Transfer Nico Williamsa był najwyższym priorytetem zarządu w trakcie letniego okienka transferowego. Kiedy Bask postanowił, że kolejny sezon spędzi w Athleticu Bilbao dyrekcja sportowa postanowiła sprowadzić innego skrzydłowego, a wielkim faworytem do wzmocnienia Barçy stał się Federico Chiesa. Ostatecznie Włoch trafił do Liverpoolu, co oszczędziło Barcelonie kłopotu.
Pod koniec letniego okienka transferowego, kiedy Juventus całkowicie skreślił Chiesę, 27-latek był już bardzo blisko przejścia do Barcelony. Skrzydłowy jawił się jako ekonomiczna opcja na pozyskanie jakościowego zawodnika, który z miejsca mógłby wzmocnić skład. Blaugrana zmagała się jednak z problemami finansowymi, które uniemożliwiły szybkie dopięcie transferu, a do gry włączył się Liverpool, który szybko przejął sprawy w swoje ręce i zakontraktował Włocha.
Cztery miesiące później Deco może odetchnąć z ulgą. Nieudany transfer wyszedł klubowi na dobre, ponieważ Chiesa w Premier League okazał się całkowitym niewypałem. Przez niemalże pół sezonu Włoch rozegrał tylko 123 minuty i zanotował jedną asystę, ponadto trapią go nieustanne problemy zdrowotne, przez które opuścił 15 spotkań. The Reds mogą tylko żałować zaoferowania 12 milionów euro Juventuowi, które z perspektywy czasu wydają się całkowicie zmarnowanymi pieniędzmi.
Oczywiście brak możliwości sprowadzenia pożądanego piłkarza ciężko jest uznać za sukces Barcelony. Gdyby sytuacja finansowa klubu wyglądała lepiej, Chiesa występowałby dzisiaj w bordowo-granatowym trykocie. Niemniej jednak po raz kolejny potwierdziło się prawidło, że Barça lepiej wychodzi na stawianiu na wychowanków, niż na wielomilionowych transferach. Tym razem Katalończykom się upiekło, i to Liverpool musi zastanawiać się co zrobić z niepotrzebnym piłkarzem.
Komentarze (25)