Holendrzy i Chorwaci odprawieni z kwitkiem
O ile w fazie grupowej Euro 2008 niespodzianek mieliśmy niewiele, o tyle dotychczas rozegrane ćwierćfinały pokazały, że faworyci muszą obawiać się każdego. W piątek Turcy w nieprawdopodobnych okolicznościach wyeliminowali Chorwację, a wczoraj Rosjanie pod wodzą genialnego Hiddinka wysłali do domu Holendrów, którzy w fazie grupowej miażdżyli takie potęgi jak Włochy czy Francja.
I dodać należy, że grającym pięknie oraz ofensywnie Rosjanom ten awans się po prostu należał. Efektowne, szybkie akcje skrzydłami i superbohater Arszawin, który nie wystąpił w dwóch pierwszych spotkaniach turnieju, sprawiły że 'mechaniczna pomarańcza' nie istniała. Przynajmniej nie tyle na ile istnieć powinna.
Pierwsza połowa zakończyła się jeszcze bezbramkowym remisem, lecz po przerwie Semak dograł w pole karne, a Pawluczenko strzelił z pierwszej piłki nie do obrony dla Van der Sara. Wydawało się, że Rosjanie będą słabnąć wycieńczeni bezustannymi atakami, nie stało się jednak nic z tych rzeczy. Holendrzy zdołali wyrównać za sprawą Van Nistelrooya, co w efekcie przedłużyło ich nadzieję na awans, lecz najgorsze dla nich dopiero nadeszło.
W dogrywce wyglądający na potwornie zmęczonych Rosjanie zmiażdżyli Holendrów tworząc pod ich bramką mnóstwo sytuacji. Gole padły dopiero w drugiej połowie dogrywki, najpierw trafił rezerwowy Torbiński, a "kropkę nad i" postawił znakomity tego wieczoru Arszawin. Po meczu łzy towarzyszyły i jednym i drugim, lecz te symbolizujące szczęście płynęły tym, którzy w pełni na nie zasłużyli.
W piątek zdarzyła się inna niespodzianka. Faworyzowana Chorwacja nie sprostała w dogrywce Turkom, którzy mimo że stracili bramkę w 119 minucie, zdołali wyrównać i w rzutach karnych okazali się bezkonkurencyjni.
W półfinale podopieczni Fatiha Terima zagrają z Niemcami, a Rosja zmierzy się ze zwycięzcą dzisiejszego pojedynku Hiszpania - Włochy. Biorąc pod uwagę wyniki innych ćwierćfinałów, nie trudno wskazać faworyta niedzielnego meczu.
I dodać należy, że grającym pięknie oraz ofensywnie Rosjanom ten awans się po prostu należał. Efektowne, szybkie akcje skrzydłami i superbohater Arszawin, który nie wystąpił w dwóch pierwszych spotkaniach turnieju, sprawiły że 'mechaniczna pomarańcza' nie istniała. Przynajmniej nie tyle na ile istnieć powinna.
Pierwsza połowa zakończyła się jeszcze bezbramkowym remisem, lecz po przerwie Semak dograł w pole karne, a Pawluczenko strzelił z pierwszej piłki nie do obrony dla Van der Sara. Wydawało się, że Rosjanie będą słabnąć wycieńczeni bezustannymi atakami, nie stało się jednak nic z tych rzeczy. Holendrzy zdołali wyrównać za sprawą Van Nistelrooya, co w efekcie przedłużyło ich nadzieję na awans, lecz najgorsze dla nich dopiero nadeszło.
W dogrywce wyglądający na potwornie zmęczonych Rosjanie zmiażdżyli Holendrów tworząc pod ich bramką mnóstwo sytuacji. Gole padły dopiero w drugiej połowie dogrywki, najpierw trafił rezerwowy Torbiński, a "kropkę nad i" postawił znakomity tego wieczoru Arszawin. Po meczu łzy towarzyszyły i jednym i drugim, lecz te symbolizujące szczęście płynęły tym, którzy w pełni na nie zasłużyli.
W piątek zdarzyła się inna niespodzianka. Faworyzowana Chorwacja nie sprostała w dogrywce Turkom, którzy mimo że stracili bramkę w 119 minucie, zdołali wyrównać i w rzutach karnych okazali się bezkonkurencyjni.
W półfinale podopieczni Fatiha Terima zagrają z Niemcami, a Rosja zmierzy się ze zwycięzcą dzisiejszego pojedynku Hiszpania - Włochy. Biorąc pod uwagę wyniki innych ćwierćfinałów, nie trudno wskazać faworyta niedzielnego meczu.
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)