- Barcelona pokonała Almeríę 2:0 i utrzymuje drugą lokatę w tabeli
- Dwie bramki zdobył Fermín López, wykorzystując podania Forta i Sergiego Roberto
Nie tak kibice wyobrażali sobie walkę do końca w tym sezonie. Zamiast rywalizować o tytuł z Realem, podopiecznym Xaviego przyszło toczyć bój z Gironą o drugą pozycję w tabeli. Przed meczem z Almeríą to Barcelona miała przewagę jednego punktu. W składzie doszło do kilku istotnych zmian. Fort zastąpił Cancelo na lewej obronie, natomiast w miejsce Christensena zagrał Sergi Roberto. W kadrze zabrakło także İlkaya Gündogana, a na ławce zasiadł Raphinha. Linię obrony uzupełnili Koundé, Cubarsí i Martínez, tymczasem w środku pola obok Roberto zagrali Fermín i Pedri. Roberta Lewandowskiego wspierali Lamine Yamal i Ferran Torres.
Od początku spotkania Barcelona atakowała skrzydłami. Już w drugiej minucie efektownym dryblingiem w polu karnym popisał się Lamine Yamal, ale ostatecznie został powstrzymany. Natomiast strzał Roberta Lewandowskiego był zdecydowanie za lekki. W 10. minucie znów uderzał Polak, ale bardzo niecelnie, będąc przy tym na pozycji spalonej. Chwilę później Almería odpowiedziała za sprawą szarży Langi, który ograł Koundé i oddał strzał z ostrego kąta, na szczęście niegroźny dla Ter Stegena. W 14. minucie świetne dośrodkowanie w pole karne posłał Hector Fort, a tam najsprytniejszy był Fermín López, umieszczając piłkę w siatce strzałem głową. Było to już dziewiąte trafienie wychowanka Barcelony w tym sezonie. Gospodarze powinni odpowiedzieć w 22. minucie, ale Baptistao zmarnował znakomitą okazję. Swoją szansę w 28. minucie miał Lamine Yamal, jednak uderzył niecelnie. W 42. minucie bardzo blisko wyrównania był Embarba, ale dobrej sytuacji trafił w słupek. W końcówce spotkania sędzia zignorował uderzenie łokciem przez obrońcę Lamine’a Yamala w polu karnym, a kolejny strzał Fermína obronił Maximiano. Więcej goli przed przerwą już nie padło.
Almería powinna wyrównać zaraz po zmianie stron. Wyborną okazję miał Lozano, ale uderzył fatalnie. Gospodarze byli zdecydowanie bardziej konkretni w swoich atakach, podczas gdy Barcelona próbowała przedrzeć się głównie prawym skrzydłem. Dużo było niedokładności, a słaby mecz rozgrywał Pedri. W 67. minucie Sergi Roberto świetnie dośrodkował w kierunku Fermína, a ten po raz drugi dobrze przymierzył i płaskim strzałem pokonał Maximiano. Xavi postanowił dokonać dwóch zmian. Sergiego Roberto zastąpił Christensen, natomiast Roberta Lewandowskiego Felix. Chwilę później szansę dostali także Cancelo i Roque, zmieniając Forta i Ferrana Torresa. W 80. minucie dobrą okazję miał Felix, jednak po dryblingu uderzył niecelnie. W trudnej sytuacji strzelał też Roque, a piłkę złapał bez problemu Maximiano. Tempo spadło znacząco i trudno było się emocjonować tym widowiskiem. Almería zdawała się pogodzona z porażką, a goście rzadko przyśpieszali grę.
Ostatecznie wynik nie uległ już zmianie, a Barcelona zwyciężyła na wyjeździe ze zdegradowaną już Almeríą. Bohaterem spotkania był Fermín, który do swojego już i tak okazałego dorobku dołożył dwa trafienia. Nie było to jednak porywające widowisko.
Almería: Maximiano, Pubill (min. 81, Pozo), Chumi, Montes, Bruno Langa, Robertona, Marcos Peña, Baptistao (min. 59, Luka Romero), Viera, Embarba (min. 80, Centelles), Lozano (min. 59, Luis Suárez).
FC Barcelona: Ter Stegen, Koundé, Cubarsí, Iñigo Martínez, Fort (min. 74, Cancelo), Fermín, Roberto (min. 68, Christensen), Pedri (min. 83, Oriol Romeu), Lamine Yamal, Lewandowski (min. 69, Felix), Ferran (min. 73, Vitor Roque).
Komentarze (172)