Wygląda na to, że przejście Ilkaya Gündoğana do Barcelony jest już przesądzone. Warto więc podsumować, co reprezentant Niemiec może zaoferować Blaugranie. Gündoğan nie przyjeżdża do Katalonii na emeryturę i może w dużym stopniu zwiększyć Xaviemu możliwości manewru oraz z miejsca dodać drużynie jakości. Nie każdy aspekt gry pomocnika jest doskonały, ale 32-latek wydaje się znakomicie pasować do potrzeb zespołu.
[Tekst został opublikowany 23 czerwca]
Zacznijmy od rozważań na temat samego procesu decyzyjnego u Gündoğana. Wiele osób dziwiło się, że postanowił on przejść właśnie do Barcelony, mając do wyboru gigantyczne pieniądze w Arabii i kontynuowanie gry w najlepszej drużynie Europy. Moim zdaniem jest to jednak wybór całkowicie zrozumiały. Barça nie oferuje wyłącznie siły przyjaźni, to nadal potężna marka, a mimo kryzysu wciąż jest to klub działający na masową wyobraźnię. To właśnie gra w takim zespole potrafi wznieść na szczyt renomę danego zawodnika, dlatego jest to dla Gündoğana duże wyzwanie umocnienia swojego legacy. Władze Blaugrany wcale nie tylko ze względów wizerunkowych podkreślają to, że piłkarze chcą przychodzić do Dumy Katalonii i w zasadzie nie zdarza się, żeby ktoś odmówił, taka po prostu jest prawda. A rzeczywistość finansowa to już inna sprawa.
Dla Gündoğana pieniądze nie były jednak najważniejsze. Sama możliwość dopisania do swojego CV Barcelony również. Katalończycy zaoferowali mu większą stabilizację w końcowym etapie kariery, co dla piłkarzy jest kluczową kwestią. Dlatego nie może dziwić, że postanowił odejść od zwycięzcy Ligi Mistrzów. Być może w tej sytuacji nie czuł się też w pełni doceniony przez dotychczasowego pracodawcę, zawodnicy są bardzo wyczuleni na takie kwestie. Tymczasem Barça bardzo się o niego starała, wstrzymując nawet inne operacje.
Na pewno można odnotować regres w wymiarze sportowym, ale to też nie jest tak, że Gündoğan wyjeżdża na jakieś piłkarskie antypody. W końcu przejdzie do najlepszego zespołu w Hiszpanii w ostatnim sezonie, który mimo wszystko notuje dużą tendencję wzrostową, i kto wie, jak spisze się w Lidze Mistrzów, zwłaszcza gdy będzie miał do dyspozycji wszystkich graczy. Zresztą akurat w kwestii trofeów Gündoğan może czuć się syty ze względu na triumf City w Champions League i zdobycie z tą ekipą wielu trofeów na poziomie krajowym w ostatnich latach. Możliwość życia w jednym z najbardziej atrakcyjnych miejsc w Europie też na pewno była bardziej kusząca niż pozostanie w deszczowym Manchesterze. Wszystko ułożyło się tak, że był to idealny moment do wyjazdu.

Fot. Getty Images
Trzy lata - mało czy dużo?
Niektórzy mogą narzekać, że trzyletnie zobowiązanie (wygląda na to, że trzeci opcjonalny rok będzie uzależniony od rozegrania odpowiedniej liczby meczów) jest dość długie względem piłkarza w tym wieku. Przy innych warunkach Gündoğan raczej nie trafiłby jednak do Barcelony. Ocena tej umowy będzie zależała nie tylko od wydajności gracza, ale też jego zarobków. Doniesienia w tej sprawie są jednak różne. Początkowo wskazywano, że piłkarz aspiruje do uzyskania 9 milionów euro netto (ok 18 milionów brutto), ale ostatnie informacje sugerują, że stanęło na 4,5 miliona euro netto (ok 9 mln brutto).
Jeśli Gündoğan utrzyma poziom gry, nawet uśrednione z powyższych widełek zarobki nie powinny okazać się zbyt wygórowane. Nie na darmo zostaje się fundamentalnym piłkarzem mistrza Europy i trzecim zawodnikiem z pola, który spędził na boisku najwięcej czasu. Nawet biorąc pod uwagę siłę Manchesteru City, warto zwrócić uwagę, że w klasyfikacji "plus, minus", oznaczającej bilans bramkowy zespołu (gole stracone odejmowane są od strzelonych), gdy piłkarz przebywał na murawie, Gündoğan zajął czwarte miejsce w najsilniejszych ligach europejskich z wynikiem +51.
Nie wygląda na to, żeby wokół Gündoğana świeciła się jakaś lampka alarmowa, jeżeli chodzi o problemy zdrowotne. W poprzednim sezonie nie doznał żadnej kontuzji i rozegrał 51 meczów, z czego 45 od pierwszej minuty. Ostatnim razem Gündoğan wypadł z gry na początku rozgrywek 2021/2022, gdy stracił cztery spotkania. Wydawało się, że kontuzja z grudnia 2016 roku, gdy Niemiec zerwał więzadło krzyżowe, może mu popsuć karierę (raptem parę miesięcy wcześniej trafił do City), ale od tego czasu nie mógł wystąpić tylko w 18 pojedynkach. Daje to średnią trzech straconych starć na jedną kampanię. Zdrowie nie powinno więc być powodem do obaw, zwłaszcza że Ilkay nie jest typem szybkościowca, który miałby częste problemy mięśniowe.

Fot. Transfermarkt
Z pewnością transfer Gündoğana nie jest też perspektywiczny. Ale czy musi takowym być? Barça ma w zespole wielu młodych graczy i właśnie trochę brakuje im doświadczenia oraz pewnej klasy na europejskim poziomie. Tym bardziej, że weteran i kapitan drużyny Sergio Busquets opuszcza klub. Czasem zapominamy, że Pedri i Gavi to wciąż młodzi piłkarze dopiero zdobywający doświadczenia. Tymczasem Gündoğan to wieloletni weteran europejskich zmagań, zawodnik, który wie, jak rozgrywać najtrudniejsze mecze, i z pewnością nie będzie w nich pękać. Trudno oczekiwać, żeby z miejsca był liderem nowego zespołu, ale cechy przywódcze z pewnością musiał jakieś mieć, skoro w City był kapitanem.
Co oferuje Gündoğan?
Doświadczenie nie jest jedyną wartością dodaną, z którą Gündoğan może przyjechać do Barcelony. W osobie reprezentanta Niemiec Xavi zyskuje piłkarza mogącego pomóc w utrzymywaniu się przy piłce, zapewniającego dobrą cyrkulację futbolówki, potrafiącego świetnie współpracować z partnerami i stwarzać im dogodne okazje. W poprzednim sezonie były pewne problemy w Barcelonie pod względem kreatywności, gdy zabrakło Pedriego z powodu kontuzji, a teraz na wypadek absencji Kanaryjczyka będzie dodatkowa opcja w tym zakresie. Gündoğan był w minionej kampanii siódmym najlepszym piłkarzem Premier League w liczbie prostopadłych podań i zajął ósme miejsce w zakresie częstotliwości udziałów w akcjach bramkowych w przeliczeniu na 90 minut.
Gündoğan to jednak nie tylko podania (7 asyst i 51 kluczowych zagrań w poprzednim sezonie Premier League i Ligi Mistrzów), ale też dobre prowadzenie piłki dzięki wrodzonej zwinności. Nie jest może królem dryblingu (około 45% skuteczności), ale potrafi wchodzić między linie. Jest za to zawodnikiem bardzo inteligentnym, dzięki czemu doskonale wie, gdzie ma się ustawić lub wyjść do podania. To poruszanie się między strefami sprzyja jego grze, ponieważ dużo lepiej odnajduje się w krótkich i średnich podaniach, stanowiąc spoiwo drużyny.
Na kreowaniu nie kończą się zalety Gündoğana. W Manchesterze City bardzo rozwinął się bowiem pod okiem Pepa Guardioli na poziomie strzeleckim. Jeszcze w 2021 roku Gündoğan był najlepszym snajperem Manchesteru City z 17 golami na koncie. Doskonale potrafił wejść w pole karne i znaleźć wolne miejsce, czasem nawet wymusić zagranie kolegi. W kolejnych dwóch latach zdobywał odpowiednio 10 i 11 bramek. W ostatniej kampanii już rzadziej wbiegał w szesnastkę ze względu na przebywanie tam Erlinga Haalanda, ale i tak potrafił udowodnić, że ma szerszy repertuar niż mogłoby się wydawać. To nie jest tylko gracz świetnie kontrolujący piłkę, ale też zdobywający przestrzeń swoim ruchem i finalizujący ataki. Ta zdolność Gündoğana do wykańczania akcji, strzałem lub podaniem, będzie kluczowa dla Barcelony, której brakowało rozstrzygających zagrań w tej strefie. W jakimś stopniu 32-latek będzie pod tym względem zastępował Leo Messiego, który zdaniem Niemca jest najlepszym piłkarzem w historii.
Gündoğan ma też inne zalety, dzięki którym może pomagać w destrukcji. Barcelona po odejściu Sergio Busquetsa nie ma typowego defensywnego pomocnika, a 32-latek jest bardzo inteligentnym i dobrze ustawiającym się zawodnikiem. Dlatego jego pozyskanie jest ruchem dodającym coś także w tym obszarze. Pewnym znakiem zapytania co do Niemca może być jednak jego fizyczność. Gündoğan nie będzie już szybszy, a w roli defensywnego pomocnika może mu też brakować siły przebicia w fizycznym starciu z rywalem. Być może pojawiałyby się podobne zarzuty co wcześniej do Busiego, zwłaszcza w grze tranzycyjnej. Zamaskowanie pewnych braków Ilkaya będzie zależało od dobrego ustawienia taktycznego zespołu.
Rola w drużynie
Bardzo interesujące będzie to, jakie miejsce w hierarchii środka pola Barcelony zajmie Gündoğan. Będzie podstawowym piwotem? Środkowym pomocnikiem w miejsce np. Gaviego? Zawodnikiem grającym bliżej bramki? Graczem rotacyjnie wchodzącym na poszczególne pozycje? Rozegra w sezonie więcej meczów od Gaviego/Pedriego/De Jonga? Na pewno wiele będzie zależało od docelowych zamiarów Xaviego, jeżeli chodzi o kształt taktyczny całego zespołu. Być może spróbuje on zmieścić całą czwórkę na boisku, przynajmniej w dużej liczbie meczów.
Pozytywną cechą Gündoğana jest to, że jest on w stanie odgrywać różne role w środku pola. Może zostać cofnięty głębiej jako defensywny pomocnik, może grać bliżej bramki rywala niemal jak "10" lub też w samym centrum. Może utrzymywać pozycję lub wychodzić w wolne strefy, szukając kreowania gry, trochę jak Pedri. W skali sezonu taka wszechstronność będzie nieoceniona. Zapewnia Xaviemu dużo więcej możliwości - tych taktycznych, ale także w zakresie zarządzania minutami zawodników.
Gündoğan może zająć miejsce defensywnego pomocnika, ponieważ potrafi grać w roli stacjonarnego piłkarza w drugiej linii. Okazjonalnie, zwłaszcza ze słabszymi rywalami - jak najbardziej. Nie mam jednak pewności, czy to jest gracz na dłuższą metę na tę pozycję. Gündoğanowi może brakować pewnych cech, ponieważ odbiory, przechwyty, wybicia piłki rywalowi, skuteczność pojedynków, gdy przeciwnik próbuje go przedryblować, to nie są jego mocne strony, co widać w statystykach zawartych w tym artykule, porównujących go z innymi pomocnikami przymierzanymi do Barcelony. Nie chodzi o to, że kompletnie nie potrafi grać w obronie, bo to dość rzetelny piłkarz, ale to po prostu nie jest jego gra. Nie wydobędziesz najlepszych cech z Gündoğana, obsadzając go w roli Busquetsa.
Lepszym rozwiązaniem byłby Frenkie de Jong, którego na pozycji defensywnego pomocnika umieścili na powyższych planszach hiszpańscy analitycy Alex Delmas i Albert Blaya. Na ten moment nie uważam jednak, żeby długofalowo był to optymalny wariant. Powody są nieco inne niż w przypadku Gündoğana i szerzej wyjaśniam je w tym artykule. Mimo to niewykluczone, że nie będzie innego wyjścia. Może jednak okaże się, że De Jong będzie dobrze pasować do reprezentanta Niemiec? Nie chcę do końca wykluczać tej opcji, bo może to zdobywanie przestrzeni Holendra w połączeniu z ustawianiem się Gündoğana złapie jakąś akceptowalną symbiozę, choć w takim duecie może brakować atutów ściśle obronnych.
Na pozycji piwota widziałbym raczej kogoś bardziej drapieżnego, posiadającego walory defensywne i lubiącego wcielać je w życie, mogącego zdominować fizycznie rywali w środku pola. Barça potrzebuje kogoś takiego w tej strefie, co od lat pokazywały zwłaszcza jej mecze w Lidze Mistrzów, gdy dawała się stłamsić, przecież nie przez brak umiejętności technicznych. Dlatego uważam, że Barcelona nie powinna sobie wmawiać, że jej środek pola jest zabezpieczony, bo przyszedł Gündoğan. Klub musi mieć do dyspozycji inny profil gracza na wszelki wypadek, choćby na ławce, gdyby Xavi celował w testowanie ustawienia z duetem piwotów Gündoğan - De Jong. Jeśli nie uda się nikogo sprowadzić, to planem B (C lub nawet D, jak kto woli) może być w tym zakresie Nico.
Z pocałowaniem ręki
Czy Barcelona mogłaby odpuścić możliwość pozyskania pomocnika, który był kluczowy dla Pepa Guardioli w najlepszym zespole Europy? Odpowiedź brzmi - nie. Nawet mając już trzech środkowych pomocników o perspektywach De Jonga, Gaviego i Pedriego, luki na innych pozycjach i świadomość wieku Ilkaya. Gündoğan jest piłkarzem o bardzo dużej jakości, z miejsca poprawiającym poziom drużyny. Jeśli możesz mieć kogoś takiego za darmo w sytuacji kryzysu finansowego, to bierzesz z pocałowaniem ręki. Oczywiście w ekipie Xaviego Gündoğanowi nie będzie tak łatwo jak w Manchesterze, ale stylem gry 32-latek idealnie pasuje do Dumy Katalonii, więc nie powinno być problemu z adaptacją. Biorąc pod uwagę finanse klubu, pozyskanie gracza tego kalibru to bardzo duży sukces Barcelony. Nawet jeśli Gündoğan miałby dać dobry poziom na 2-3 sezony, to gra jest warta świeczki.
Komentarze (29)