Dyrektor sportowy FC Barcelony okazał publiczne poparcie Joanowi Laporcie w nadchodzących wyborach. Deco pojawił się w siedzibie byłego prezydenta, a po całym wydarzeniu porozmawiał z mediami na bieżące tematy wokół klubu.
- Jestem socio i mam prawo głosować, składać podpisy komu zechcę, tak jak wszyscy inni. To demokratyczny klub i ludzie mogą głosować i składać podpisy. Jestem tu jako socio - rozpoczął Deco.
- Laporta był moim prezesem w chwalebnej erze Barcelony, a kibicuję Barçy od lat 90. Nie byłem socio, ale teraz nim jestem i czuję się jak kolejny kibic Barçy. Wspieram tego, który moim zdaniem jest najlepszy dla klubu.
- To nie czas na rozmowy o sprawach sportowych. Wierzę w projekt Joana, poświęciłem wiele rzeczy, żeby tu trafić. Czas na konsolidację, ale teraz najważniejszy jest zespół. Mam nadzieję, że wszystko pójdzie dobrze i będziemy mogli kontynuować tę drogę.
Deco nie uniknął jednak poruszenia bieżących kwestii, odnoszących się stricte do drużyny Hansiego Flicka.
- Kontuzja De Jonga? Prawda jest taka, że to było zaskoczenie. Może się to zdarzyć, ponieważ ciężko i dobrze trenujemy, ale moment w jakim się znajdujemy nie sprzyja kontuzjom. Poza tym Frenkie gra na bardzo wysokim poziomie i na pewno będzie nam go brakowało.
- Każdy chce tu być w tym ważnym momencie sezonu, ale będziemy musieli to przezwyciężyć, tak jak przezwyciężyliśmy inne kontuzje.
- Rewanż z Atlético? Są powody, by wierzyć w remontadę, choć wynik jest trudny i musimy się z tym pogodzić. Zespół już pokazał, że potrafi poradzić sobie w trudnych momentach.
- Álvarez? Nie rozmawialiśmy z żadnym klubem ani zawodnikiem. Choćbyśmy chcieli jednego czy drugiego, teraz nie jest na to czas. Jesteśmy zadowoleni z kadry, jaką mamy. Jest wielu graczy, którzy nam się podobają.
Komentarze (3)