Arsenal - Barcelona, czyli do Madrytu przez Londyn

Majik

30 marca 2010, 10:23

14 komentarzy
Bez wątpienia będzie to najbardziej spektakularny ćwierćfinał tej Ligi Mistrzów. Xavi kontra Cesc, czyli Barça - Arsenal. Na szczęście dla fanów futbolu, obaj zawodnicy wyleczyli swoje kontuzje i będą mogli grać w środowym meczu.

Dla Xaviego ta kontuzja to już przeszłość. "Czułem się bardzo dobrze na Balearach" - zapewnił Hiszpan, który grał na bardzo dobrym poziomie ostatnie 29 minut meczu z Mallorką. "Za nic nie straciłbym okazji zagrania w tym meczu" - powiedział o starciu z Arsenalem i pierwszej okazji wystąpienia na Emirates.

Choć wszyscy culés liczą dni do finału (zostało już tylko 54), to drużyna nie myśli o tym. W szczególności teraz, gdy ćwierćfinał to starcie z Arsenalem a prawdopodobny rywal półfinału to Inter. "Bernabéu to marzenie, ale na razie jest bardzo odległe. Arsenal to teraźniejszość i myślimy tylko o meczu na Emirates" - dodał Xavi.

Pomimo, że Barça to faworyt starcia z Arsenalem, Xavi przypomina, że nie można nie doceniać rywala, który przez wiele lat zachodzi bardzo daleko - do finałów lub półfinałów. Pomocnik wychwala także styl Wengera: "Widać, że gra sprawia im radość. Są tacy jak my, atakują bramkę rywala. Grają z talentem, nie są typową angielską drużyną". Xavi ostrzega również przed potencjałem, jaki mają zawodnicy Arsenalu: "Cesc jest bardzo niebezpieczny, a Arszawin, Nasri i Walcott nieprzewidywalni". Piłkarz Barçy dodał, że nie uważa, aby presja wpłynęła na grę Cesca. "Dla niego będzie to szczególne wydarzenie. Ale ma silną osobowość i pokaże swój najlepszy poziom gry" - zakończył.


[źródło: Mundo Deportivo]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (14)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze