Przypominamy zasady, którymi kierujemy się podczas wystawiania ocen, zawarte w regulaminie oceniania zawodników. Pamiętajcie, że jeśli macie jakiekolwiek wątpliwości lub uwagi związane z artykułem i zamierzacie zadać pytanie w komentarzu, zajrzyjcie uprzednio do działu FAQ – bardzo możliwe, że znajdziecie tam gotową odpowiedź. Życzymy owocnego zapoznawania się z tekstem oraz zachęcamy do pozostawiania komentarzy.
Oceniający: Adam Krawczyk, Karol Chowański (ocena sędziego)
Ocena trenera: Xavi Hernández - 6.0
Nie można się przyczepić do jedenastki, którą wystawił Xavi. Oczywiście kwestią sporna jest postawienie na Christiensena jako defensywnego pomocnika. Poziom rywala i jego intensywność, a szczególnie jej brak, nie dał odpowiedzi czy ta opcja jest akceptowalna w układance trenera. Moim zdaniem się nie sprawdziła, zarówno w kontekście pewności gry w destrukcji, jak i nadawania tempa akcjom z głębi pola. Jedynym zauważalnym pozytywem tej zmiany jest przesunięcie Frenkiego wyżej, co dało mu więcej możliwości w ofensywie. Gra ofensywna była zróżnicowana, zarówno poprzez atak pozycyjny, grę z kontry, skrzydłami czy środkiem. Zmiany wprowadzone przez Maestro miały na celu zwiększenie intensywności i pełną kontrolę nad środkiem boiska, co się w większości udało. Mecz z dobrym odczuciem gry całej drużyny, to i ocena dla trenera dobra, jednak wciąż brakuje drużynie błysku.
Ocena sędziego: Juan Martínez Munuera – 2,0
Komitet sędziowski: Walencja (Comite de Árbitros Valenciano)
Sędzia RFEF od: 2006, sędzia w Primera División od: 2013, ur. 13.07.1982 w Benidormie
Kilka tygodni temu Martínez Munuera zignorował zachowanie Viníciusa proszące się o czerwoną kartkę. Źle wypadł, gdy Barça podjęła w lidze Athletic Club, a w obszernych artykułach z października i kwietnia szczegółowo opisaliśmy ciągnące się za tym sędzią pasmo kontrowersji. Jeśli chodzi o sobotni mecz z Alavés, podzielam opinię trenera Garcíi Plazy o słabej formie pana z gwizdkiem – lecz z innych powodów.
Zagęszczenie błędów, jakimi kipił ostatni występ Juana Martíneza Munuery, przypominała mi świąteczny makowiec. Sędzia z Benidormu wymyślił sobie wyrzucenie z boiska Vitora Roque w sytuacji, która nawet nie była faulem. Poza tym nagminnie puszczał płazem taktyczne faule gospodarzy. Zanotowałem, że do przerwy piłkarze Alavés aż 5-krotnie powalili na ziemię wychodzących na czyste pozycje barcelonistów. Żadna z tych akcji nie skończyła się kartką, mimo jednoznacznego brzmienia przepisów, że jeśli zawodnik obrony nie jest zainteresowany piłką i dopuści się faulu uniemożliwiającego kontynuację akcji, to powinien zostać napomniany.
Łącznie piętnaście fauli graczy Gracii Plazy ledwie dwukrotnie skończyło się kartkami (z czego jedna przypadła Soli w 90+6. minucie gry, mając żaden wpływ na mecz). Słusznym wyborem Munuery było dość wczesne skarcenie Omorodiona (12.), jednak rozsądkowi innych decyzji walentczyka w tym spotkaniu przeczą przypadki Rafy Marina i Blanco. Obaj zanotowali po 3 „oficjalne” faule – oraz co najmniej po jednym, które moim zdaniem zostały przez zespół sędziowski przegapione – a mimo to skończyli mecz z „czystym kontem”. Uznano także, że żadne z agresywnych zachowań Tenaglii nie spełniło kryteriów indywidualnej kary, co należy sklasyfikować jako poważny błąd sędziego z Walencji i mały skandal. Powtarzane z perspektywy 360 stopni przewrócenie Lewandowskiego przy jednym z rzutów rożnych powinno skończyć się wyrzuceniem z boiska zawodnika Alavés. Arbiter postanowił inaczej. Względnie udane wypełnianie obowiązków po 75. minucie stanowi okoliczność łagodzącą przed surowszą oceną formy arbitra w Vitorii.
Komentarze (1)