Laporta: 'Mes que un club' to nie tylko slogan
Był Pan głęboko poruszony prezentacją Alfonsa Godalla. Przyjaźń na bok, czy widział Pan również w tej prezentacji początek swojego pożegnania?
Nie, i to głównie z powodu przyjaźni. Jest przyjacielem, który podjął bardzo ważną decyzję. Ale także dlatego, jak bardzo dobrze powiedział Xavier Sala - chcę by to marzenie wciąż trwało i stawało się rzeczywistością. To właśnie przez taki model jesteśmy rozpoznawani jako najlepszy klub na świecie i ten okres jest najlepszym w historii Barcelony.
Jest osobą, która zawsze była przyt mnie. To było połączenie szacunku jaki mam do Alfonsa Godalla i fakt, że podjął tak trudną decyzję i jest dla mnie świadectwem wielkiej odwagi. Dla mnie jest to najodpowiedniejszy kandydat.
Czy wyobraża sobie Pan ostatni okres sprawowania swojej władzy w jakiś specjalny sposób?
Żyję z dnia na dzień, ale jeśli patrzę na to wszystko z perspektywy czasu to widzę kawał dobrze wykonanej pracy, dużo wspaniałych meczów, które kibice Barcelony kochają. I jeśli on (Godall - przyp. Red.) chce dalej kontynuować tę erę sukcesów, to ja również tego chcę. Chciałbym również, aby wraz ze zbliżaniem się dnia wyborów, kandydaci pokazywali także swoją odpowiedzialność.
Patrząc wstecz, z czego jest Pan najbardziej dumny, a z czego najmniej?
Na pewno z decyzji sportowych. Z zatrudnienia Txiki Begiristraina jako dyrektora sportowego. Zawsze mieliśmy bardzo przejrzyste idee i broniliśmy ich w najtrudniejszych momentach, które również wiele mnie nauczyły. Musieliśmy się zdecydować na całkowitą zmianę i tego dokonaliśmy.
Odzyskaliśmy także katalońską tożsamość Barçy i najbardziej katalońska Barcelona w historii jest również najbardziej światową. Jak się można domyślić, jestem z tego bardzo dumny. Przekazaliśmy wyraźną wiadomość że "mes que un club" to nie tylko slogan, ale także deklaracja zasad.
Ci, którzy chcieli nas obalić, powinni jeszcze raz się nad tym zastanowić, gdyż staliśmy się najlepszym klubem na świecie, broniąc "mes que un club" naszym futbolem, kulturą i solidarnością. Także dlatego, że istnieje fundacja - filar klubu. Dusza Barçy może zostać zrozumiana tylko poprzez fundację, która rozwija programy pomagające najbardziej potrzebującym dzieciom.
Mamy zespół ludzi, którzy wierzą w te ideały - dyrektor fundacji Marta Segú, dyrektor wykonawczy Joan Oliver, dyrektor sportowy Txiki Begiristrain, kierownik ds. piłki nożnej Raül Sanllehí czy drużyna prowadzona obecnie przez Pepa Guardiolę, a wcześniej przez Franka Rijkaarda. Także koledzy w zarządzie, którzy pomagali mi kierować klubem.
Zapytaliśmy także o to z czego jest Pan najmniej dumny...
Z nie wygrania większej ilości tytułów. Myślę, że mogliśmy wygrać kilka więcej. Poza tym, chociaż jesteśmy rozpoznawani przez fanów na całym świecie i pomimo tego czego dokonaliśmy, zawsze w otoczeniu znajdzie się grupa opozycjonistów, część mediów, które zawsze będą krytyczne. Nie osiągnęliśmy czegoś, czego nie daliby radę przeskoczyć.
Gdzieś zawsze są ludzie i media, które zajmą taką pozycję i powiedzą Ci, że nie zrobiłeś niczego dobrego przez siedem lat. Ci ludzie powinni iść się zbadać. Oczywiście, że popełnialiśmy błędy i nikt nie będzie we wszystkim jednomyślny ale zajmowanie tak diametralnie wrogiego stanowiska... Uważam, że powinniśmy mieć zupełnie inne relacje z takimi osobami.
[źródło: barcaelections]
Nie, i to głównie z powodu przyjaźni. Jest przyjacielem, który podjął bardzo ważną decyzję. Ale także dlatego, jak bardzo dobrze powiedział Xavier Sala - chcę by to marzenie wciąż trwało i stawało się rzeczywistością. To właśnie przez taki model jesteśmy rozpoznawani jako najlepszy klub na świecie i ten okres jest najlepszym w historii Barcelony.
Jest osobą, która zawsze była przyt mnie. To było połączenie szacunku jaki mam do Alfonsa Godalla i fakt, że podjął tak trudną decyzję i jest dla mnie świadectwem wielkiej odwagi. Dla mnie jest to najodpowiedniejszy kandydat.
Czy wyobraża sobie Pan ostatni okres sprawowania swojej władzy w jakiś specjalny sposób?
Żyję z dnia na dzień, ale jeśli patrzę na to wszystko z perspektywy czasu to widzę kawał dobrze wykonanej pracy, dużo wspaniałych meczów, które kibice Barcelony kochają. I jeśli on (Godall - przyp. Red.) chce dalej kontynuować tę erę sukcesów, to ja również tego chcę. Chciałbym również, aby wraz ze zbliżaniem się dnia wyborów, kandydaci pokazywali także swoją odpowiedzialność.
Patrząc wstecz, z czego jest Pan najbardziej dumny, a z czego najmniej?
Na pewno z decyzji sportowych. Z zatrudnienia Txiki Begiristraina jako dyrektora sportowego. Zawsze mieliśmy bardzo przejrzyste idee i broniliśmy ich w najtrudniejszych momentach, które również wiele mnie nauczyły. Musieliśmy się zdecydować na całkowitą zmianę i tego dokonaliśmy.
Odzyskaliśmy także katalońską tożsamość Barçy i najbardziej katalońska Barcelona w historii jest również najbardziej światową. Jak się można domyślić, jestem z tego bardzo dumny. Przekazaliśmy wyraźną wiadomość że "mes que un club" to nie tylko slogan, ale także deklaracja zasad.
Ci, którzy chcieli nas obalić, powinni jeszcze raz się nad tym zastanowić, gdyż staliśmy się najlepszym klubem na świecie, broniąc "mes que un club" naszym futbolem, kulturą i solidarnością. Także dlatego, że istnieje fundacja - filar klubu. Dusza Barçy może zostać zrozumiana tylko poprzez fundację, która rozwija programy pomagające najbardziej potrzebującym dzieciom.
Mamy zespół ludzi, którzy wierzą w te ideały - dyrektor fundacji Marta Segú, dyrektor wykonawczy Joan Oliver, dyrektor sportowy Txiki Begiristrain, kierownik ds. piłki nożnej Raül Sanllehí czy drużyna prowadzona obecnie przez Pepa Guardiolę, a wcześniej przez Franka Rijkaarda. Także koledzy w zarządzie, którzy pomagali mi kierować klubem.
Zapytaliśmy także o to z czego jest Pan najmniej dumny...
Z nie wygrania większej ilości tytułów. Myślę, że mogliśmy wygrać kilka więcej. Poza tym, chociaż jesteśmy rozpoznawani przez fanów na całym świecie i pomimo tego czego dokonaliśmy, zawsze w otoczeniu znajdzie się grupa opozycjonistów, część mediów, które zawsze będą krytyczne. Nie osiągnęliśmy czegoś, czego nie daliby radę przeskoczyć.
Gdzieś zawsze są ludzie i media, które zajmą taką pozycję i powiedzą Ci, że nie zrobiłeś niczego dobrego przez siedem lat. Ci ludzie powinni iść się zbadać. Oczywiście, że popełnialiśmy błędy i nikt nie będzie we wszystkim jednomyślny ale zajmowanie tak diametralnie wrogiego stanowiska... Uważam, że powinniśmy mieć zupełnie inne relacje z takimi osobami.
[źródło: barcaelections]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (23)