Gdyby skojarzyć sobie FC Barcelonę tylko z jednym zawodnikiem, jak w sławnym teleturnieju, zapewne padłoby kilka odpowiedzi: Pedri, Lamine Yamal, Gavi, Robert Lewandowski... wszystko w zależności, kto w jaki sposób ogląda futbol. Dla tych, którzy śledzą wnikliwie, twarzą Barçy jest obecnie Raphinha, prawdziwy lider.
Pod koniec września Brazylijczykowi przydarzyła się kontuzja ścięgna udowego, która wykluczyła go z gry na prawie dwa miesiące. Barcelona cierpi, kiedy Raphy nie ma na boisku, ten wrócił właśnie wtedy, kiedy zespół i Hansi Flick najbardziej go potrzebowali.
Niemiecki trener niejednokrotnie na konferencjach prasowych mówił, że powrót kontuzjowanych zawodników odmieni grę drużyny. Mając na myśli piłkarzy, którzy leczyli urazy, miał w głowie głównie Raphinhę, wierząc w to, jaki wpływ na grę zespołu oraz morale ma piłkarz urodzony w Porto Alegre. Po powrocie Brazylijczyk zdobył 4 bramki i zanotował jedną asystę (łącznie w 11 występach w LaLidze - 7 goli i 3 asysty). Liczby to jedno, inną kwestią jest fakt, że kiedy 29-latek przebywa na boisku, piłkarze czują się pewniej.
Raphinha jest wzorem do naśladowania. Tworzy miejsce na boisku, wkłada mnóstwo sił w pressing oraz grę defensywną. Nawet we wczorajszym meczu był taki moment, kiedy po stracie pod polem karnym Villarrealu, by odbudować ustawienie w obronie, zajał miejsce na pozycji... prawego obrońcy. Dopiero kiedy Jules Koundé wrócił na swoje miejsce, Rapha przesunął się wyżej. Zaangażowanie oraz intensywność, to kluczowe słowa odnoszące się do gry Brazylijczyka.
Raphinha w starciu z Villarrealem sam wywalczył rzut karny, który później ze spokojem zamienił na bramkę, otwierającą wynik. Niedługo później mógł mieć dublet, jednak piłka po jego mocnym uderzeniu wylądowała na poprzeczce. Był wszędzie. Tworzył okazje i zagrożenie pod bramką gospodarzy, następnie nie zapominał o swoich zadaniach w defensywie. Lider, kapitan i obecna twarz FC Barcelony.
Komentarze (15)