Barça uaktywnia się dopiero w końcówkach

Michał Gajdek

27 listopada 2023, 16:45

Relevo

13 komentarzy

Relevo

Wczoraj opublikowaliśmy felieton "Barceloński Dzień Świstaka", którego motywem przewodnim jest powtarzająca się, dużo lepsza postawa Barcelony w drugich połowach meczów. Albert Blaya, analityk portalu Relevo, zagłębił się w szczegółowe statystyki, które jeszcze bardziej ukazują, że podopieczni Xaviego uaktywniają się dopiero w końcówkach meczów.

Od kiedy zaczęły się ligowe rozgrywki, Barcelona tylko dwukrotnie wygrała co najmniej dwoma bramkami: z Cádiz (2:0) oraz Betisem (5:0) - stanowi to 14% meczów LaLigi. W pozostałych meczach podopieczni Xaviego albo bardzo cierpieli, by wyjść z boiska zwycięscy albo dzielili się z rywalem punktami (Getafe, Granada, Mallorca, Rayo) - do tego trzeba dodać też porażkę w Klasyku. Od kiedy legendarny pomocnik objął Barcelonę, zespół wygrał zaś 23 spotkania ligowe co najmniej dwoma bramkami, 29% wszystkich meczów.

Zagłebiając się w bardziej szczegółowe statystyki, według portalu StatsBomb Barcelona jest zespołem, który generuje najwięcej oczekiwanych goli (xG) na mecz - średnio 1,78. Przewyższa w tej statystyce Gironę (1,7) oraz Atlético Madryt (również 1,7), ale jest mniej skuteczna od tych rywali, co powoduje, że nie rozszerza swoich momentów dobrego futbolu. Nie chodzi już o to, że Blaugrana nie jest w stanie pokazać swojego najlepszego poziomu w sposób ciągły, lecz o to, że zespół zawodzi, gdy ma opcje na zdobycie bramki. A w momencie wątpliwości, gol może wprowadzić cię w dobrą grę, tak jak wydarzyło się to z Betisem i Royal Antwerp, kiedy po trafieniach na 1:0 Barça odnajdowała rytm, który pomagał w zdobywaniu kolejnych bramek i lepszym graniu w piłkę. 

Nie ma zespołu w LaLidze, który do 75 minuty meczu generowałby więcej xG niż FC Barcelona, ale nie ma także takiego, który gorzej prezentowałby się pod względem różnicy między tym, co zdobywa (14 goli), a tym, co generuje (18,4 xG). To liczby, które można porównać z tymi osiąganymi przez Almeríę i Celtę, dwoma z najgorszych zespołów pod względem efektywności. Niemożliwe jest punktować regularnie, jeżeli twoi zawodnicy nie są w stanie strzelać więcej niż, to, co powinni. To oddala zespół od strzelania bramek, gdy prezentuje momenty dobrego futbolu, a w rezultacie doprowadza do utraty wiary w siebie i bycia drużyną "płaską". 

Co ciekawe, najlepsza różnica pomiędzy tym, co Barcelona generuje, a tym co strzela, występuje w bardzo konkretnych momentach meczów: pomiędzy minutą 80, a 85, Barça strzeliła aż 7 goli w LaLidze, osiągając zaledwie 1,9 xG. Ta późno przychodząca skuteczność pozwoliła podopiecznym Xaviego zapunktować w wielu meczach: Lewandowski (3 gole), Pedri, Cancelo, Sergi Roberto oraz samobójcza bramka Lejuene pozwolili Barçy zdobyć gole odpowiadające połowie tych strzelanych w pierwszych 70 minutach meczu.

Nie ma w LaLidze żadnego zespołu, który miałby lepszą od Barçy Xaviego różnicę pomiędzy oczekiwanymi golami strzelonymi, a straconymi w ostatnich 15 minutach meczu: +4,5. Drugie w tej klasyfikacji Atlético posiada różnicę +2,9. To dane pochodzące z tablicy wyników, coś co pokazuje ,jak zachowują się zespoły w końcówkach meczów. Barça remisowała lub przegrywała 10 z 14 meczów do 75 minuty, co wpływa znacząco na tę statystykę. 

Blaugrana od minuty 75 zdobyła 13 bramek z zaledwie 8 xG, strzelając prawie dwukrotnie częściej niż to, co wynikałoby z zaawansowanych statystyk. Przed minutą 75, Barça strzeliła natomiast 14 goli z 18,4 xG. Dlaczego efektywność przychodzi tylko w końcówkach meczów? To niszczy teorię braku fizyczności jako głównego defektu i nakazałoby zwrócić się w stronę problemów z grą, które oddalają Barcelonę od bycia bardziej produktywną.

Brak bramek, z bardzo wyraźnymi seriami, takimi jak ta João Felixa (tylko jedna bramka w lidze, w debiucie z Betisem) oraz Ferrana, a także kontuzja Raphinhi, zaszkodziła atakowi Barcelony, niezdolnemu do strzelania wystarczającej liczby bramek. Mimo, że zespół wygląda źle, Barça zwykła podchodzić do ostatniej fazy meczu z opcjami na zwycięstwo, a wtedy uwalnia swój arsenał ofensywny: trzy z czterech bramek Lewandowskiego nadeszły w ostatnich minutach, gdy zespół przegrywał (Celta) lub remisował (Osasuna).

 

 

 

 

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (13)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze