Wieczór Messiego; Atlético - Barcelona 1:3

Looky

6 stycznia 2009, 19:33

351 komentarzy
Do Madrytu Barcelona poleciała bez pięciu podstawowych graczy, bez Eto'o, Xaviego, Valdésa, Puyola oraz Márqueza, co mogło zwiastować zacięty pojedynek z Atlético, które plasuje się w czołówce tabeli La Liga. Rzeczywistość zweryfikowała jednak te przypuszczenia i pokazała, iż rotacje Pepa Guardioli są przemyślane nawet bardziej niż regularność z jaką Barça odnosi kolejne zwycięstwa. Goście pewnie wygrali 3:1, a hattrickiem popisał się powracający do składu Leo Messi. Jedynego gola dla Atlético zdobył rezerwowy Tomas Ujfalusi.

Powrót Króla

Od początku spotkania na boisku dominowała Barcelona, której wypoczęci piłkarze stosowali pressing niemal na całej długości i szerokości placu gry. Na prawym skrzydle grał Messi, na lewym Iniesta, a w środku ataku widzieliśmy Bojana. Już w 12. minucie Katalończycy cieszyli się z prowadzenia, bowiem świetną dwójkową akcją popisali się Alves z Messim i ten ostatni wbiegając na pełnej szybkości w pole karne, nie dał szans Coupetowi.

Gospodarze sytuacji strzeleckich nie mieli prawie wcale, a jeśli już udało im się uderzyć na bramkę Barcelony, pewnie bronił Pinto, który zaliczył zresztą bardzo udany występ. W jednej statystyce miejscowi zyskali jednak wyraźną przewagę - sukcesywnie kolekcjonowali żółte kartki, które sędzia pokazywał im za brzydkie faule na lepiej wyszkolonych technicznie piłkarzach Barçy.

Pierwsza połowa zakończyła się skromnym prowadzeniem gości, którzy już wtedy mieli wyraźną przewagę w posiadaniu piłki.

Tak gra Barcelona

Ostra gra podopiecznych Javiera Aguirre nie zrobiła wrażenia na Barcelonie, która od początku drugiej połowy dążyła do zdobycia kolejnej bramki. Aktywny był Messi, po raz kolejny świetnie wspomagał go Alves, a lewa strona z Iniestą na czele także radziła sobie bez zarzutu. W roli głównej wystąpił jednak spragniony gry Argentyńczyk, który w 56. minucie wywalczył rzut karny, a za nieprzepisowe zagranie z gry wykluczony został Heitinga. Z jedenastu metrów pewnie strzelił sam poszkodowany i na tablicy wyników rezultat zmienił się na 0:2.

Ale kto myślał, że to koniec emocji i Barcelona pożre przeciwnika, srodze się zawiódł. W 69. minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego kontaktowego gola zdobył Ujfalusi i Atlético uwierzyło w możliwość odrobienia strat. Na nieszczęście dla miejscowych w bramce gości stał tego wieczoru Pinto, który nie pozwolił wyrównać stanu meczu, a Messi dopełnił formalności, kiedy w 81. minucie, po podaniu Iniesty, ograł Coupeta i pewnie umieścił piłkę w siatce. Chwilę wcześniej Argentyńczyk popisał się fantastycznym rajdem, po którym tylko poprzeczka uratowała Atlético przed utratą gola. Rzec można: El Crack Total powrócił.

"(...) Ser del Barça es el millor que hi ha!"

Spotkanie zakończyło się pewnym zwycięstwem podopiecznych Pepa Guardioli, którzy tym samym uczynili milowy krok w stronę awansu do ćwierćfinału Copa del Rey. Na wyróżnienie zasługuje cały zespół, który grał w odmienionym składzie, a radził sobie bez jakichkolwiek problemów. Szczególna pochwała należy się też trenerowi, bo konsekwentnie stosuje system rotacji, który przynosi efekt lepszy niż ktokolwiek by się tego spodziewał.

Piłkarz meczu? Na pewno Messi. Za hattricka, bo ten nawet w przypadku takiego wirtuoza codziennością nie jest. Na zwycięstwo zapracowała jednak cała drużyna, drużyna w połowie rezerwowa, udowadniająca iż Barça ma obecnie wszystko, aby móc mierzyć się z najlepszymi na Starym Kontynencie. I co więcej, aby móc pokonać najsilniejszego przeciwnika, a następnie zaśpiewać: "(...) ser del Barça es, el millor que hi ha!".



Atlético Madryt: Coupet; Seitaridis, Perea, Heitinga, Pernía; Assuncao (Banega, m. 61); Maxi Rodríguez, Maniche (Miguel de las Cuevas, m. 78), Simao; Sinama Pongolle (Ujfalusi, m. 61), Forlán.

FC Barcelona: Pinto; Dani Alves, Cáceres, Piqué, Sylvinho; Keita, Yaya Touré, Busquets; Messi (Pedro, m. 81), Bojan, Iniesta.

Gole: 0-1, m. 12: Messi. 0-2, m. 57: Messi, karny. 1-2, m. 68: Ujfalsi. 1-3, m. 79: Messi.

Sędziował: Iturralde González.

Żółte kartki: Sinama Pongolle (m. 21), Simao (m. 38), Maniche (m. 38), Pernía (m. 40), Assuncao (m. 50), Ujfalusi (m. 86), Banega (m. 90) - Cáceres (m. 67), Busquets (m. 69).
Czerwona kartka: Heitinga (m 56).
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (351)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze