Pedri udzielił wywiadu Mundo Deportivo, w którym wypowiedział się na temat swojej dyspozycji podczas mistrzostw Europy. Kanaryjczyk odniósł się też do gry na pozycji numer 10 czy do przybycia do Barcelony Nico Williamsa, Daniego Olmo lub Mikela Merino. Docenił, jak łatwo gra się z takim napastnikiem jak Álvaro Morata.
Mundo Deportivo: De la Fuente powiedział przed mistrzostwami Europy, że Pedri musi odnaleźć siebie. I wydaje się, że znalazłeś.
Pedri: Czuję się bardzo dobrze, mam dużo większą pewność siebie, większe chęci podążania za tym marzeniem wygrania EURO, uważam, że mamy zespół ku temu.
Aby odnaleźć siebie, musiałeś dokonać różnych zmian.
Tak, zmieniłem odżywianie, przygotowanie fizyczne, zacząłem ćwiczyć pilates i robiłem dużo różnych rzeczy, aby spróbować znaleźć coś, co mi dobrze posłuży. Myślę, że to znalazłem.
Jeden pomysł przekazał ci Ferran. Wejść na minutę do lodowatej wody.
Tak, chociaż w tym przypadku uważam, że nie jest potrzebne aż takie zimno. Rano zawsze wchodzimy do bardzo zimnej wody na minutę. Dobrze to służy, żeby się obudzić, otrząsnąć się i być w doskonałym stanie, aby stawić czoła dniu.
Minęło trochę czasu, odkąd nie przyjeżdżałeś na reprezentację. Dobrze posłużyła ci ta zmiana kontekstu?
Przede wszystkim po to, żeby się odłączyć. To prawda, że w Barcelonie miałem kontuzje i nawroty, ale chciałem przyjechać na reprezentację, być tu na zgrupowaniu z kolegami. Czuję się bardzo dobrze i z każdym dniem lepiej.
Ponadto na pozycji numer 10, gdzie czujesz się wyzwolony.
Tak, to prawda, ponieważ tam masz dużo więcej kontaktu ze strefą zagrożenia, z golami, asystami i ostatnimi podaniami, które być może nie kończą się golem, ale służą temu, żeby ktoś został sam i zaliczył asystę. Takie rzeczy są ważne dla zespołu.
Wcześniej poświęcałeś się przyjmowaniu piłki i zbliżaniu jej do pola karnego. Teraz dużo więcej wchodzisz w szesnastkę.
Dokładnie. Wielu trenerów w trakcie mojej krótkiej kariery prosiło mnie o to. Powiedzieli, żebym dużo częściej wchodził w pole karne, że muszę strzelać gole i zaliczać asysty. Na tej pozycji jest dużo łatwiej. Ponadto tutaj mogę grać z Moratą, który bardzo dobrze ustawia stoperów. Dla „10” posiadanie takiego napastnika sprawia, że wszystko jest łatwiejsze. Granie z Moratą to spektakl.
To pozycja, na której możesz pozostać w przyszłości, ponieważ Flick cię tam widzi. Rozmawiałeś już z nim?
Zamieniliśmy kilka słów i życzył mi szczęścia na EURO. Nie mogę się doczekać rozpoczęcia sezonu, poznania go i zobaczenia, jak pójdzie. Na pewno dobrze.
W Niemczech „10” jest Gündoğan.
To piłkarz, który może grać zarówno na „10”, jak i na „8” czy „6”. Ma jakość do gry na każdej z trzech pozycji. To spektakl. W Barcelonie od pierwszej chwili, gdy go zobaczyłem, wiedziałem już o jego talencie. Mam nadzieję, że rozegra przeciw nam złe spotkanie.
W następnym sezonie będzie konkurencja.
Zawsze dobrze mieć takich piłkarzy w zespole. Granie z tego typu zawodnikami i nauka od nich to przyjemność.
Których pomocników obserwujesz?
Są tacy piłkarze, którzy być może nie grają na tej pozycji, ale mają umiejętności mediapunty, jak Musiala, zawodnik, który być może wygląda jak skrzydłowy, ale spokojnie może grać w środku. To samo Wirtz. To gracze, którzy od wielu lat grają na bardzo wysokim poziomie i można się od nich uczyć.
Musiala i Wirtz. Obaj będą rywalami w piątek.
Rozgrywają spektakularne mistrzostwa Europy, zwłaszcza Musiala. Wirtz również gra bardzo dobrze. Mamy nadzieję na zneutralizowanie ich w najlepszy możliwy sposób. To jasne, że nasz środek pola też jest bardzo mocny i uważam, że mamy najlepszego na świecie na tej pozycji, czyli Rodriego.
Powołani do zostania gwiazdami następnej dekady - Pedri, Nico, Lamine, Wirtz, Musiala… Zmierzycie się po raz pierwszy. Czekacie na to ze specjalnymi chęciami?
Tak, to będzie pojedynek, w którym neutralny widz, ten nie kibicujący żadnej z drużyn, będzie się świetnie bawił. Niesamowity. To będzie mecz z dużą magią, wieloma dryblingami, posiadaniem piłki. Uważam, że to będzie bardzo zacięty pojedynek i mamy nadzieję, że go wygramy.
Czy jest jakaś inna reprezentacja, która przykuła twoją uwagę?
Szwajcaria. Wiedzieliśmy już wcześniej, że to trudna reprezentacja, ale rozgrywa spektakularny turniej, to trudny rywal.
Twoja grupa jest tworzona generalnie z Fermína, Lamine’a, Nico, Ferrana, Daniego Olmo… Mając 21 lat, już jesteś jak jeden z weteranów.
Wchodzę do gry w dziadka przed Nico, ponieważ jestem z listopada, wyobraź sobie. Zawsze jesteśmy razem. Z Ferranem i Danim Olmo lubimy żartować. Chociaż gdy zaczyna się mecz, żarty się kończą.
Tutaj na reprezentacji masz z jednej strony Lamine Yamala, a z drugiej Nico Williamsa. Niezłe show, co?
Tak, przede wszyskim staram się szybko dostarczyć im piłkę, żeby mieli te sytuacje jeden na jeden, w których najbarziej się wyróżniają. A potem, gdy wchodzą w pojedynek, zawsze patrzą do tyłu i trzeba tam być, żeby spróbować strzelić.
Spędzają cały dzień razem. Żartują, wbijają sobie szpilki… Musicie ich uspokajać?
Są takie chwile, że trzeba coś powiedzieć, ale to normalne. To dwójka dzieciaków, którzy dobrze się bawią, cieszą się razem na boisku i w końcu ma to tam swoje odzwierciedlenie. Kiedy dobrze się bawią, wszystko wychodzi dużo lepiej.
Podejrzewam, że o tych szpilkach mówi się też w kontekście Barcelony. Widzieliśmy ostatnio, że rzucono jakiś żart wobec Nico Williamsa.
Nie rozmawiamy o tym zbyt wiele. To jego decyzja i Barçy. Wiele rzeczy musi się wydarzyć. Na przykład innego dnia wyszło to o „10”, a chodziło o grę wideo. Mieliśmy trzech graczy z 10 i Dani Olmo też był jednym z nich. Musieli to zmienić, nie mogliśmy mieć trzech 10 w zespole. To było nieporozumienie, ale nic się nie stało.
Przypuszczam, że, będąc egoistą jako piłkarz, możliwość cieszenia się w Barcelonie Laminem i Nico na obu stronach byłaby mile widziana, prawda?
Tak, to jasne, że to byłby spektakularny transfer. Widzimy już, co robi ten piłkarz na mistrzostwach Europy. Mam nadzieję, że będzie mógł być z nami, ale jeszcze nie wiadomo, ponieważ ma kontrakt z Athletikiem. Będzie co ma być.
Kolejnym kolegą z reprezentacji, którego Barça ma na swojej liście, jest Mikel Merino.
To piłkarz, który bardzo mi się podoba w środku pola. Przede wszystkim w pojedynkach powietrznych. Zawsze mu mówię, że to niemożliwe, aby przegrał jeden. Wygrywa je wszystkie, a poza tym jest zawodnikiem, który bardzo dobrze się zastawia i zasłania piłkę. To gracz, który, gdy gramy z Realem, jest dla mnie bardzo trudny. Ma wiele jakości, zarówno z piłką, jak i bez niej. Odzyskuje dużo futbolówek, jest bardzo kompletnym piłkarzem.
Widzisz w Danim Olmo potencjał w kluczu Barçy?
Człowieku, myślę, że tak. Dani to spektakularny zawodnik. Ponadto był już w Barcelonie, więc wie, czym jest Barca. Mam nadzieję, że będzie mógł mieć szansę przyjścia, ale będzie musiał zdecydować - Barca, czy ten, kto chce go sprowadzić.
Czego oczekujesz od następnego sezonu?
Najpierw zakończenia tych mistrzostw Europy w najlepszy możliwy sposób, mam nadzieję, że wygrywając je. Potem myślę, że to będzie piękny rok dla Barçy. Jest nowy trener i kadra będzie chciała przekazać mu pełne zaufanie. Myślę, że to będzie dobry rok.
Teraz powiedziałeś o nowym trenerze. Jak przeżyłeś odejście Xaviego?
To trener, który bardzo mi pomógł. Dużo pomógł nam wszystkim pomocnikom. To był ciężki cios, że nie mogliśmy dać mu trofeum, z jakim pożegnałby się tak, jak zasługuje legenda Barçy. Pewne etapy dobiegają końca, a teraz trzeba myśleć o Flicku, że wszystko pójdzie dobrze.
Komentarze (4)