Frenkie de Jong ostatecznie nie odszedł latem z Barcelony i postanowił walczyć o swoją pozycję w drużynie mimo silnej konkurencji w środku pola. Holender zagrał w podstawowym składzie w drugim meczu z rzędu.
Jeszcze kilka tygodni temu wydawało się, że Frenkie de Jong jest bliżej odejścia z Barçy niż pozostania w niej. Klub chciał sprzedać Holendra ze względu na jego dużą wartość i wysoką pensję, a to pomogłoby w spełnieniu wymagań finansowego fair play LaLigi. Xavi przez cały czas mówił, że pomocnik jest dla niego ważnym ogniwem i chciałby jego pozostania, ale sytuacja rozstrzygnęła się dopiero wraz z końcem okna transferowego i De Jong ostatecznie nie opuścił Spotify Camp Nou.
Mimo pozostania, Holender nie ma łatwo w zespole ze względu na dużą konkurencję w środku pola. W pierwszych meczach sezonu podstawowym tridente w pomocy tworzyli Busquets, Gavi i Pedri. De Jong pojawiał się na boisku wchodząc z ławki rezerwowych, jedynie w starciu z Realem Sociedad wyszedł w pierwszej jedenastce kosztem pauzującego za czerwoną kartkę Sergio Busquetsa. Potem znów przyszły mecze z ławki, a wrócił do podstawowego skłądu dopiero na dwa ostatnie starcia z Viktorią Pilzno i Cádizem.
Spośród graczy nie będących pierwszym wyborem Xaviego, De Jong może liczyć na największą liczbę minut. Grał do tej pory więcej niż choćby Alba, Piqué, Roberto, Torres czy Ansu Fati. Holender prezentuje się poprawnie i trener nie ma do niego zastrzeżeń, ale wciąż w hierarchii wyżej znajdują się Pedri, Gavi i Busquets. Nie oznacza to, że sytuacja się nie odmieni. Wiele zależy od tego, jak De Jong będzie korzystał z danych mu szans.
Komentarze (15)