Znamy skład finału tegorocznej edycji Ligi Mistrzów. Do Borussi Dortmund, która wczoraj pokonała wczoraj w minimalnym stosunku PSG, dołączył dzisiaj Real Madryt, zwyciężając w niezwykle emocjonującym meczu z Bayernem Monachium.
Pierwsze spotkanie półfinałowe, które miało miejsce w Monachium, skończyło się remisem 2:2, a Bawarczycy mogli czuć niedosyt, ponieważ przez większą część spotkania byli stroną dominującą. Na Santiago Bernabéu to Real Madryt był faworytem, ponieważ nie przegrał tam żadnego meczu w trwającej edycji Ligi Mistrzów.
To gospodarze lepiej weszli w mecz, korzystając z szybkości Viníciusa i Rodrygo, raz za razem rozrywali linię defensywy gości. W 13. minucie Vinícius trafił w słupek, a dobitkę drugiego z Brazylijczyków zatrzymał Neuer. W 28. minucie w okolicach 20 metra świetnie do strzału złożył się Harry Kane, jednak Łunin zdążył zareagować. W pierwszej połowie brakowało stuprocentowych sytuacji, ale więcej z gry miał Real Madryt, które dłużej utrzymywał się przy piłce i oddawał więcej strzałów.
Fajerwerków doczekaliśmy się w drugiej połowie. W 68. minucie Alphonso Davies, którego prasa łączy z Realem Madryt, wykorzystał podanie Kane'a, zbiegając z lewego skrzydła i mocnym strzałem po dłuższym słupku wyprowadzając Bayern na prowadzenie. Trzy minuty później Davies znów trafił do siatki, tym razem był to gol samobójczy, ale sędzia dopatrzył się przewinienia Nacho, więc na tablicy dalej widniał wynik 0:1 dla gości. W 88. minucie po fatalnym błędzie Neuera wyrównał Joselu. Bramkarz "wypluł" piłkę po strzale Viníciusa, a hiszpański napastnik dopadł do futbolówki i umieścił ją w siatce. Real Madryt już trzy minuty później wyszedł na prowadzenie. Bohaterem Królewskich znów był Joselu, który wykorzystał podanie Rüdigera i trafił do pustej bramki, choć najpierw asystent Szymona Marciniaka zasygnalizował - niesłusznie - spalonego.
W 13. minucie doliczonego czasu gry goście zdobyli bramkę wyrównującą stan spotkania, ale Szymon Marciniak wcześniej przerwał grę, dopatrując się pozycji spalonej De Ligta. Akcję można obejrzeć poniżej - piłkarze Realu nie wydają się w pełni zaangażowani w akcję obronną po usłyszeniu gwizdka sędziego.
https://x.com/joseborda1/status/1788321823056150938
Choć tym razem nie zobaczyliśmy żadnej analizy korzystającej z narzędzia UEFA, to eksperci twierdzą, że w akcji spalonego jednak nie było.
Niezależnie od tego, czy De Ligt bądź Mazraoui, do którego trafiła piłka, znajdowali się na pozycji spalonej, to z pewnością polscy arbitrzy popełnili gigantyczny błąd, przedwcześnie przerywając akcję. To spowodowało, że VAR nie mógł już skontrolować tej stykowej sytuacji. Na to zwrócił uwagę sam Matthijs de Ligt w wywiadzie pomeczowym, który powiedział, że to ogromny błąd sędziów. Holender dodał, że sędzia asystent przyznał się do pomyłki.
W każdym razie, to Real Madryt zmierzy się z Borussią Dortmund 1 czerwca i stanie przed szansą na swoje piętnaste trofeum. Niemiecka drużyna w Lidze Mistrzów triumfowała do tej pory jednokrotnie.
Komentarze (206)