Caparrós: Z każdym można wygrać - wywiad
Od niedzielnego wieczoru pachnie finałem Pucharu Króla i szkoleniowiec Athletic Bilbao, Joaquín Caparrós w wywiadzie dla Barça TV stwierdził, że jego drużyna może pokonać faworyzowaną Barcelonę. "W meczu, można pokonać każdy zespół na świecie", konkludował.
Caparrós jest człowiekiem, który kocha to co robi. Swoim piłkarzom dodaje otuchy podkreślając, że są wielcy i z przyjemnością ogląda ich grę, tak jak miało to miejsce w półfinale w Sewilli. Dlatego Caparrós w swoim drugim sezonie w Baskijskim mieście czuje się szczęśliwy i twierdzi, że jego drużyna poczyniła "milowy krok" w przeciwieństwie do poprzedniego sezonu.
Co oznacza finał dla pana zespołu?
Oznacza wiele, bo priorytetem dla Athletic jest Puchar. Wraz z Barçą jesteśmy zespołem, który ma najwięcej tytułów i odkąd prezentujemy dobrą formę w lidze, puchar jest dla nas bardzo ważny. Ten finał pokazuje, ile pracy za nami.
A dla miasta?
Oczywiście, zarówno klub jak i mieszkańcy żyli tym od samego początku, ja natomiast myślałem o tym już w ubiegłym roku. Ludzie chcieli Puchar, a kiedy ten jest w naszym zasięgu, emocje wzrosły.
Jaki cel obrało sobie Athletic Bilbao na ten sezon?
Zdecydowana poprawa w Pucharze Króla i w rozgrywkach ligowych w odniesieniu do poprzedniego sezonu. W pucharze jest lepiej, dlatego naszym celem jest zajęcie wyższego miejsca w tabeli. Równolegle, naszym zadaniem jest wprowadzenie młodych piłkarzy, takich jak Etxeita, czy teraz Eneko.
Jak postrzega pan Barçę?
Bardzo dobrze. Obecnie to jeden z najlepszych klubów na świecie, zarówno indywidualnie jak i zespołowo. Wszelkie elementy szatni, a także głód tytułów powoduje, że poszczególne indywidualne transfery podnoszą poziom całego zespołu.
A czy Athletic może ją zatrzymać?
Musimy być mocni jako zespół. Wiem, że to będzie bardzo trudne, ponieważ Barcelona to Barcelona, ale nawet oni sami nie są pewni zwycięstwa. Mecz może zostać wygrany przez którąś z drużyn, ale musimy w to wierzyć i dać z siebie sto procent.
W ostatnim wywiadzie przed meczem ligowym kilka miesięcy temu pochwalił pan Guardiolę. Jak ocenia go teraz?
Guardiola to odpowiednia osoba na odpowiednim miejscu. Należy więc docenić decyzję prezydenta i pozostałych członków zarządu, ponieważ dzięki jego wiedzy i podejmowanym decyzjom jesteście liderami.
W Walencji stawią sobie czoła dwa całkowicie inne zespoły.
Tak, bez wątpienia. Nie każdy zespół ma w swoim składzie Iniestę, Xaviego czy Alvesa i nie ma specjalnej recepty na taki zespół. Jednak obowiązkiem trenera jest jak najlepsze wykorzystanie swoich atutów.
Co może pan powiedzieć o Fernando Llorente, który w tym sezonie sprawuje się wyśmienicie?
Fernando jest piłkarzem, który zawsze daje z siebie sto procent. Przybył tutaj w wieku 12 lat, dysponuje dobrymi warunkami fizycznymi. To wielki człowiek, który chce być wspaniałym piłkarzem i wiele zawdzięcza klubowi. Aby się rozwijać, często radzi się swoich kolegów i trenerów. Zarówno w ubiegłym sezonie jak i wcześniej dobrze się spisywał. Myślę, że w przyszłości może być ważną postacią w naszej piłce.
Będzie to pojedynek dwóch drużyn stawiających na wychowanków.
Zawsze mówiłem, że u nas tak jest, ale w Barcelonie to nie ma znaczenia. Tam nie sprzedaje się dużej liczby piłkarzy z rezerw. Jest to wiec refleksja dla drużyn ligowych jak i europejskich. Milan, Manchester i Bayern stawiają na wychowanków, ale to w Barcelonie 80% stanowią piłkarze z rezerw. Należy więc pogratulować sztabowi szkoleniowemu.
[źródło: FCBarcelona.cat]
Caparrós jest człowiekiem, który kocha to co robi. Swoim piłkarzom dodaje otuchy podkreślając, że są wielcy i z przyjemnością ogląda ich grę, tak jak miało to miejsce w półfinale w Sewilli. Dlatego Caparrós w swoim drugim sezonie w Baskijskim mieście czuje się szczęśliwy i twierdzi, że jego drużyna poczyniła "milowy krok" w przeciwieństwie do poprzedniego sezonu.
Co oznacza finał dla pana zespołu?
Oznacza wiele, bo priorytetem dla Athletic jest Puchar. Wraz z Barçą jesteśmy zespołem, który ma najwięcej tytułów i odkąd prezentujemy dobrą formę w lidze, puchar jest dla nas bardzo ważny. Ten finał pokazuje, ile pracy za nami.
A dla miasta?
Oczywiście, zarówno klub jak i mieszkańcy żyli tym od samego początku, ja natomiast myślałem o tym już w ubiegłym roku. Ludzie chcieli Puchar, a kiedy ten jest w naszym zasięgu, emocje wzrosły.
Jaki cel obrało sobie Athletic Bilbao na ten sezon?
Zdecydowana poprawa w Pucharze Króla i w rozgrywkach ligowych w odniesieniu do poprzedniego sezonu. W pucharze jest lepiej, dlatego naszym celem jest zajęcie wyższego miejsca w tabeli. Równolegle, naszym zadaniem jest wprowadzenie młodych piłkarzy, takich jak Etxeita, czy teraz Eneko.
Jak postrzega pan Barçę?
Bardzo dobrze. Obecnie to jeden z najlepszych klubów na świecie, zarówno indywidualnie jak i zespołowo. Wszelkie elementy szatni, a także głód tytułów powoduje, że poszczególne indywidualne transfery podnoszą poziom całego zespołu.
A czy Athletic może ją zatrzymać?
Musimy być mocni jako zespół. Wiem, że to będzie bardzo trudne, ponieważ Barcelona to Barcelona, ale nawet oni sami nie są pewni zwycięstwa. Mecz może zostać wygrany przez którąś z drużyn, ale musimy w to wierzyć i dać z siebie sto procent.
W ostatnim wywiadzie przed meczem ligowym kilka miesięcy temu pochwalił pan Guardiolę. Jak ocenia go teraz?
Guardiola to odpowiednia osoba na odpowiednim miejscu. Należy więc docenić decyzję prezydenta i pozostałych członków zarządu, ponieważ dzięki jego wiedzy i podejmowanym decyzjom jesteście liderami.
W Walencji stawią sobie czoła dwa całkowicie inne zespoły.
Tak, bez wątpienia. Nie każdy zespół ma w swoim składzie Iniestę, Xaviego czy Alvesa i nie ma specjalnej recepty na taki zespół. Jednak obowiązkiem trenera jest jak najlepsze wykorzystanie swoich atutów.
Co może pan powiedzieć o Fernando Llorente, który w tym sezonie sprawuje się wyśmienicie?
Fernando jest piłkarzem, który zawsze daje z siebie sto procent. Przybył tutaj w wieku 12 lat, dysponuje dobrymi warunkami fizycznymi. To wielki człowiek, który chce być wspaniałym piłkarzem i wiele zawdzięcza klubowi. Aby się rozwijać, często radzi się swoich kolegów i trenerów. Zarówno w ubiegłym sezonie jak i wcześniej dobrze się spisywał. Myślę, że w przyszłości może być ważną postacią w naszej piłce.
Będzie to pojedynek dwóch drużyn stawiających na wychowanków.
Zawsze mówiłem, że u nas tak jest, ale w Barcelonie to nie ma znaczenia. Tam nie sprzedaje się dużej liczby piłkarzy z rezerw. Jest to wiec refleksja dla drużyn ligowych jak i europejskich. Milan, Manchester i Bayern stawiają na wychowanków, ale to w Barcelonie 80% stanowią piłkarze z rezerw. Należy więc pogratulować sztabowi szkoleniowemu.
[źródło: FCBarcelona.cat]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (3)