Mecze pozbawione stawki ze strony Barcelony zwykle nie należą do szczególnie atrakcyjnych, ale dzisiejsze spotkanie z Alavés było w tym zakresie wyjątkowo beznadziejne. Katalończycy przegrali 0:1 i nie oddali nawet jednego celnego strzału na bramkę.
W wyjściowym składzie znaleźli się Robert Lewandowski i Wojciech Szczęsny. Bramkarz już podczas wywiadu po Klasyku przeczuwał, że może znaleźć się w jedenastce. "Myślę, że tak no ciężko będzie się przygotować profesjonalnie do meczu w środę, a boję się, że wszyscy, którzy nie grali, mogą dostać swoją okazję..." - powiedział w perspektywie hucznego świętowania mistrzostwa Hiszpanii, którego rzeczywiście wraz z Lewym był liderem. Lewandowski wyszedł na boisko w roli kapitana Barcelony.
W Barçy debiutował Álvaro Cortes, który od dłuższego czasu pracuje z pierwszym zespołem i wcześniej wielokrotnie był powoływany na mecze. Teraz była okazja do debiutu i to w podstawowej jedenastce. Cortes ma 21 lat i w tym sezonie jest kapitanem Barçy Atlétic. Ten rosły (190 cm) i dobrze zbudowany jak na młodego piłkarza stoper rozegrał w barwach rezerw 27 meczów, w których strzelił trzy gole. Zanotował też trzy występy w reprezentacji Hiszpanii U-20.
Skład Barcelony i ranga meczu nie mogły nie pozostawić wpływu na przebiegu widowiska. Barça przeważała, ale klarownych okazji jej brakowało. Trzykrotnie próbował Marcus Rashford, ale nawet nie trafił w bramkę. Najlepszą szansę Barcelona miała w szybkim ataku, gdy piłkę dostał Robert Lewandowski. Polak mógł podać zarówno do Rashforda, jak i Roony’ego Bardghjiego, miał też przez moment miejsce na oddanie strzału, ale ostatecznie nie potrafił się zdecydować i stracił piłkę.
Po drugiej stronie boiska dwukrotnie bramce Barcelony zagroził Rebbach. Najpierw po długiej, kilkudziesięciometrowej szarży, a także później po uderzeniu zza pola karnego, nieznacznie niecelnym. Alavés kilkakrotnie znajdowało się w okolicach „szesnastki” Barçy, ale w razie czego Wojciech Szczęsny potrafił dobrze interweniować. Nie miał jednak nic do powiedzenia w doliczonym czasie gry pierwszej połowy po strzale Diabate, który nie dał się przepchnąć Bernalowi i mocnym uderzeniem wpakował piłkę do siatki. Do przerwy Alavés prowadziło 1:0.
Ten sam zawodnik Diabate mógł podwyższyć wynik po strzale głową na początku drugiej połowy, jednak z jego uderzeniem poradził sobie Szczęsny. O Barcelonie nie można było powiedzieć zbyt wiele dobrego. Ataki Katalończyków były ospałe, apatyczne i niedokładne, zupełnie tak, jak wchodzi się na boisko po mocno zakrapianej imprezie…
Hansi Flick wprowadzał nowych piłkarzy, w tym Pedriego czy Ferrana, ale mimo nieznacznego przyspieszenia gry Barça nadal nie stwarzała dogodnych okazji. Z kolei po drugiej stronie boiska Guridi trafił w słupek po uderzeniu z dystansu. Ostatecznie Barcelona niczego nie wskórała, niczego nie pokazała. Nie oddała nawet jednego celnego strzału na bramkę przez cały mecz. Brak realnej stawki, eksperymentalny skład i zejście napięcia (i być może również innych rzeczy) po świętowaniu mistrzostwa dały się we znaki i sprawiły, że Barça po fatalnym meczu przegrała z Alavés 0:1.
Skład Barcelony: Szczęsny, Koundé, Cubarsí (62' Espart), Cortes, Balde (79' Cancelo), Casadó (62' Pedri), Bernal (79' Tommy Marques), Olmo, Roony (62' Ferran), Rashford, Lewandowski.
Skład Alavés: Sivera, Angel, Tenaglia, Koski, Parada (80' Protesoni), Rebbach, Blanco, Guridi, Denis Suárez (64' Ibañez), Toni Martínez, Ibrahim (64' Manas).
Takie i wiele innych ciekawych statystyk oraz wyniki na żywo znajdziesz u naszego Partnera - aplikacji Superscore.
Komentarze (258)