Przypominamy zasady, którymi kierujemy się podczas wystawiania ocen, zawarte w regulaminie oceniania zawodników. Pamiętajcie, że jeśli macie jakiekolwiek wątpliwości lub uwagi związane z artykułem i zamierzacie zadać pytanie w komentarzu, zajrzyjcie uprzednio do działu FAQ – bardzo możliwe, że znajdziecie tam gotową odpowiedź. Życzymy owocnego zapoznawania się z tekstem oraz zachęcamy do pozostawiania komentarzy.
Oceniający: Marcin @Peciak, Karol Chowański (ocena arbitra)
Ocena trenera: Xavi Hernández - 7
Rywal sprawił nam trochę problemów w pierwszym kwadransie meczu, gdzie pressing i ogólnie gra nie funkcjonowały najlepiej. Potem było już tylko dobrze lub bardzo dobrze. Udało się zmienić kilku graczy, którzy najbardziej potrzebowali rotacji, chociaż gdyby Koundé i Lewy dostali 15 min odpoczynku w końcówce bylibyśmy bardziej zadowoleni. Różnica klas była aż nadto widoczna, a kolejne sytuacje bramkowe tworzyły się dość często. To bodajże pierwsze dwa kolejne mecze z minimum 5 bramkami od 2016 roku, oby forma została podtrzymana w kolejnych spotkaniach.
Ocena sędziego: Radu Marian Petrescu - 6.0
Sędzia pierwszoligowy: od 2007, sędzia międzynarodowy UEFA: od 2012, ur. 12.11.1982
Pierwszy mecz Ligi Mistrzów na Stadionie Olimpijskim minął dość spokojnie sędziemu Petrescu. Obyło się bez spięć i kontrowersji. W początkowych 30 minutach spotkania do użycia gwizdka skłoniły go nieliczne, proste w ocenie faule graczy obu drużyn. Przy przewinieniach podejmował decyzje szybko, co nie stanowi pucharowej reguły u arbitrów z lig peryferyjnych. Pierwszym upomnianym (słownie) piłkarzem został Wijndal w 18. minucie gry. Przy weryfikacji trafienia Lewandowskiego rumuński sędzia tonował emocje piłkarzy, informując ich, że VAR sprawdza linie spalonego. Taktyczny faul Gaviego (w 36. minucie) zasłużył moim zdaniem na „żółtko”. Tak samo ocenił to sędzia.
W relacjach z piłkarzami Radu Petrescu był komunikatywny i przejrzysty. Sądzę, że do I polowy należało doliczyć co najmniej o minutę więcej. Być może pozbawione zainteresowania piłką zatrzymanie rywala przez Christensena pod koniec I połowy należało skwitować żółtą kartką. Po wślizgu Cancelo (54. minuta) aut należał się gościom z Belgii, sędzia postanowił inaczej. Dwadzieścia minut później według powtórki, jaką widziałem, popełnił podobny błąd, przeoczywszy rzut rożny dla gospodarzy. Chwilę później (75.) Ferran powinien moim zdaniem ujrzeć żółty kartonik za teatralny pad w polu karnym Antwerpii.
Żaden z kontaktów piłki z rękami graczy gości nie skłonił składu sędziowskiego do interwencji. Podzielam tę interpretację. Z kolei dość agresywny atak na rywala przez duńskiego obrońcę Barçy na koniec meczu (90+3.) uznałbym za faul. W przekroju całego meczu nie mam nic poważnego do zarzucenia sędziemu z Bukaresztu. Z drugiej strony, wymienione niedociągnięcia odbierają mi argumenty za wystawieniem mu wyższej oceny.
Komentarze (27)