazbyt samobójcze. Ustawienie 4-4-2 z całym trio (+ DM) w pomocy jest obiecujące, ale gdzie wtedy miejsce na boisku dla aż trójki z kwintetu Messi-Villa-Ibrahimović-Pedro-Bojan? Nawet jeśli (idealistycznie) uznamy, iż wszyscy spokojnie pogodzą się z rolą jokerów, to powraca pytanie-bumerang. Za jaką cenę? Bardzo wysoką; a ze sportowego punktu widzenia: niekoniecznie współmierną do wszelkich ewentualnych korzyści.

Jasne, zawsze pozostaje rotacja. Przychodzi za te XX milionów Fàbregas i na wstępie ląduje na ławie. Guardiola gra wymiennie nim, Iniestą i Xavim i tak przez 1, 2 albo 3 sezony. To wygląda pięknie. Dla kibica. Ale czy Fab bez mrugnięcia okiem zaakceptuje ledwie ~ 30 występów na sezon? Codzienności na ławce? Czy chętnie zrezygnuje dziś ze swych minut Xavi?

Bo ogólna sytuacja kadrowa nie jest alarmująca...

... na tyle, by na trzeciego rozgrywającego wydawać 40-70 mln euro! Nieważne ile dokładnie; obie kwoty są wysokie. Barça będzie tak naprawdę potrzebować Fàbregasa dopiero za 2-3 lata, toteż realizacja tego transferu "na już" wydaje mi się zwyczajnie zbytkiem luksusu.

Bo Arsenal negocjował będzie do skutku...

Dziś, deklarując podyktowanie kwoty zaporowej, Wenger i władze londyńskiego klubu wpadły w panikę. Słusznie. Wobec odejścia Fab'a Arsenal piłkarsko będzie pół-ruiną. Cesc to fundament zespołu i boiskowy łącznik z Bossem. Klub nie znajdzie w pięć minut następcy, wokół którego budował drużynę przez ostatnie dwa lata.

Dlatego tę stratę "Kanonierzy" muszą sobie powetować. Mogą wyłącznie finansowo. Stąd pogłoski o 60-70 mln euro. Nie trzeba chyba dodawać, że szaleństwem będzie akceptacja takiej kwoty przez FCB. Danie londyńczykom czasu na znalezienie odpowiedniego następcy (poprzez podpisanie umowy wstępnej) pozwoliłoby negocjować cenę z bardziej koncyliacyjnego a mniej mocarstwowego punktu wyjścia. "Udobruchany" Arsenal byłby bardziej skłonny do finansowego konsensusu niż dziś.

Bo nikt nie lubi konkwistadorów...

Choć to zaskakujące dla osób odpowiedzialnych za okładki "El Mundo Deportivo" (ciekawe, kiedy zmienią nazwę na "El Mundo Barcelonismo"), Francesc Fàbregas ma ze swoim obecnym klubem wciąż ważny kontrakt. Nie zmienią tego deklaracje piłkarza, jego ojca, nie zmieniłaby nawet wypowiedź Świętego Piotra. WAŻNY KONTRAKT. Władze Barçy powinny to uszanować od samego początku. I ostrożniej inicjować temat. Na braku stosownej wrażliwości, cierpi dziś wizerunek Klubu.

Gdy wkrótce po zakończeniu sezonu, w Anglii pojawiły się pierwsze pogłoski o chęci przejścia Cesca do Barcelony, komentarze wielu osób związanych z katalońskim klubem były niewłaściwe. Podmywały fundamenty tożsamości Klubu. Przekaz brzmiał: "Mamy pieniądze, należy nam się piłkarz." Barcelona nie okazała wyrozumiałości dla sytuacji kadrowej drugiej strony. Zapomniano, że ważne umowy należy respektować. Wzajemny szacunek to w każdym biznesie połowa sukcesu.

Umowa wstępna (prócz innych walorów) byłaby genialnym sposobem na to, by władze Barçy odżegnały się od plotek medialnych płotek, hejterskich komentarzy w środowisku, jąkających się o barcelońskim imperializmie dziennikarzy i skojarzeń części fanów (w tym niżej podpisanego) o prowadzeniu tego konkretnego transferu w sposób bliższy "Pérez styl" niż "Barça styl". Starą prawdę marketingu brutalnie przypomniała sobie ostatnio Toyota: na dobrą opinię pracujesz latami, ale tracisz ją w pięć minut. Choć władze Barcelony ugryzły się wreszcie w język, zrobić niesmacznie już się zdążyło. Rozdrażnione władze Arsenalu zdążyły nawet pogrozić palcem wspominając o skierowaniu sprawy do FIFA. Dlatego ten PR'owy smrodek prócz rozwoju sytuacji z Fab'em, martwi także w kontekście innych kontaktów w przyszłości. Wielki Rynek patrzy. Show "Cesc go home"** razi.

Bo jest Hleb...

Był sobie kiedyś rozgrywający Arsenalu, Aleksander Hleb. Przybył do Barcelony i na swojej nominalnej pozycji nie zagrał ani (!) razu. Guardiola bezrefleksyjnie mianował go wingerem. Owszem, w Arsenalu grywał na skrzydle, ale w sytuacjach wyjątkowych; ew. w trakcie meczu schodził ze środka na lewą stronę. Większość piłkarzy na świecie nie sprosta poziomowi Barçy nawet na pozycji, na której grają od przedszkola. Od Białorusina wymagano, by odpowiednia klasę prezentował na pozycji dla siebie wtórnej. Dziś sytuacja jest inna. Po słabym sezonie w VfB, nikt nie kwapi się płacić za Alexa godziwych pieniędzy (ceny Hleba nie przypominam, bo to wieść traumatyczna). Skoro alternatywa dla Xaviego i Iniesty przyda się drużynie, dlaczego by nie spróbować Hleba, wstrzymując się tymczasowo ze sprowadzaniem Fàbregasa? Jego umiejętności (jako CM'a) pozwalają mieć nadzieję, że w starciach z Málagami, Racingami czy Pucharze Króla nie przyniesie barcelonismo wstydu. Znów odwołam się do przewidywanego okresu gry Xaviego. To po nim Fab będzie Barcelonie niezbędny; do tego czasu Hleb wydaje mi się idealnym (i półdarmowym - zostaje tylko płacić mu pensję) uzupełnieniem środka barcelońskiej pomocy. Oszczędnym półśrodkiem do przybycia Fab'a za jakiś czas.

Oczywiście, że perorując o daniu Hlebowi drugiej szansy na Camp Nou (aczkolwiek pierwszej na "jego" pozycji), wykazuję się mnóstwem optymizmu. Bierze się on stąd, że doskonale pamiętam jak grał w Arsenalu. W obecnej formie żaden z Alexa Ronaldinho; ba, dziś nie wytrzymuje porównania nawet z Gutim (o Boże, nie wierzę, że to powiedziałem!). Ale mówimy o zawodniku zastępczym, uzupełnieniu składu na długi i wyczerpujący sezon. Pod okiem Pepa mógłby wykorzystać calutki pre-sezon (nie jedzie przecież na Mundial) na próbę adaptacji do roli rozgrywającego Barçy. Gdy po kilku (!) meczach szansy się nie sprawdzi - trudno. Są jeszcze inne opcje. Dwie. A nawet trzy.

Bo są Thiago i Jonathan...

Zarówno Thiago, jak i Jonathan to młodzieńcy nieokrzesani. W minionym sezonie grali jak na lekarstwo, ale Alcântara pokazał więcej animuszu i pewności siebie, dos Santos kilkakrotnie zachwycił mnie ogromną precyzją podań. Z tych dzieciaków będą ludzie. Oczywiście, że do Fàbregasa brakuje im wiele, ale podobnie jak w przypadku Hleba - po pracowitym okresie przygotowawczym, istnieje szansa, że rozwiną się na tyle, by przez 1-2 lata w meczach ze słabszymi rywalami stanowić dla podstawowych rozgrywających alternatywę. Gwarancji na to, że rozwiną się w tempie Messiego czy Pedrito, oczywiście nie ma. Podobnie jak Hleb MOGĄ się nie sprawdzić, nie rokując żadnych nadziei na resztę sezonu po kilku meczach szansy. Ale to nie koniec świata (czytaj: sezonu)...

...bo zawsze jest jeszcze zimowe okienko

Runda jesienna zawsze daje drużynie pewien margines błędu. Decydujące spotkania dopiero wiosną. A przed wiosną jest... okienko transferowe. Nie sprawdzi się Hleb - do widzenia, sprzedajemy. Nie sprawdzą się Thiago z Jonathanem - do zobaczenia za jakiś czas, podrośnijcie sobie w Athletic. Gdy te opcje zawiodą - niech wróci temat Fàbregasa, skoro nie może czekać. Ale niech Barça przed wydaniem tej góry milionów rzeczywiście wykorzysta wszelkie posiadane zasoby. A nie zachowuje się jak sześciolatek, który widząc w sklepie najnowszy zestaw Lego, nie odejdzie od witryny póki mamusia nie kupi.

Cesc nie musi być dzisiejszym priorytetem transferowym Barçy

Jeśli przyjdzie wnet Fàbregas, nie zacznę kibicować reprezentacji Tybetu albo wydającemu na transfery średnio 2,5 mln euro rocznie Neuchatelowi Xamax. Po prostu leży mi na uwadze sytuacja makroekonomiczna Barçy i uważam rychłe sprowadzanie Fab'a za luksus. Flashback zakupów Klubu dwa lata temu, rok, dziś doszedł Villa - żadnego klubu nie stać na takie luksusy. A nawet jeśli Barçę stać, to zamiast Cesca dziś, wolę Cesca za rok albo dwa. Natomiast dziś: lewoskrzydłowego i drugiego prawego obrońcę.

* Styczniowy ranking Forbes'a mówił o zerowym poziomie długu Barçy. A Sandro mówi coś innego. Chyba ktoś tu kłamie. Ewentualnie - prawda leży gdzieś pomiędzy 0 a 489 mln euro. Tylko gdzie?!
** Wersja jawnie niegramatyczna; oczywista parafraza z "E.T."

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (94)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze