Marcus Rashford gwarancją liczb

Przemek Walczak

11 grudnia 2025, 06:00

15 komentarzy

Fot. Getty Images

Marcus Rashford od początku sezonu udowadnia, że wypożyczenie go z Manchesteru United było strzałem w dziesiątkę. Skrzydłowy zazwyczaj pełni rolę zmiennika, ale kiedy pojawia się już na murawie to pokazuje zaangażowanie i prawie zawsze daje konkret w postaci liczb. Przy takiej formie skorzystanie z klauzuli wykupu powinno być formalnością.

28-latek znajdował się na zakręcie w swojej karierze. Popadł w konflikt z zarządem Manchesteru United, a o jego krnąbrnym zachowaniu i nocnych wybrykach rozpisywały się angielskie media. Wielu fanów Barcelony mogło zadawać sobie wtedy pytanie, czy Barça dobrze robi sprowadzając piłkarza owianego złą famą, który w dodatku pobiera wysokie wynagrodzenia. Jednak pod czujnym okiem Hansiego Flicka Rashford pokazuje, dlaczego przez lata był nadzieją Czerwonych Diabłów.

Nie da się ukryć, że Marcus Rashford niezbyt pasuje do stylu gry Barcelony. Często wygląda jak jeździec bez głowy, wydaje się nie rozumieć stylu gry swoich kolegów. Nie można mu jednak odmówić ogromnego zaangażowania i chęci do gry - kiedy tylko ma ku temu okazję skrzydłowy daje z siebie wszystko i co najważniejsze jest gwarancją liczb w ofensywie. Jego rajdy, choć chaotyczne sprawiają duże problemy defensywie rywali, a dzięki walecznemu usposobieniu potrafi przenieść ciężar gry na połowę przeciwnika, co udowodnił już w starciu z Atlético Madryt.

Rashford w Barcelonie spędził na murawie 1383 minuty, w trakcie których strzelił sześć goli i zanotował 11 asyst, co przekłada się na udział w akcji bramkowej co 83 minuty. W samej Lidze Mistrzów zapewnił Barçy zwycięstwo nad Newcastle, popisując się przy tym fantastycznym uderzeniem z dystansu, a we wczorajszym starciu przeciwko Eintrachtowi celnie dośrodkował na głowę Julesa Koundé, przy jego pierwszym trafieniu.

Chociaż Anglik preferuje grę na lewym skrzydle, to możliwe jest też ustawienie go na środku ataku, co sugerował nawet były skaut Manchesteru United. 28-latek jest zupełnie innym typem zawodnika niż Robert Lewandowski, szybszym, bardziej ruchliwym, ale też zdecydowanie mniej bramkostrzelnym od Polaka, który zasłynął jako lis pola karnego. Ta różnica nie musi być jednak dla Barcelony słabością, a raczej przewagą, kiedy trzeba zmienić podejście w ofensywie w zależności od stylu gry rywala. Na pół roku przed końcem kontraktu Lewandowskiego i zakończeniem wypożyczenia Rashforda wciąż nie wiadomo, czy któryś z nich zostanie w klubie, ale definitywny wykup Anglika nabiera coraz więcej sensu, szczególnie jeżeli polska "9" opuściłaby Barçę.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (15)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze