Cruyff: Barça jeszcze nie na szczycie

Mystique

14 maja 2010, 11:38

12 komentarzy
Barça jest o krok od wygrania drugiego kolejnego tytułu mistrza ligi. Musi tylko pokonać Valladolid, ale nie może jeszcze świętować. Powinna pozostać wierna swojemu stylowi i być nieco bardziej pracowita - nie odchodząc jednocześnie od swojej filozofii gry.

Czy Barcelona Guardioli może grać lepiej? Koncepcyjnie, nie. Jako drużyna, a to jest sport drużynowy, dominuje w wielu aspektachh gry: w pressingu, odbiorze piłki, grze pozycyjnej, w rytmie gry. Kolejny tego dowód mieliśmy na Sánchez Pizjuán. Z 90 minut gry, 85 było fenomenalne. Blaugrana otwierała i zamykała grę, jak tylko chciała. Momentalnie przyśpieszała bądź spowalniała grę. Podania na jeden bądź dwa kontakty. Kompletna dominacja w posiadaniu piłki. Po godzinie gry było 0-3, a wynik mógł być wyższy.

Dzięki Palopowi i kilku zepsutym zagraniom naszych piłkarzy Sevilla uniknęła wyższej porażki. 85 minut dominacji i tylko 5 oddanej inicjatywy. Uniknąwszy ryzyka, szczególnie takich 5 minut, kiedy traci się dwie bramki a karny wisi w powietrzu, wszystko wyglądałoby dużo lepiej. To jest dowód tego, że drużyna nie osiągnęła jeszcze szczytu swoich możliwości. Ale to nawet lepiej, bo stwarza to konieczność i chęć kontynuowania pracy, bycia czujnym i podkreślania sytuacji niosących ryzyko.

Masz pomysł i masz ludzi, którzy wprowadzą go w życie. Wiesz co i wiesz jak chcesz grać. Jest mnóstwo możliwości wprowadzenia w życie tej samej idei: atakować lepiej, by skuteczniej bronić. Poza umiejętnościami, kilka rzeczy jest niezwykle istotnych: doświadczenie, skrupulatność, wyczucie sztuki. Bardziej konkretnie: bycie mądrzejszym, czujniejszym, bystrzejszym, niekoniecznie po prostu lepszym. Bardzo trudno jest wyegzekwować styl Barçy - wydaje się być prostym, ale wymaga wielu elementów i czynników - dużo trudniej jest kontynuowanie dominacji, kiedy gra zmierza ku końcowi. Jeśli jesteś bardziej skoncentrowany, możesz ewentualnie mniej biegać. Piłka nożna to gra błędów, a te przydarzają się zwykle z powodu chwilowego braku uwagi. Strata piłki, gdy drużyna wychodzi do przodu, nieuwaga przy stałym fragmencie gry...i z niczego traci się dwie bramki. To jest ostatni krok do perfekcji. Pracować nad praktycznością i efektywnością, nie obniżając poziomu umiejętności. Potrzebny jest powrót do dominacji w grze po kilku minutach obniżonej koncentracji - to, co widzieliśmy w ostatnim kwadransie meczu z Sevillą.

Maksymalna presja

Kiedy Barcelona obniżyła intensywność gry prowadząc trzema bramkami i grając w przewadze jednego zawodnika? To jest ludzkie, to jest zrozumiałe, ale to jest do uniknięcia. Kiedy Barça grała ostatnio najlepiej? Pod maksymalną presją (w wyjazdowych pojedynkach z Villarrealem i Sevillą). Kiedy miała ostatnio największe problemy? Gdy presja była minimalna (Xerez i Tenerife, oba mecze u siebie). Jaki jest następny mecz? Taki, który daje trofeum, ten z drugiej grupy - Valladolid u siebie. I przez to coś może pójść nie po myśli, jeśli wierzysz, że wszystko już wygrane. Wygrasz tylko wtedy, gdy zagrasz dobrze. Poza "instrukcją obsługi" Barcelony, musimy być praktyczni i efektywni. Tak, zgadzam się z Guardiolą: wygranie ligi będzie czwartym trofeum sezonu. Nie pierwszym i nie jedynym. Ponieważ sezon startuje w sierpniu (lub wrześniu) i trwa do maja (lub czerwca). A jeśli wygra się Superpuchar Hiszpanii, będzie to pierwsze trofeum sezonu 2010-2011.

Każdy zasługuje na szacunek

Pochwały kierowane ostatnio jedynie do trzech napastników, to brak szacunku dla reszty. Forma Messiego, Pedro i Bojana jest fenomenalna. Świetnie, ale w turnieju tak długim jak liga - a nawet dłuższym z powodu historycznego sezonu, większej liczby meczów - sprint na ostatniej prostej to rezultat wysiłku drużyny przez cały sezon. Stwierdzenie, że jakiś piłkarz nie jest wystarczająco dobry, to oznaka bardzo krótkiej pamięci. W 38 ligowych meczach, tylko ligowych meczach (choć mógłbym wspomnieć również o innych rozgrywkach), każdy gracz miał swój wpływ na poszczególny wynik. Ibrahimović był podstawą w wygraniu meczów takich, jak ostatnio. A każdy z tych meczów był finałem. Po części ze względu na formę Realu Madryt okazuje się bowiem, że każdy mecz, nawet dawno już zapomniany, był niezwykle istotny.

Wspominam o Szwedzie, ponieważ jest teraz krytykowany przez tych samych ludzi, którzy cieszyli się z dającej zwycięstwo bramki nad Realem Madryt, na Camp Nou. Z bramki wartej mistrzostwo. I wybrałem to trafienie, choć było ich więcej i było również więcej spotkań, które było równie decydujące, jak te w Villarreal czy Sevilli, gdzie nie zagrał. Kryteria, które stosujemy do Ibry, powinny być kryteriami stosowanymi do osądzania wszystkich graczy. Zarówno w pozytywnym, jak i negatywnym znaczeniu. Ludzie, którzy o tym pamiętają, mają dobrą pamięć.

[źródło: El Periódico de Catalunya]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (12)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze