Cruyff o nowym ustawieniu
Johan Cruyff, wypowiedział się na temat ostatnich roszad w ustawieniu zespołu Barçy dokonywanych przez jego rodaka Franka Rijkaarda w artykule, który ukazał się na łamach tygodnika "La Vanguardia".
Trener-legenda uważa, że porównywanie obecnego zespołu Dumy Katalonii z Dream Teamem, który prowadził, jest nie na miejscu. Przypomnijmy, że szkoleniowiec Barçy, popularny "Mister" w kilku ostatnich spotkaniach zdecydował się na ustawienie 3-4-3, które jest bliźniaczo podobne do tego, które swojego czasu stosował właśnie Johan Cruyff. Dodał jednak, że to pokerowe zagrania Holendra udało się jedynie w konfrontacji z Zaragozą w rewanżowym meczu ćwierćfinałowym Pucharu Króla.
Były gracz Barçy skrytykował również postawę zespołu z Camp Nou podczas sobotniego Gran Derbi z Realem Madryt. Jego zastrzeżenia odnosiły się głównie do gry defensywnej drużyny Dumy Katalonii: "To sobotnie spotkanie przypominało mi trochę Mecz Gwiazd ligi NBA, który skończył się przy wyniku oscylującym wokół 140-150 punktów po obu stronach. Oczywiście, byłem oszołomiony spektaklem, jaki zgotowali nam zawodnicy obu teamów, ale ze strony taktycznej nie wyglądało to najlepiej. Mieliśmy do czynienia z chaosem w grze obronnej i brakiem jakiejkolwiek gry kolektywnej w szeregach defensywy gospodarzy."
W jego mniemaniu "to nie był mecz koszykarski, ale spotkanie dwóch najlepszych drużyn w historii hiszpańskiej piłki nożnej. Padło sześć bramek, a na dobrą sprawę, każda z drużyn mogła dołożyć jeszcze po kilka trafień i mecz mógł skończyć się wynikiem hokejowym."
"Muszę także przyznać, że Real nie był tamtego wieczoru nie do pokonania. W wielu akcjach piłkarze prezentowali brak zrozumienia z kolegami zespołu, ich akcje były chaotyczne, niektórzy gracze wyglądali na ludzi, którzy nie wiedzą, gdzie i z kim grają. Mimo to udało im się zdobyć trzy gole, a od zwycięstwa dzieliły ich dosłownie sekundy."
Cruyff wyraził przekonanie, że to właśnie zmiana systemu gry negatywnie wpłynęła na postawę defensywy zespołu w Derby Europy: "Gra trójką z tyłu jest bardzo niebezpieczna. Błąd jednego z zawodników natychmiast powoduje następne potknięcie. Właśnie to zaobserwowałem w tamtym meczu. To był mecz szalonych ludzi. Wspaniały dla oka, pełen emocji, ale ze strony czysto technicznej nie najpiękniejszy."
[źródło: Marca]
Trener-legenda uważa, że porównywanie obecnego zespołu Dumy Katalonii z Dream Teamem, który prowadził, jest nie na miejscu. Przypomnijmy, że szkoleniowiec Barçy, popularny "Mister" w kilku ostatnich spotkaniach zdecydował się na ustawienie 3-4-3, które jest bliźniaczo podobne do tego, które swojego czasu stosował właśnie Johan Cruyff. Dodał jednak, że to pokerowe zagrania Holendra udało się jedynie w konfrontacji z Zaragozą w rewanżowym meczu ćwierćfinałowym Pucharu Króla.
Były gracz Barçy skrytykował również postawę zespołu z Camp Nou podczas sobotniego Gran Derbi z Realem Madryt. Jego zastrzeżenia odnosiły się głównie do gry defensywnej drużyny Dumy Katalonii: "To sobotnie spotkanie przypominało mi trochę Mecz Gwiazd ligi NBA, który skończył się przy wyniku oscylującym wokół 140-150 punktów po obu stronach. Oczywiście, byłem oszołomiony spektaklem, jaki zgotowali nam zawodnicy obu teamów, ale ze strony taktycznej nie wyglądało to najlepiej. Mieliśmy do czynienia z chaosem w grze obronnej i brakiem jakiejkolwiek gry kolektywnej w szeregach defensywy gospodarzy."
W jego mniemaniu "to nie był mecz koszykarski, ale spotkanie dwóch najlepszych drużyn w historii hiszpańskiej piłki nożnej. Padło sześć bramek, a na dobrą sprawę, każda z drużyn mogła dołożyć jeszcze po kilka trafień i mecz mógł skończyć się wynikiem hokejowym."
"Muszę także przyznać, że Real nie był tamtego wieczoru nie do pokonania. W wielu akcjach piłkarze prezentowali brak zrozumienia z kolegami zespołu, ich akcje były chaotyczne, niektórzy gracze wyglądali na ludzi, którzy nie wiedzą, gdzie i z kim grają. Mimo to udało im się zdobyć trzy gole, a od zwycięstwa dzieliły ich dosłownie sekundy."
Cruyff wyraził przekonanie, że to właśnie zmiana systemu gry negatywnie wpłynęła na postawę defensywy zespołu w Derby Europy: "Gra trójką z tyłu jest bardzo niebezpieczna. Błąd jednego z zawodników natychmiast powoduje następne potknięcie. Właśnie to zaobserwowałem w tamtym meczu. To był mecz szalonych ludzi. Wspaniały dla oka, pełen emocji, ale ze strony czysto technicznej nie najpiękniejszy."
[źródło: Marca]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)