Sergio González: To mit, że bramkarza nie można dotknąć w polu karnym

Dariusz Maruszczak

20 lutego 2023, 12:15

AS, MD

18 komentarzy

Fot. Getty Images

Trener Cádizu Sergio González na konferencji prasowej po meczu z Barceloną uznał, że sędzia popełnił błąd, anulując gola dla jego zespołu. Szkoleniowiec był jednak zadowolony z gry gości.

Podsumowanie meczu: Jedyne „ale”, jakie możemy mieć, to drugi gol. Pokazaliśmy za dużo słabości, gdy straciliśmy tę bramkę. Plan na mecz był określony, nie tworzyli przeciw nam okazji. Pierwsze trafienie to była ich dobra akcja, ale powinniśmy schodzić na przerwę z wynikiem 0:1. Drugi gol wyrządził nam wielką szkodę. Wyjąwszy to, nie można nam nic zarzucić, chociaż w pierwszej połowie byliśmy bardziej onieśmieleni. Potem byliśmy już odważni, były dwa słupki i anulowana bramka po bardzo prawidłowej akcji z wysokiem Faliego i Ter Stegena. To mit, że bramkarza nie można dotknąć w polu karnym.

Wnioski: Źle zareagowaliśmy po stracie pierwszego gola, choć to prawda, że potem mieliśmy trzy sytuacje, które mogły dać nam ten bodziec do pójścia po remontadę z wyniku 0:2 na tym stadionie. Najważniejsze, że drużyna rywalizuje i przekazuje dobre wrażenia. Pozytywna była reakcja w ostatnich 25-30 minutach meczu. Mieliśmy okazje, trafiliśmy w słupek, była akcja Rogera. Musimy jednak dużo poprawić ze względu na strzelonego nam gola i szybką utratę kolejnej bramki.

Skala wyzwania: Wiedzieliśmy, na jaki stadion przyjedziemy. Przyjechaliśmy odwiedzić Barcelonę, która jest na pierwszym miejscu i od dawna nie przegrała. Drużyna rywalizowała, miała szanse. Wyjadę stąd z poczuciem, że drużyna mogła być dłużej w grze. Jestem zadowolony, że przy wyniku 0:2 zbuntowaliśmy się i stworzyliśmy wystarczające okazje, żeby strzelić jakąś bramkę. To musi nam dodać sił na sobotni pojedynek z Rayo.

Chris Ramos: Ten chłopak ma duży potencjał. Daliśmy mu zadebiutować w Valladolidzie, a teraz musi zgrywać się z drużyną. Piłkarze, którzy wchodzą z ławki, muszą to robić tak jak on.

Lewa obrona: Ferran był zainspirowany, ale w asekuracji nie spisywaliśmy się dobrze. Wiemy, że Arzamendia jest bardziej ofensywny niż Pacha Espino i cierpi bardziej w obronie. Zapłaciliśmy za to w pierwszej połowie, ale bardziej z powodu akcji indywidualnych niż kombinacyjnych.

Również Roger Marti był pytany o anulowane trafienie. - Pierwszy gol to był spalony, ale druga decyzja, z tego, co mi mówili, była dość wątpliwa. Powiedzieli mi, że Ter Stegen wpadł na Faliego. Szkoda, bo wrócilibyśmy do gry. Mimo to wyjeżdżamy stąd dość zadowoleni. Powinniśmy być jednak trochę bardziej dojrzali, aby utrzymać wynik do końca pierwszej połowy. Musimy jednak teraz zostać przy tym, co było dobre, i myśleć o meczu z Rayo w najbliższą sobotą.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (18)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze