Witamina E2; FC Barcelona - Levante UD 5:1 (2:1)

Robertinho

24 lutego 2008, 18:46

Brak komentarzy
12 stycznia Samuel Eto'o zdobył dwie bramki w ligowym meczu z Murcią. Później udał się na Puchar Narodów Afryki, by powrócić na ligowe spotkanie z Levante. Tym razem rywalowi wbił trzy gole. Był to prawdziwy powrót Samuela, prawdziwy powrót skutecznej Barçy.

Pojedynek Barcelony z "czerwoną latarnią" La Liga okazał się meczem bez historii. Bez historii dla jednych i dla drugich, bowiem stało się to czego przed pojedynkiem mogliśmy się spodziewać. Katalończycy zdeklasowali rywala 5:1, a klasycznym hattrickiem popisał się Samuel Eto'o. W przypływie radości Kameruńczyk chwycił za aparat jednego z fotoreporterów "Mundo Deportivo", ale własnej podobizny uwiecznić na nim nie zdołał. Zrobili to inni i wszyscy są na Camp Nou szczęśliwi.

Już od początku spotkania podopieczni Franka Rijkaarda starali się przejąć inicjatywę i narzucić swój rytm gry. Ofensywne nastawienie zaowocowało bramką już w 15. minucie, kiedy to piłkę wybitą spod nód Eto'o przejął Xavi i pewnym strzałem umieścił ją w siatce. Barça kontynuowała natarcie na bramkę przeciwnika, ale za każdym razem górą był bramkarz Levante - Kujovic. Goście nie starali się odrobić strat za wszelką cenę, tylko czekali na swoją okazję do zdobycia gola. Jedna z nich nadarzyła się w 40. minucie, kiedy to długą piłkę w pole karne Barçy otrzymał Riga. Napastnik Levante źle przyjął piłkę, która niefortunnie trafiła w rękę Zambrotty i sędzia wskazał na jedenasty metr. Rzut karny na bramkę pewnie zamienił ten sam zawodnik i niespodziewanie mieliśmy remis na Camp Nou. Barça nie dała za wygraną i starała się strzelić bramkę jeszcze przed końcem pierwszej połowy. Tuż przed ostatnim gwizdkiem sędziego fantastyczną akcję przeprowadzili Xavi i Messi. Rozegrali piłkę trzema podaniami w polu karnym gości i Messi strzałem w krótki róg nie dał szans Kujovicowi. Do przerwy prowadzenie Barcelony 2-1.

Druga połowa również zaczęła się od ataków Barcelony, które przyniosły zamierzony efekt jeszcze szybciej niż pierwszej części gry. Genialnym podaniem między obrońców popisał się Messi, a w sytuacji sam na sam znalazł się Samuel Eto'o, który minął bramkarza i podwyższył prowadzenie na 3-1. Pięć minut później Kameruńczyk po raz drugi wpisał się na listę strzelców. Tym razem lobem za obronę przeciwnika uraczył nas Yaya Toure, piłkę przejął Messi i wysunął ją do Eto'o, który jedynie dopełnił formalności pakując piłkę do siatki. Kolejne minuty to spokojna gra Barçy i skupianie się bardziej na utrzymaniu piłki niż na atakowaniu przeciwnika. Trzy minuty przed zakończeniem spotkania, hat-trick'a skompletował Eto'o, który strzelił niemal identyczną bramkę jak poprzednio, tyle że podawał Bojan Krkić. To właśnie po tej bramce, w geście radości Kameruńczyk pożyczył aparat, od jednego z reporterów "Mundo Deportivo" i uwiecznił na zdjęciu swoich kolegów z drużyny. Do końca spotkania, wynik nie uległ już zmianie i na Camp Nou można było dopisać kolejne trzy punkty.

Spotkanie z Levante nie może być prawdziwym wyznacznikiem formy Barcelony, choć nasz styl gry musi napawać optymimzmem. Na boisku widać było różnicę klas, należy jednak zaznaczyć dobrą ostatnio formę naszych piłkarzy. Katalończycy wygrali trzy ostatnie mecze aplikując rywalom 10 bramek. To co napawa optymizmem to kolejny dobry występ Ronaldinho, skuteczność Eto'o i dobra współpraca w drugiej linii. Oceny będą zapewne wysokie, lecz nie one są najważniejsze. Dla nas istotny jest fakt, że wywieramy presję na Realu, który nie gra już tak skutecznie jak na początku sezonu. Najlepszym tego dowodem jest dzisiejsza porażka z Getafe, która niweluje naszą stratę do lidera do 2 punktów. Dlatego o fieście w Madrycie nikt już nawet nie wspomina.

Barcelona: Valdés; Zambrotta, Puyol, Milito, Sylvinho; Xavi, Touré, Iniesta; Messi, Eto'o, Ronaldinho.

Levante: Kujovic; Descarga, Alvaro, Serrano. David Castedo, Juanma, Miguel Angel, Berson, Courtois, Geijo, Riga.

Gole:
1-0, Xavi (13')
1-1, Riga (p) (39')
2-1, Messi (43')
3-1, Eto'o (55')
4-1, Eto'o (61')
5-1, Eto'o (86')
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (0)

Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze