Menotti: Leo Messi gra w Barcelonie i biega w reprezentacji

Conrado

13 października 2009, 15:21

10 komentarzy
Cesar Luis Menotti trenował Barcelonę w 1984 roku. Zna miasto, klub oraz obecnego trenera Pepa Guardiolę. Był także selekcjonerem reprezentacji Argentyny, poznał więc Diego Maradonę i wie dużo o obecnej gwieździe Albicelestes, Leo Messim. Jest więc jednym z niewielu autorytetów, które mogą porównać sytuację Leo w klubie i reprezentacji. W wywiadzie dla "Sportu" podzielił się swoimi spostrzeżeniami na temat zaangażowania Messiego w grę na arenie klubowej i międzynarodowej.

Czy Messi jest głównym kandydatem do zdobycia Złotej Piłki?

Wydaje mi się, że jest idealnym kandydatem. Dwaj najlepsi piłkarze na świecie to Andres Iniesta i on. Dzięki zdobytemu doświadczeniu bardziej dojrzałym zawodnikiem z tej dwójki jest Andres, jednak umiejętności Leo oraz jego młody wiek sugerują, że może zająć tron "króla futbolu", który pozostaje pusty od czasów Diego Maradony. Mimo że pojawiały się eksplozje talentu pokroju Ronaldo i Ronaldinho, nikt nie umiał utrzymać się na szczycie przez dłuższy czas. Cruyff, Maradona, Pele, Di Stefano - byli królami futbolu, ponieważ grali na światowym poziomie przez dekadę. Messi jest bardzo poważnym kandydatem do wejścia do tego grona. W najbliższym czasie, jeżeli nie zatrzyma się w rozwoju piłkarskim, może wspiąć się na sam szczyt.

Messi czy Cristiano?

Messi jest lepszy. Trzeba patrzeć na nich przez pryzmat klubów, w których grają. Cristiano lubi samemu wykańczać akcje i strzelać gole. Leo jest wyborowym strzelcem, ale gra bardziej zespołowo. Ma więcej szacunku dla idei gry zespołowej, o czym Ronaldo często zapomina. Cristiano to indywidualista, Messi jest częścią drużyny.

Dlaczego Messi jest uwielbiany w Barcelonie, podczas gdy w Argentynie kwestionuje się jego umiejętności?

Argentyna do tej pory nie nauczyła się grać zespołowo. Nie mają czasu na wspólne treningi, po prostu przyjeżdżają ze swoich klubów na zgrupowanie, grają razem mecz i rozjeżdżają się do domów. Barcelonę Messi poznał od podstaw, zaczął tam swoją przygodę z futbolem, uczył się i dorastał w tym klubie. Wie dokładnie, za co jest odpowiedzialny - Xavi i Iniesta rozgrywają piłkę, a on pomaga im, ale nadrzędnym celem jest wykańczanie akcji. Piłkarze wymieniają między sobą mnóstwo podań. Natomiast w reprezentacji oczekuje się od niego czegoś całkiem innego, strategia Argentyny to: podanie, gol, wszystko. Kadra narodowa nie ma strategii, bo od wielu lat nie ma trenera. Nie dlatego, że ludzie w Argentynie nie umieją trenować. Problem w tym, iż większość piłkarzy gra w ligach europejskich, więc trenerzy nie mają zbyt wielu okazji na spotkanie ze swoimi podopiecznymi. Argentyńczycy na boisku dużo biegają, bo słabo grają. Przecież to jest mecz piłki nożnej, a nie maraton! Messi w Barcelonie gra, a w reprezentacji tylko biega. Ale nie można dyrygować orkiestrą, kiedy muzycy są w Rzymie, a dyrygent w Buenos Aires.

Guardiola zaskoczył Pana?

Nie. Powiedziałem mu już kiedyś, że w przyszłości zostanie trenerem Barcelony. Zanim został trenerem, spotkaliśmy się w Argentynie. Jedliśmy razem kolację i zobaczyłem w nim coś, co powiedziało mi, iż ma powołanie. Przyjechał do Argentyny i obserwował trenerów z naszego kraju, podglądał ich pracę, to co robią dobrze i źle. Wydaje mi się, że już wtedy przygotowywał się do swojej nowej roli. Jest idealnym trenerem dla Dumy Katalonii.

Co wydarzyło się tamtego wieczoru w Buenos Aires?

Przyjechał porozmawiać. Nie chciał się uczyć ode mnie, nie jestem nauczycielem dla nikogo. Usiedliśmy do kolacji o 21:30, a wstaliśmy od stołu o 3:30 rano. Powiedziałem: "Będziesz trenerem FC Barcelony". Dlaczego? Bo dużo przeszedł z Barçą, bo pochodzi z Katalonii i zna klub jak mało kto. Wielu ludzi rozpoczyna trenerską karierę, bo grali kiedyś w piłkę. Guardiola przyszedł trenować Barçę, bo przygotował się do tego jak nikt inny. Moim zdaniem, niedługo będzie najlepszym kandydatem do objęcia stanowiska selekcjonera reprezentacji Hiszpanii.

Czy trudno jest przekazać zawodnikom swoje wizje?

Być zawodnikiem i być trenerem to dwie całkowicie odrębne profesje. Nauczanie to sztuka, nie jest to łatwe, do takich rzeczy trzeba się przygotować. Są trenerzy, którzy trenują i są tacy, którzy uczą. Guardiola łączy te dwa profile. Wie, jak trenować i umie uczyć.

Co sądzi Pan o FC Barcelonie obserwując ją z Argentyny?

Drużyna opiera się na wieloletniej miłości kibiców do barw klubowych. Kiedy ludzie mówią, że to więcej niż klub, całkowicie się z nimi zgadzam. Niektórzy myślą, iż to tylko pusty frazes, ale jest inaczej: FC Barcelona to wielka rodzina ze swoimi zasadami, oddana barwom Blaugrana i Katalonii, która nie koncentruje się tylko na wygrywaniu, ale przede wszytskim na pięknej grze.

Jakby Pan przyjął wiadomość, że Argentyna z Leo Messim w składzie i Diego Maradoną na ławce trenerskiej nie zakwalifikowała się do Mundialu w RPA?

Byłoby to bolesne przeżycie. Dwa razy cudem zakwalifikowaliśmy się do Mistrzostw Świata, raz musieliśmy grać w barażu z Australią. Brak awansu wywołałby ogromną frustrację. Myślę, że mimo wszystko się uda, ciężko mi wyobrazić sobie Mundial bez Albicelestes.

Maradona jest przygotowany do trenowania równie dobrze jak Guardiola?

Diego jest zakochany w futbolu, ale musi nauczyć się jeszcze dwóch rzeczy. Tego, iż trener zawsze trzyma się na uboczu, z dala od błysku fleszy, oraz że praca trenera będzie zawsze obiektem niekończących się dyskusji, nie zawsze pochlebnych. Ma bardzo wielkie chęci, a my możemy pomóc mu tylko w jeden sposób - nie rozpętujmy niepotrzebnych dyskusji na temat powołania lub braku powołania dla konkretnego zawodnika, pozwólmy trenerowi realizować swoją wizję.

[źródło: Sport]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (10)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze