Cruyff: Limit błędów wyczerpany
Jak co tydzień na łamach "El Periodico", Johan Cruyff bez respektu i szczerze wyraził dziś swój pogląd na temat ostatniego słabego meczu Barcelony. Holender wytyka błędy taktyczne i twierdzi, że "zespół uczynił krok wstecz".
"Wszyscy, piłkarze i trenerzy, mają obowiązek przeanalizować i zbadać to co stało się w meczu z Getafe. Teraz nie ma już ‘zmiłuj się'. Każdą wyjazdową porażkę można odebrać w inny sposób, ale ta ostatnia sprowadza wszystko do jednego. Poprawy błędów i pracy nad formą. Jest w tym coś pozytywnego: to dopiero 12 kolejka i nic jeszcze straconego, ale limit błędów w La Liga Barcelona już praktycznie wyczerpała. To moment, by zmienić styl zarządzania zespołem" - tłumaczył.
Cruyff zagłębił się w szczegóły i powiedział, że oczekuje, by "obrona Barçy grała 10 metrów dalej od własnego pola karnego, ustawiała się w linii, była zwarta". Poruszył temat gwiazd Barçy, które jego zdaniem swej wielkości wcale nie pokazują. "Według mnie napastnicy są punktem odniesienia. Kiedy zespół gra dobrze, oni również prezentują się korzystnie. W sytuacji gdy drużyna sobie nie radzi, gwiazdy mogą zabłysnąć indywidualnym zagraniem. Jeśli jednak i one znikają, zespół również natychmiast przestaje istnieć".
Holender uważa, że Duma Katalonii musi więcej biegać. "Kiedy Barça miała piłkę, nie było jednego jej piłkarza, który byłby niepokryty. Wszyscy grali nad wyraz spokojnie. Żadnego większego ruchu. Nie ma nic gorszego niż brak odpowiedniego ruchu. Jeśli tak się dzieje, wszystko zależy od indywidualnego błysku, co dziś także nie bardzo wychodzi Barcelonie".
Zdaniem Cruyffa kiedy drużyna traci piłkę "jej zawodnicy nie starają się zastosować żadnej presji na przeciwniku, w efekcie czego płacą za to wysoką cenę". Johan wzywa, by Barcelona starała się powrócić do swego mistrzowskiego stylu. Jednocześnie apeluje do prasy, aby ta nie wychwalała zespołu po każdym zwycięstwie (jak po tym z Betisem) i nie pogrążała go po każdej porażce (mecz z Getafe).
[źródło: Sport]
"Wszyscy, piłkarze i trenerzy, mają obowiązek przeanalizować i zbadać to co stało się w meczu z Getafe. Teraz nie ma już ‘zmiłuj się'. Każdą wyjazdową porażkę można odebrać w inny sposób, ale ta ostatnia sprowadza wszystko do jednego. Poprawy błędów i pracy nad formą. Jest w tym coś pozytywnego: to dopiero 12 kolejka i nic jeszcze straconego, ale limit błędów w La Liga Barcelona już praktycznie wyczerpała. To moment, by zmienić styl zarządzania zespołem" - tłumaczył.
Cruyff zagłębił się w szczegóły i powiedział, że oczekuje, by "obrona Barçy grała 10 metrów dalej od własnego pola karnego, ustawiała się w linii, była zwarta". Poruszył temat gwiazd Barçy, które jego zdaniem swej wielkości wcale nie pokazują. "Według mnie napastnicy są punktem odniesienia. Kiedy zespół gra dobrze, oni również prezentują się korzystnie. W sytuacji gdy drużyna sobie nie radzi, gwiazdy mogą zabłysnąć indywidualnym zagraniem. Jeśli jednak i one znikają, zespół również natychmiast przestaje istnieć".
Holender uważa, że Duma Katalonii musi więcej biegać. "Kiedy Barça miała piłkę, nie było jednego jej piłkarza, który byłby niepokryty. Wszyscy grali nad wyraz spokojnie. Żadnego większego ruchu. Nie ma nic gorszego niż brak odpowiedniego ruchu. Jeśli tak się dzieje, wszystko zależy od indywidualnego błysku, co dziś także nie bardzo wychodzi Barcelonie".
Zdaniem Cruyffa kiedy drużyna traci piłkę "jej zawodnicy nie starają się zastosować żadnej presji na przeciwniku, w efekcie czego płacą za to wysoką cenę". Johan wzywa, by Barcelona starała się powrócić do swego mistrzowskiego stylu. Jednocześnie apeluje do prasy, aby ta nie wychwalała zespołu po każdym zwycięstwie (jak po tym z Betisem) i nie pogrążała go po każdej porażce (mecz z Getafe).
[źródło: Sport]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)