Wymęczony w dogrywce awans w Pucharze Króla z pewnością nie sprawił, że Barcelona nabrała pewności siebie. Tymczasem kolejnym rywalem było Atletico i to na własnym terenie. Bez Roberta Lewandowskiego Xavi musiał poszukać innych rozwiązań i zdecydował się na grę z czwórką nominalnych pomocników. Znalazło się miejsce zarówno dla Sergio oraz De Jonga, jak i duetu Pedri – Gavi. W ataku wystąpili natomiast Fati i Dembele. Nie było niespodzianek w defensywie. Parę stoperów utworzyli Christensen oraz Araujo, na lewą obronę powrócił Balde pod nieobecność zawieszonego Alby, z kolei po prawej stronie zagrał Kounde.
Barcelona szybko zyskała przewagę w środku pola i rozgrywała atak pozycyjny. Pierwsza szybsza akcja wyglądała dość nieporadnie, co było efektem poślizgów na mokrej murawie De Jonga i Dembele. Gospodarze szybko odpowiedzi strzałem z dystansu, po którym piłkę spokojnie złapał Ter Stegen. W 10. minucie po ładnej kombinacyjnej akcji szansę miał Dembele, ale nie zdecydował się na natychmiastowe uderzenie, umożliwiając interwencję obrońcy. Barcelona ponowiła atak, jednak Fati został zablokowany. W 22. minucie piłkę świetnie wyprowadził Pedri i zagrał do Gaviego, a ten oddał ją do Dembele, który tym razem się nie pomylił i precyzyjnym strzałem przy słupku dał prowadzenie gościom! Atletico powinno wyrównać o uderzeniu Gimeneza, jednak stoper gospodarzy minimalnie przestrzelił.
Sędzia pozwalał na dość ostrą grę, co wyraźnie odpowiadało Ronaldowi Araujo. Tymczasem w 37. minucie Atletico ruszyło prawym skrzydłem za sprawą Moliny, który przedwcześnie zdecydował się na strzał i nie trafił w światło bramki. Pięć minut później wyborną okazję miał Griezmann, ale fantastyczną interwencją popisał się Ter Stegen. Niemiec pomylił się przy kolejnym dośrodkowaniu, jednak miał sporo szczęścia i rywale tego nie wykorzystali. Barcelona do końca pierwszej połowy musiała odpierać ataki gospodarzy, co się udało, dzięki czemu podopieczni Xaviego schodzili do szatni prowadząc.
Po przerwie gospodarze kontynuowali swoją ofensywę. W 54. minucie wysoko nad bramką uderzał Griezmann. Tymczasem Xavi zareagował zmianami i na boisku zameldowali się Ferran oraz Kessie, zmieniając Fatiego i De Jonga. W 58. minucie ładną akcją indywidualną popisał się Dembele, jednak nie zdołał jej wykończyć strzałem. Chwilę później Francuz miał kolejną okazję, ale Savić zdążył zablokować jego uderzenie. W 65. Atletico odgryzło się strzałem Llorente, na szczęście zbyt lekkim, by pokonać Ter Stegena. Xavi dokonał jeszcze jednej korekty i w miejsce Gaviego pojawił się Raphinha.
Atletico szukało w końcówce bramki wyrównujące, ale nie miało wielu okazji. W 88. minucie z dystansu uderzał Lemar, jednak bardzo niecelnie. W doliczonym czasie Ferran starł się z Saviciem i bardziej przypominało to MMA niż futbol. Sędzia wycenił zapał obu zawodników na bezpośrednie czerwone kartki i zespoły musiały kończyć mecz w dziesiątkę. Chwilę później fenomenalną interwencję zanotował Ronald Araujo, który wybił piłkę z linii po strzale Griezmanna! Barcelona cierpiała, ale utrzymała skromne prowadzenie do końca spotkania. W efekcie zyskała trzy punkty przewagi nad Realem Madryt. Gra pozostawiała jednak wiele do życzenia.
Atletico: Oblak, Molina, Savić, Gimenez, Reinildo (min. 82, Reguilon), Llorente, Koke (in. 73, Correa), Barrios (min. 65, Kondogbia), Carrasco (min. 65, Morata), Joao Felix (min. 73, Lemar), Griezmann.
Barcelona: Ter Stegen, Koundé, Araujo, Christensen, Balde (min. 81, Alonso), Busquets (min. 81, Roberto), Pedri, Frenkie de Jong (min. 58, Franck Kessie), Gavi (min. 73, Raphinha), Dembélé, Fati (min. 57, Ferran Torres).
Komentarze (453)