Zawiodła skuteczność; Barça - Chelsea 0:0

Robertinho

28 kwietnia 2009, 20:11

415 komentarzy
Dzisiejszy mecz z Chelsea Londyn, był pierwszym z czterech (w najlepszym przypadku pięciu) arcyważnych spotkań tego sezonu. Do tej pory Barcelona gładko radziła sobie z rywalami w Lidze Mistrzów i półfinałowy pojedynek z drużyną Romana Abramowicza jest prawdziwym wyzwaniem. Mecz na Camp Nou, zapowiadał się bardzo ciekawie.

Szkoleniowiec Chelsea - Guus Hiddink zapowiadał otwartą grę, ale na zapowiedziach się skończyło, bo zawodnicy po przyjeździe na Camp Nou chyba zapomnieli wysiąść z autokaru i postawili go na szesnastym metrze własnego pola karnego. Wprawdzie Barcelona również wyszła na pierwszą połowę z bardzo zachowawczym nastawieniem, to i tak przeważała i starała się konstruować akcje.

Mecz zaczął się od mocnego uderzenia, bo po dośrodkowaniu Xaviego z rzutu wolnego i zamieszaniu w polu karnym, piłkę niemalże z linii wybijał John Terry. Niestety dalsza część tej połowy nie była już tak emocjonująca. Barça utrzymywała się przy piłce i kontrolowała tempo spotkania, ale akcje najczęściej kończyły się przed polem karnym Chelsea lub strzały z dystansu bronił dobrze ustawiający się Petr Cech. W 39. minucie mogło być 0-1 dla gości. Fatalny błąd przy podaniu do Valdésa popełnił Márquez, piłkę przejął Drogba, ale jego strzał i dobitkę fantastycznie obronił portero Barcelony. Sześć minut później sędzia zaprosił zawodników na przerwę.

Kontuzja Márqueza i Puyol po raz setny w Europie

Druga połowa również rozpoczęła się od mocnego uderzenia, ale tym razem Chelsea - w przenośni - i Alexa - dosłownie. Najpierw po rzucie rożnym wykonywanym przez Lamparda, minimalnie nad bramką główkował Michael Ballack. Dwie minuty później, w starciu w powietrzu, brazylijski obrońca - Alex, trafił łokciem Henry'ego tak, że ten prawie stracił przytomność. Jakby tego było mało chwilę później, nie atakowany Márquez przewrócił się na murawę i kontuzja uniemożliwiła mu już kontynuowanie spotkania. W jego miejsce pojawił się Carles Puyol, dla którego był to setny występ w europejskich rozgrywkach.

Mogło być przynajmniej 1:0, a nawet i 3:0...

W 70. minucie Barcelona zmarnowała swoją pierwszą stuprocentową okazję w tym spotkaniu. Piękne podanie na wolne pole otrzymał Samuel Eto'o. Kameruńczyk wpadł w pole karne, "położył" na ziemi Alexa i strzelił w krótki róg. Niestety, instynktownie interweniujący Cech, zdołał odbić piłkę czubkiem buta. W 82. minucie za Eto'o na boisku pojawił się Bojan Krkić i kilka minut później mógł zostać bożyszczem dzisiejszego wieczoru. Dochodziła już 90. minuta kiedy to z prawej strony dośrodkowywał Dani Alves. Młody Hiszpan świetnie urwał się o głowę wyższemu Alexowi, ale jego uderzenie głową z pięciu metrów przeleciało nad poprzeczką. Dwie minuty później, chwilę wcześniej wprowadzony Hleb również znalazł się w sytuacji sam na sam z Cechem. Pierwszy strzał Białorusina bramkarz Chelsea obronił, ale jego dobitka niemalże na pustą bramkę była już fatalna. Ostatecznie mecz zakończył się bezbramkowym remisem.

Bardzo trudny rewanż

Pomimo iż wynik 0:0 nie wydaje się dawać złej pozycji wyjściowej Barcelonie, to w istocie postawił przed nią kolejny mur. Niemalże identycznie prezentowała się sytuacja w zeszłym sezonie, kiedy to w pierwszym meczu półfinałowym z Manchesterem United na Camp Nou padł bezbramkowy remis. W rewanżu, angielski zespół szybko zdobył bramkę i zamurował dostęp do własnego pola karnego, co w efekcie dało im awans do finału rozgrywek. Wprawdzie obecny zespół Barcelony jest zupełnie inny od tego z zeszłego sezonu, ale jakby nie patrzeć rozwój wypadków sprzyja londyńczykom. Po pierwsze, w rewanżu będzie mógł zagrać już Ashley Cole, który nie dość, że wzmocni defensywę to doda sporo siły ofensywnej rywalom. Po drugie, Barcelona straciła dwóch stoperów - Márquez doznał kontuzji, a żółta kartka Puyola z 75. minuty wyklucza go na jeden mecz. Przy takim układzie, linia obrony wyglądać będzie następująco: Alves, Pique, Abidal, Sylvinho; i tak naprawdę cała odpowiedzialność za defensywę, będzie na barkach dobrze dysponowanego - na szczęście - Pique. Abidal nie jest nominalnym stoperem, dlatego jego postawa w tym meczu stoi pod znakiem zapytania. Sylvinho z kolei, zawsze kiedy pojawia się na boisku, prezentuje wyborną formę. Trzeba jednak pamiętać, że ma on już swoje lata i brakuje mu sił na pełne 90 minut zwykłego meczu ligowego - a co dopiero na Chelsea. Jeżeli Barça liczy na awans, to wszyscy wymienieni będą musieli wznieść się na wyżyny swoich możliwości, bo perfekcyjna gra w obronie będzie kluczowa.

Cel: Santiago Bernabeu

Co by jednak nie było, o meczu z Chelsea zawodnicy Barcelony będą mogli pomyśleć dopiero w niedzielę. Najpierw czeka ich wyprawa do Madrytu, gdzie z odwiecznym rywalem zagrają mecz, który może zadecydować o losach mistrzostwa Hiszpanii. Real Madryt niesiony dopingiem i falą ostatnich sukcesów z pewnością będzie chciał wygrać, ale żeby to zrobić musi się odkryć. Defensywne nastawienie na kontrataki może nie być do końca trafną decyzją, bo w końcu to Barcelona ma cztery punkty przewagi i ewentualny remis jest dla korzystny dla Blaugrana. Jedno jest pewne. Przed drużyną Pepa Guardioli ogromne wyzwanie i klubowi lekarze oraz trenerzy będą dokonywali cudów, by jak najlepiej przygotować zawodników do meczu - żelazne płuca mogą nie wystarczyć. To będzie najpewniej "mecz błędów" i jak pokazał ten sezon, jeśli Barça traciła punkty, to tylko po własnych błędach. Dlatego wniosek jest prosty: Wszystko w rękach Barcelony.

Barcelona: Valdés; Alves, Márquez (Puyol 52'), Pique, Abidal; Toure, Iniesta, Xavi; Messi, Eto'o (Bojan 82'), Henry (Hleb 87').

Chelsea: Cech; Ivanovic, Terry, Alex, Bosingwa; Obi Mikel, Ballack (Anelka 90'+4), Essien, Lampard (Belletti 71'); Malouda, Drogba.

Sędziował: Wolfgang Stark

Żółte kartki: Toure 37', Puyol 75', Alex 26', Ballack 29'

Widzów: 95 231.

Statystyki:

0 - gole - 0
18 - strzały - 3
6 - w tym celne - 1
2 - strzały zablokowane - 0
2 - żółte kartki - 2
0 - czerwone kartki - 0
7 - faule - 20
10 - rzuty rożne - 2
4 - spalone - 3
65% - posiadanie piłki - 35%


Pełny przebieg spotkania w relacji live
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (415)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze