Villa: Jestem wdzięczny fanom Barçy
W wywiadzie dla katalońskiego El Mundo Deportivo Villa mówi m.in. o swoich pierwszych odczuciach po transferze do Barcelony i idolach z dzieciństwa. Wspomina również dzień prezentacji, w którym zaskoczyło go niezwykle ciepłe powitanie na Camp Nou.
Jakie jest twoje pierwsze wspomnienie Barçy?
Od najmłodszych lat zawsze zwracałem uwagę na napastników, ponieważ tę pozycję lubiłem najbardziej. I pamiętam, że napastnicy Barcelony bardzo mi imponowali. Najpierw była to era Romario, później Ronaldo, który był spektakularny. To, co robił, było po prostu niesamowite. Oczywiście śledziłem również losy Luisa Enrique, gdyż był on graczem Sportingu.
Guardiola był obecny w składzie podczas ery Romario. Twoi przyjaciele mówią, że był on jednym z twoich ulubionych piłkarzy...
Jako dziecko, miałem plakat Guardioli w moim pokoju. Nie tylko ja go lubiłem. Myślę, że wszyscy interesujący się piłką podziwiali jego styl gry.
Teraz będzie twoim trenerem. Czy jego sukcesy ostatnich dwóch lat cię zaskoczyły?
Statystyki mówią same za siebie. To, czego dokonał w ciągu zaledwie dwóch lat, jest imponujące. Po tym, co opowiedzieli mi moi nowi klubowi partnerzy, nie mogę się doczekać treningów pod jego wodzą.
Rok temu Guardiola stwierdził, że rozmawiał z tobą po tym, jak okazało się, że transfer do Barçy nie stanie się faktem. Co możesz nam powiedzieć o tej rozmowie?
To były prywatne rozmowy, nie mogę o nich za dużo powiedzieć. Sprawiły jednak, że wiedziałem, iż w przypadku opuszczenia Valencii mogę przejść tylko do Barcelony.
Czy byłeś zaniepokojony, że teraz powtórzy się zeszłoroczna niepewność?
Ważne dla mnie było to, żeby tego nie powtórzyć. Wiedziałem, że tak się nie może stać, bo nie wyobrażam sobie, że udałbym się na Mundial z głową pełną wątpliwości. Na szczęście wszystko skończyło się dobrze dla każdej z trzech stron: dla Valencii, Barcelony i dla mnie. Sfinalizowanie tego w ciągu tygodnia było bardzo korzystne.
Jak się czujesz wśród nowych kolegów?
Nie wiem, jak mogę im dziękować za to, jak mnie potraktowali. Zawsze okazywali wsparcie dla mnie i oczekiwali, że zagram z nimi w jednej drużynie, teraz stało się to faktem. Powitali mnie gratulując. Jestem szczęściarzem, ponieważ są tu niesamowici ludzie. Teraz możemy wykorzystać czas na rozmowy o mieście, w którym wszyscy mieszkamy. Koledzy podpowiadają, co powinienem zrobić.
Zdecydowałeś już, gdzie będziesz mieszkać?
W sobotę rozglądałem się i zapoznawałem z różnymi dzielnicami Barcelony. Mam tu ośmiu partnerów z drużyny, którzy nie mieszkają blisko siebie. Bardzo dużo mi pomagają.
Ośmiu kolegów z drużyny i dobrego przewodnika, Davida Pirri, byłego piłkarza cantery i ojca chrzestnego twoich dzieci...
Co prawda Pirri mieszka w Sabadell, zna Barcelonę bardzo dobrze. W niedzielę pokazywał mi miasto. Staliśmy się przyjaciółmi w Sportingu i Zaragozie. Bardzo mnie wspiera.
Koledzy z drużyny oczekują ciebie na Camp Nou, przyjaciele z Barcelony i koszulka, która zdaje się czekać na ciebie ponad rok...
Wiedziałem, że nikt nie używa numeru '7'. Byłem bardzo szczęśliwy, gdy powiedziano mi, iż był on zarezerwowany dla mnie. Bardzo lubię tę cyfrę, choć w niczym mi to nie pomoże ani nie zaszkodzi.
Czy jesteś wdzięczny fanom za reakcję podczas twojej prezentacji?
Nie do końca... Czuję się bowiem wielce wdzięczny! Nie spodziewałem się tego. Ludzie z klubu mówili, że oczekują wielu ludzi. Informowali mnie o nich podczas konferencji, ale kiedy wyszedłem na murawę, byłem pod ogromnym wrażeniem. Nie spodziewałem się doświadczyć czegoś, czego nie znam i teraz czuję, że mam do spłacenia dług. Moim jedynym życzeniem jest zrealizowanie tego, o czym mówiłem na prezentacji: mam nadzieję, że fani podtrzymają swą sympatię, gdy zacznę grać, ponieważ wiem, że zamierzam dać z siebie wszystko.
Byłeś bardziej podekscytowany niż twoja rodzina?
Wszyscy byliśmy podekscytowani; moja mama, tata, żona, bracia i przyjaciele wiedzieli, co się stało rok temu. Teraz są szczęśliwi nie tylko z transferu, ale również z tego, że miał on miejsce w zeszłym tygodniu. Mój ojciec był bardzo poddenerwowany. Myślał, że nie stanie się to tak szybko.
Jaka była pierwsza rada, jaką otrzymałeś odnośnie Barcelony?
Powiem, ale nie wskażę osoby, od której ją usłyszałem. Polecono mi, bym jako napastnik pomagał drużynie wywierając presję na obrońcach. To uwielbiają miejscowi fani, a tradycja i historia Barcelony do tego zobowiązuje. Myślę, że nie będzie z tym żadnego problemu.
Przewidujesz liczbę bramek, jaką strzelisz?
Nigdy nie próbowałem spekulować, ile strzelę bramek. Nie dlatego, że nie lubię takiej zabawy, ale dlatego, że dużo strzelonych bramek może nie pomóc drużynie, czasem zaś mała ich liczba może być bardziej pożyteczna dla kolektywu. Chcę strzelać od pierwszego do ostatniego meczu i pomagać drużynie swoimi bramkami.
Czy Messi powiedział ci "do zobaczenia wkrótce" w dniu prezentacji?
Zapytał mnie jak się czuję, okazał też zainteresowanie moją przyszłością i powiedział, że chciał, żeby Barcelona mnie zatrudniła. Naprawdę to doceniam.
Jesteś podekscytowany możliwością gry obok Messiego, Xaviego, Iniesty...?
Ponieważ zbliżają się Mistrzostwa Świata, ciężko mi teraz myśleć o takich rzeczach. Ale oczywiście nie mogę się doczekać gry z nimi. Teraz jednak koncentruję się na Mundialu. Potem będzie mnóstwo czasu na myślenie o Barcelonie.
[źródło: El Mundo Deportivo]
Jakie jest twoje pierwsze wspomnienie Barçy?
Od najmłodszych lat zawsze zwracałem uwagę na napastników, ponieważ tę pozycję lubiłem najbardziej. I pamiętam, że napastnicy Barcelony bardzo mi imponowali. Najpierw była to era Romario, później Ronaldo, który był spektakularny. To, co robił, było po prostu niesamowite. Oczywiście śledziłem również losy Luisa Enrique, gdyż był on graczem Sportingu.
Guardiola był obecny w składzie podczas ery Romario. Twoi przyjaciele mówią, że był on jednym z twoich ulubionych piłkarzy...
Jako dziecko, miałem plakat Guardioli w moim pokoju. Nie tylko ja go lubiłem. Myślę, że wszyscy interesujący się piłką podziwiali jego styl gry.
Teraz będzie twoim trenerem. Czy jego sukcesy ostatnich dwóch lat cię zaskoczyły?
Statystyki mówią same za siebie. To, czego dokonał w ciągu zaledwie dwóch lat, jest imponujące. Po tym, co opowiedzieli mi moi nowi klubowi partnerzy, nie mogę się doczekać treningów pod jego wodzą.
Rok temu Guardiola stwierdził, że rozmawiał z tobą po tym, jak okazało się, że transfer do Barçy nie stanie się faktem. Co możesz nam powiedzieć o tej rozmowie?
To były prywatne rozmowy, nie mogę o nich za dużo powiedzieć. Sprawiły jednak, że wiedziałem, iż w przypadku opuszczenia Valencii mogę przejść tylko do Barcelony.
Czy byłeś zaniepokojony, że teraz powtórzy się zeszłoroczna niepewność?
Ważne dla mnie było to, żeby tego nie powtórzyć. Wiedziałem, że tak się nie może stać, bo nie wyobrażam sobie, że udałbym się na Mundial z głową pełną wątpliwości. Na szczęście wszystko skończyło się dobrze dla każdej z trzech stron: dla Valencii, Barcelony i dla mnie. Sfinalizowanie tego w ciągu tygodnia było bardzo korzystne.
Jak się czujesz wśród nowych kolegów?
Nie wiem, jak mogę im dziękować za to, jak mnie potraktowali. Zawsze okazywali wsparcie dla mnie i oczekiwali, że zagram z nimi w jednej drużynie, teraz stało się to faktem. Powitali mnie gratulując. Jestem szczęściarzem, ponieważ są tu niesamowici ludzie. Teraz możemy wykorzystać czas na rozmowy o mieście, w którym wszyscy mieszkamy. Koledzy podpowiadają, co powinienem zrobić.
Zdecydowałeś już, gdzie będziesz mieszkać?
W sobotę rozglądałem się i zapoznawałem z różnymi dzielnicami Barcelony. Mam tu ośmiu partnerów z drużyny, którzy nie mieszkają blisko siebie. Bardzo dużo mi pomagają.
Ośmiu kolegów z drużyny i dobrego przewodnika, Davida Pirri, byłego piłkarza cantery i ojca chrzestnego twoich dzieci...
Co prawda Pirri mieszka w Sabadell, zna Barcelonę bardzo dobrze. W niedzielę pokazywał mi miasto. Staliśmy się przyjaciółmi w Sportingu i Zaragozie. Bardzo mnie wspiera.
Koledzy z drużyny oczekują ciebie na Camp Nou, przyjaciele z Barcelony i koszulka, która zdaje się czekać na ciebie ponad rok...
Wiedziałem, że nikt nie używa numeru '7'. Byłem bardzo szczęśliwy, gdy powiedziano mi, iż był on zarezerwowany dla mnie. Bardzo lubię tę cyfrę, choć w niczym mi to nie pomoże ani nie zaszkodzi.
Czy jesteś wdzięczny fanom za reakcję podczas twojej prezentacji?
Nie do końca... Czuję się bowiem wielce wdzięczny! Nie spodziewałem się tego. Ludzie z klubu mówili, że oczekują wielu ludzi. Informowali mnie o nich podczas konferencji, ale kiedy wyszedłem na murawę, byłem pod ogromnym wrażeniem. Nie spodziewałem się doświadczyć czegoś, czego nie znam i teraz czuję, że mam do spłacenia dług. Moim jedynym życzeniem jest zrealizowanie tego, o czym mówiłem na prezentacji: mam nadzieję, że fani podtrzymają swą sympatię, gdy zacznę grać, ponieważ wiem, że zamierzam dać z siebie wszystko.
Byłeś bardziej podekscytowany niż twoja rodzina?
Wszyscy byliśmy podekscytowani; moja mama, tata, żona, bracia i przyjaciele wiedzieli, co się stało rok temu. Teraz są szczęśliwi nie tylko z transferu, ale również z tego, że miał on miejsce w zeszłym tygodniu. Mój ojciec był bardzo poddenerwowany. Myślał, że nie stanie się to tak szybko.
Jaka była pierwsza rada, jaką otrzymałeś odnośnie Barcelony?
Powiem, ale nie wskażę osoby, od której ją usłyszałem. Polecono mi, bym jako napastnik pomagał drużynie wywierając presję na obrońcach. To uwielbiają miejscowi fani, a tradycja i historia Barcelony do tego zobowiązuje. Myślę, że nie będzie z tym żadnego problemu.
Przewidujesz liczbę bramek, jaką strzelisz?
Nigdy nie próbowałem spekulować, ile strzelę bramek. Nie dlatego, że nie lubię takiej zabawy, ale dlatego, że dużo strzelonych bramek może nie pomóc drużynie, czasem zaś mała ich liczba może być bardziej pożyteczna dla kolektywu. Chcę strzelać od pierwszego do ostatniego meczu i pomagać drużynie swoimi bramkami.
Czy Messi powiedział ci "do zobaczenia wkrótce" w dniu prezentacji?
Zapytał mnie jak się czuję, okazał też zainteresowanie moją przyszłością i powiedział, że chciał, żeby Barcelona mnie zatrudniła. Naprawdę to doceniam.
Jesteś podekscytowany możliwością gry obok Messiego, Xaviego, Iniesty...?
Ponieważ zbliżają się Mistrzostwa Świata, ciężko mi teraz myśleć o takich rzeczach. Ale oczywiście nie mogę się doczekać gry z nimi. Teraz jednak koncentruję się na Mundialu. Potem będzie mnóstwo czasu na myślenie o Barcelonie.
[źródło: El Mundo Deportivo]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (27)