Barcelona ma nie lada kłopot z Ansu Fatim. Hiszpański skrzydłowy jest obecnie wypożyczony do Brighton, które na co dzień występuje w angielskiej Premier League, ale nie można uznać tej przygody za udaną. Po obiecującym początku jego rozwój przerwała kontuzja. Publicznie o swoim piłkarzu wypowiadał się trener Roberto De Zerbi.
Ansu był poza grą przez 70 dni, tracąc w tym okresie 14 meczów przez kontuzję mięśniową. Początkowe dobre występy, kiedy strzelił dwa gole w lidze angielskiej i kolejne dwa w rozgrywkach Ligi Europy nie były kontynuowane w dalszej fazie sezonu. Ansu Fati nie zdobył bramki od listopada ubiegłego roku.
Tylko trzy razy udało się wybiec na boisko od pierwszej minuty, a w ostatnich siedmiu meczach dla Brighton rozegrał zaledwie 27 minut. Trener Roberto De Zerbi rozmawiał z Ansu po jego kontuzji, próbując nastawić zawodnika do powrotu do swojej wersji z początku sezonu, ale bezskutecznie. Na jednej z konferencji prasowych powiedział: ''Ansu musi bardziej wierzyć w swoje umiejętności. To wrażliwy chłopak, dobry chłopak. Częścią mojej pracy jest pomagać piłkarzom w uwierzeniu w siebie, tak żeby pokazywali na boisku pełnie swoich możliwości, nie tylko część. Ansu musi dawać z siebie 100% codziennie''.
Biorąc pod uwagę dyspozycję Ansu na przestrzeni całego sezonu, jasne jest, że wróci do Barcelony. Nie wydaje się jednak, żeby Xavi liczył na niego w kolejnym sezonie i prawdopodobnie skończy się na kolejnym wypożyczeniu. Są w klubie tacy, którzy podkreślają, że ma on dopiero 21 lat i wciąż może być decydujący, tak jak Lamine Yamal, którego dziennik AS pieszczotliwie nazywa ''tym nastolatkiem, który pobił wszystkie rekordy, kiedy pojawił się w drużynie''.
Komentarze (29)