Na kilka dni przed zamknięciem okienka transferowego wszyscy mówili wyłącznie o ofercie Chelsea za Fermína Lópeza. Jednym z argumentów przemawiających za przyjęciem tej oferty było to, że na pozycji ofensywnego pomocnika w Barcelonie panował nadmiar zawodników i trudno byłoby mu wywalczyć sobie miejsce w składzie. Grać mogli bowiem Gavi, Dani Olmo i Raphinha.
Rzeczywistość całkowicie zaprzeczyła tej tezie. Na tydzień przed meczem z Gironą Hansi Flick nie ma do dyspozycji żadnego ofensywnego pomocnika. Co prawda Fermín i Raphinha mają duże szanse na powrót do gry, ale na dzień dzisiejszy nie mają jeszcze zgody lekarzy. Dani Olmo doznał kontuzji podczas zgrupowania reprezentacji Hiszpanii i wrócił do Barcelony.
W zeszłym tygodniu Fermín rozpoczął częściowy trening z drużyną po kontuzji w ostatniej minucie meczu z Getafe, natomiast Raphinha doznał kontuzji w środkowej części mięśnia dwugłowego prawego uda w Oviedo. Nawet jeśli powrócą do gry przeciwko Gironie, należy podchodzić do ich powrotu ostrożnie, aby uniknąć nawrotów urazów.
Gavi powróci na boisko prawdopodobnie dopiero w maju. Zawodnik przeszedł artroskopię łąkotki wewnętrznej prawego kolana i będzie pauzował przez cztery do pięciu miesięcy.
Czas pokazał, że Hansi Flick miał rację, sprzeciwiając się odejściu kolejnych piłkarzy z drużyny po nieoczekiwanym pożegnaniu Iñigo Martíneza. To, co wydawało się uporem, okazało się wyraźnym przejawem odpowiedzialności. Niemiecki trener był w pełni świadomy, że zawsze należy brać pod uwagę czynnik kontuzji, a ponadto w tym sezonie planował znacznie więcej rotacji. I pomimo większego rozłożenia minut, wielu zawodników wypadło z gry.
Na szczęście Barcelona ma w swoich szeregach prawdziwy skarb. W meczu z Realem Sociedad oficjalnie zadebiutował w pierwszej drużynie Dro Fernández. Być może ponownie zagra przeciwko Gironie, jeśli Fermín i Raphinha nie będą gotowi do gry lub trener nie będzie chciał ryzykować wystawieniem ich od początku.
Komentarze (15)