Señorío?

Przemek Walczak

26 kwietnia 2025, 11:30

21 komentarzy

Fot. Getty Images

Finał Pucharu Króla, mecz pomiędzy dwiema największymi drużynami na świecie, El Clásico decydujące o wygraniu pucharu. Na takie spotkania czekają kibice, zdając sobie sprawę, że ewentualna porażka ich ukochanej drużyny będzie bolała dużo bardziej niż zazwyczaj. Tym razem atmosferę przed Klasykiem podgrzało niezrozumiałe zachowanie Los Blancos, którzy na ostatnią chwilę zażądali zmiany obsady sędziowskiej.

Real Madrid TV w ramach szerszego konfliktu pomiędzy klubem z kolektywem sędziowskim (a także Javierem Tebasem i LaLigą), w zasadzie przed każdym meczem raczy nas kolejnym materiałem video, w którym prezentowane są wybrane sytuacje mające udowodnić, że arbiter który poprowadzi ich kolejne spotkanie jest stronniczy i robi wszystko, żeby zaszkodzić Królewskim.

Sędziowie wielokrotnie wspominali, że takie działania są niedopuszczalne i będą się bronić, a jako pierwszy pękł De Burgos Bengoetxea, który zalał się łzami na konferencji prasowej. Ta reakcja, oraz słowa Pablo Gonzalesa Fuertesa o konieczności obrony kolektywu sędziowskiego bardzo nie spodobały się Realowi Madryt, który jak informują media miał zażądać zmiany arbitrów, grożąc wycofaniem się z rozegrania finału. Ostatecznie dzięki mediacjom finał się odbędzie, ale Real nie potrafił nawet przyznać, że to z ich strony płynęły groźby o bojkocie. Lakoniczny komunikat Królewskich mówi o pogłoskach, które wyszły z mediów, całkowicie umywając ręce od wczorajszego zamieszania.

Real Madryt to klub, wobec którego często stosuje się określenie "señorío". To hiszpańskie słowo odnosi się do wielkiej historii madryckiego klubu, do ich sukcesów, a także do gentlemańskiego podejścia i honorowej rywalizacji. Jak łączy się to z groźbą wycofania swojej drużyny z finału, przez co tysiące fanów Los Blancos, którzy zaplanowali urlopy i ze wszystkich stron świata udali się do Sewilli nie mogłoby obejrzeć meczu swoich ulubieńców, tracąc przy tym pieniądze? Czy na pewno oddanie finału, o który tak ciężko walczyła drużyna przez cały sezon tylko po to, żeby kontynuować wojnę przeciwko kolektywowi arbitrów wpisuje się w definicję señorío?

Kiedy Real Madryt wygrywał kolejne tytuły, wówczas z ust wszystkich działaczy padały deklaracje, że "Real o sędziach nie rozmawia". To bardzo szlachetne podejście, ale tylko wtedy kiedy stosowane jest również w sytuacjach, w których Los Blancos schodzą z murawy pokonani. Wydawałoby się, że klub bogatszy o doświadczenia związane z atakami kibiców rywali na Viníciusa Juniora powinien być bardziej świadomy tego, jakie reakcje wśród fanów może wywołać ciągła nagonka na arbitrów. Nigdy nie wiadomo, do kogo trafi taki przekaz, a oglądanie celownika na swojej twarzy może budzić uzasadniony niepokój.

Skoro Real Madryt jednak zagra w finale, przy czym nie doszło do zmiany obsady sędziowskiej, to jaki cel miał wczorajszy teatr? Czy De Burgos Bengoetxea, który pokazał swój brak odporności na hejt, w przypadku konieczności podjęcia kontrowersyjnej decyzji będzie w stanie zagwizdać na niekorzyść Realu Madryt, narażając się przy tym na kolejne filmy ze strony klubowej telewizji, groźby bojkotu meczów i presję ze strony Komitetu Technicznego Arbitrów? Każdy może wyciągnąć własne wnioski.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (21)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze