Deportivo Alavés 0:2 FC Barcelona
Pierwszy krok w stronę awansu do ćwierćfinału rozgrywek o Puchar Króla wykonany. FC Barcelona wygrała na wyjeździe z Alavés 2:0 i jest w doskonałej sytuacji przed rewanżem na Camp Nou. Mecz nie był najpiękniejszy w wykonaniu podopiecznych Franka Rijkaarda, ale zacznijmy od początku.
Gracze Barcelony przyzwyczaili nas, że od pierwszych minut wypracowują przewagę nad rywalem. Nie inaczej było tym razem. Alavés od początku zostało skutecznie odcięte od piłki, która krążyła od nogi do nogi goszczących na obiekcie Mendizorroza Katalończyków. Po chwili badania przeciwnika, przyszedł czas na ofensywę. Sześć minut po rozpoczęciu meczu bardzo ładne podanie dostał Saviola, który wbiegając w pole karne padł na ziemię zatrzymywany nieprzepisowo przez Corominę. Sędzia szybko podbiegł w miejsce zdarzenia i wyciągnął żółty kartonik, a jako miejsce faulu wskazał punkt oddalony od linii pola karnego o zaledwie kilka centymetrów. Do strzału zabrał się Xavi, ale trafił prosto w mur.
Od tamtej chwili Barcelona atakowała częściej. W 11. minucie świetny pomysł na rozegranie akcji miał Andrés Iniesta, ale jego strzał z dystansu poszybował obok bramki. Katalończycy nie zwalniali - 7 minut później w wyśmienitej sytuacji znalazł się Giuly. W dużym zamieszaniu w polu karnym udało mu się oddać strzał, który został zablokowany, a kolejna próba skończyła się stratą piłki. Chwilę później jeszcze lepszą szansę na zmianę wyniku miał Xavi. Hiszpan strzelił mocno z kilku metrów, ale bramkarz Alavés sparował uderzenie na rzut rożny. Całkowicie nieudane rozegranie tego fragmentu gry spowodowało groźną kontrę, ale Aloisi mając przed sobą tylko Jorquerę spudłował. W pierwszej odsłonie spotkania na uwagę zasłużyła już chyba tylko jedna akcja - z 34 minuty. Wykończyć ją chciał Saviola, ale znów na posterunku był golkiper gospodarzy.
Mimo że Rijkaard nakazał rozgrzewkę Gudjohnsenowi i Motcie, drugą połowę Barcelona rozpoczęła w niezmienionym składzie. Katalończycy znów przeważali, ale niewiele z tego wynikało, akcje przeprowadzane były schematycznie i wydawało się, że im bliżej końca, tym będzie trudniej będzie zdobyć bramkę. Los odmienił się jednak w 57. minucie kiedy Javier Saviola po zagraniu Ludovica Giuly dał gościom prowadzenie. Culés mogli odetchnąć, a od tego momentu Katalończycy grali spokojniej, nie forsując tempa, długo rozgrywali piłkę w środku pola. Mimo tego "zawieszenia w próżni" dobre okazje mieli jeszcze Ezquerro i Iniesta, ale strzelali niecelnie. W 76. minucie były obrońca Barcelony B, David Coromina otrzymał drugą żółtą kartkę za faul na wprowadzonym do gry Gudjohnsenie, a cztery minuty później Saviola postawił kropkę nad "i" zdobywając drugiego gola po dośrodkowaniu Xaviego. Pogodzeni z losem piłkarze Deportivo nie potrafili odpowiedzieć choćby honorowym trafieniem i spotkanie zakończyło się wynikiem 0:2.
To nie był wielki mecz w wykonaniu Barçy, stylowo przeciętny, ale najważniejszy cel został osiągnięty. W oczekiwaniu na rewanż, Frank Rijkaard może spać spokojnie, a warto podkreślić, że Katalończycy kolejny raz grali w osłabieniu (na boisku zabrakło Deco, Ronaldinho, Zambrotty i kontuzjowanych Eto'o i Messiego). Mimo gry bez polotu, goście całkowicie zdominowali przeciwnika, piłkarze Alaves stracili chęć do gry już w pierwszej połowie. Na uwagę zasługują dwie bramki Savioli, który bodaj dopiero w drugim spotkaniu tego sezonu wystąpił od pierwszej minuty. Argentyńczyk zamknął tym samym usta krytykom i Misterowi, przynajmniej do sobotnich derby z Espanyolem, które będą dla Barçy kluczowe, do składu ma bowiem wrócić kilku podstawowych graczy. To może być dla Barçy sygnał do regularnego gromadzenia punktów w Primera Division. Dzisiejszy wieczór to jednak na pewno mały powód do optymizmu.
Deportivo Alavés - FC Barcelona 0-2
0-1 Saviola 57'
0-2 Saviola 80'
Składy:
Alavés: Ardouin; Uranga (63' Ángel), Gaspar, Pablo Casar, Coromina; Carpintero (51' Elton), Lacen, De Lucas, Gabri; Aloisi, Arthuro (68' Ogbeche)
FC Barcelona: Jorquera; Belletti, Puyol, Márquez, Sylvinho; Xavi, Edmílson (77' Motta), Iniesta; Giuly (58' Gio), Saviola, Ezquerro (71' Gudjohnsen)
Żółta kartka: Coromina (5')
Czerwona kartka: Coromina (76' - druga żółta kartka)
Sędzia: Teixeira Vitienes
Stadion / widzów: Mendizorroza / 6 027
Gracze Barcelony przyzwyczaili nas, że od pierwszych minut wypracowują przewagę nad rywalem. Nie inaczej było tym razem. Alavés od początku zostało skutecznie odcięte od piłki, która krążyła od nogi do nogi goszczących na obiekcie Mendizorroza Katalończyków. Po chwili badania przeciwnika, przyszedł czas na ofensywę. Sześć minut po rozpoczęciu meczu bardzo ładne podanie dostał Saviola, który wbiegając w pole karne padł na ziemię zatrzymywany nieprzepisowo przez Corominę. Sędzia szybko podbiegł w miejsce zdarzenia i wyciągnął żółty kartonik, a jako miejsce faulu wskazał punkt oddalony od linii pola karnego o zaledwie kilka centymetrów. Do strzału zabrał się Xavi, ale trafił prosto w mur.
Od tamtej chwili Barcelona atakowała częściej. W 11. minucie świetny pomysł na rozegranie akcji miał Andrés Iniesta, ale jego strzał z dystansu poszybował obok bramki. Katalończycy nie zwalniali - 7 minut później w wyśmienitej sytuacji znalazł się Giuly. W dużym zamieszaniu w polu karnym udało mu się oddać strzał, który został zablokowany, a kolejna próba skończyła się stratą piłki. Chwilę później jeszcze lepszą szansę na zmianę wyniku miał Xavi. Hiszpan strzelił mocno z kilku metrów, ale bramkarz Alavés sparował uderzenie na rzut rożny. Całkowicie nieudane rozegranie tego fragmentu gry spowodowało groźną kontrę, ale Aloisi mając przed sobą tylko Jorquerę spudłował. W pierwszej odsłonie spotkania na uwagę zasłużyła już chyba tylko jedna akcja - z 34 minuty. Wykończyć ją chciał Saviola, ale znów na posterunku był golkiper gospodarzy.
Mimo że Rijkaard nakazał rozgrzewkę Gudjohnsenowi i Motcie, drugą połowę Barcelona rozpoczęła w niezmienionym składzie. Katalończycy znów przeważali, ale niewiele z tego wynikało, akcje przeprowadzane były schematycznie i wydawało się, że im bliżej końca, tym będzie trudniej będzie zdobyć bramkę. Los odmienił się jednak w 57. minucie kiedy Javier Saviola po zagraniu Ludovica Giuly dał gościom prowadzenie. Culés mogli odetchnąć, a od tego momentu Katalończycy grali spokojniej, nie forsując tempa, długo rozgrywali piłkę w środku pola. Mimo tego "zawieszenia w próżni" dobre okazje mieli jeszcze Ezquerro i Iniesta, ale strzelali niecelnie. W 76. minucie były obrońca Barcelony B, David Coromina otrzymał drugą żółtą kartkę za faul na wprowadzonym do gry Gudjohnsenie, a cztery minuty później Saviola postawił kropkę nad "i" zdobywając drugiego gola po dośrodkowaniu Xaviego. Pogodzeni z losem piłkarze Deportivo nie potrafili odpowiedzieć choćby honorowym trafieniem i spotkanie zakończyło się wynikiem 0:2.
To nie był wielki mecz w wykonaniu Barçy, stylowo przeciętny, ale najważniejszy cel został osiągnięty. W oczekiwaniu na rewanż, Frank Rijkaard może spać spokojnie, a warto podkreślić, że Katalończycy kolejny raz grali w osłabieniu (na boisku zabrakło Deco, Ronaldinho, Zambrotty i kontuzjowanych Eto'o i Messiego). Mimo gry bez polotu, goście całkowicie zdominowali przeciwnika, piłkarze Alaves stracili chęć do gry już w pierwszej połowie. Na uwagę zasługują dwie bramki Savioli, który bodaj dopiero w drugim spotkaniu tego sezonu wystąpił od pierwszej minuty. Argentyńczyk zamknął tym samym usta krytykom i Misterowi, przynajmniej do sobotnich derby z Espanyolem, które będą dla Barçy kluczowe, do składu ma bowiem wrócić kilku podstawowych graczy. To może być dla Barçy sygnał do regularnego gromadzenia punktów w Primera Division. Dzisiejszy wieczór to jednak na pewno mały powód do optymizmu.
Deportivo Alavés - FC Barcelona 0-2
0-1 Saviola 57'
0-2 Saviola 80'
Składy:
Alavés: Ardouin; Uranga (63' Ángel), Gaspar, Pablo Casar, Coromina; Carpintero (51' Elton), Lacen, De Lucas, Gabri; Aloisi, Arthuro (68' Ogbeche)
FC Barcelona: Jorquera; Belletti, Puyol, Márquez, Sylvinho; Xavi, Edmílson (77' Motta), Iniesta; Giuly (58' Gio), Saviola, Ezquerro (71' Gudjohnsen)
Żółta kartka: Coromina (5')
Czerwona kartka: Coromina (76' - druga żółta kartka)
Sędzia: Teixeira Vitienes
Stadion / widzów: Mendizorroza / 6 027
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)