Mistrzostwo La Liga na Santiago Bernabeu
Do końca sezonu w lidze hiszpańskiej pozostało dziewięć kolejek. Barça ma cztery punkty straty do Realu i sprawa mistrzostwa stoi jeszcze otworem. Jeśli popatrzeć nieco wstecz to z tymi różnicami bywało różnie: jednego tygodnia 2 punkty, by 14 dni później było już 8 punktów różnicy między dwiema czołowymi hiszpańskimi drużynami. Sprawa jest o tyle ciekawa, że w zeszłym sezonie była niemal identyczna, tylko na czele ligi znajdowała się Barca, a gonił ją Real. Ostatecznie Blaugrana straciła kilka punktów w ostatnich kolejkach co wykorzystali rywale i to Real cieszył się z tytułu mistrzowskiego.
Rok 2008 dużo się nie różni od poprzedniego, ale ma pewien bonus, którego nie można było doświadczyć w poprzednich latach. Wielokrotnie już, obie drużyny traciły punkty i zbliżały bądź oddalały się od siebie. Dziewięć kolejek to 27 punktów do zdobycia, ale mam takie jedno marzenie, żeby w dniu 4. maja 2008 r. różnica punktowa między Barçą a Realem wynosiła jeden, dwa lub zero. Dlaczego? Bo tego dnia, na Santiago Bernabeu zawita Duma Katalonii. W zeszłym roku wielokrotnie pojawiały się głosy, że to Barça przegrała tytuł, a nie Real go zdobył. "Deja vu" z tej sytuacji tylko w drugą stronę jest wielce prawdopodobne, a ten mecz praktycznie rozstrzygnąłby wszystko. Wprawdzie za plecami obu drużyn czyha jeszcze Villarreal, ale z tej trójki ma zdecydowanie najmniejsze szanse na końcowy sukces.
Potyczka na stadionie Realu sprawiłaby, że jedna z drużyn przeskoczyłaby drugą lub powiększyła przewagę. Ewentualne mistrzostwo zwycięzcy tego pojedynku zakończyłoby wszelkie spekulacje na temat przewagi jednej z drużyn. Oczywiście znaleźliby się i ci, którzy zaraz przytoczyliby zupełnie inne argumenty, ale na to już nie ma lekarstwa. Poza tym po derbach są jeszcze dwie kolejki, w których również może zdarzyć się wszystko, ale wiele wskazuje na to, że opisywany układ się ziści, co doda niesamowitego smaczku. O tym jak będzie przekonamy się za trochę ponad miesiąc, ale takiego spotkania życzyliby sobie chyba wszyscy.
[źródło: własne]
Rok 2008 dużo się nie różni od poprzedniego, ale ma pewien bonus, którego nie można było doświadczyć w poprzednich latach. Wielokrotnie już, obie drużyny traciły punkty i zbliżały bądź oddalały się od siebie. Dziewięć kolejek to 27 punktów do zdobycia, ale mam takie jedno marzenie, żeby w dniu 4. maja 2008 r. różnica punktowa między Barçą a Realem wynosiła jeden, dwa lub zero. Dlaczego? Bo tego dnia, na Santiago Bernabeu zawita Duma Katalonii. W zeszłym roku wielokrotnie pojawiały się głosy, że to Barça przegrała tytuł, a nie Real go zdobył. "Deja vu" z tej sytuacji tylko w drugą stronę jest wielce prawdopodobne, a ten mecz praktycznie rozstrzygnąłby wszystko. Wprawdzie za plecami obu drużyn czyha jeszcze Villarreal, ale z tej trójki ma zdecydowanie najmniejsze szanse na końcowy sukces.
Potyczka na stadionie Realu sprawiłaby, że jedna z drużyn przeskoczyłaby drugą lub powiększyła przewagę. Ewentualne mistrzostwo zwycięzcy tego pojedynku zakończyłoby wszelkie spekulacje na temat przewagi jednej z drużyn. Oczywiście znaleźliby się i ci, którzy zaraz przytoczyliby zupełnie inne argumenty, ale na to już nie ma lekarstwa. Poza tym po derbach są jeszcze dwie kolejki, w których również może zdarzyć się wszystko, ale wiele wskazuje na to, że opisywany układ się ziści, co doda niesamowitego smaczku. O tym jak będzie przekonamy się za trochę ponad miesiąc, ale takiego spotkania życzyliby sobie chyba wszyscy.
[źródło: własne]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)