Wczoraj Joan Laporta rozpalił wyobraźnię polskich kibiców, odpowiadając na pytanie fana, który był ciekawy, czy Robert Lewandowski trafi latem do Barcelony. Prezydent odparł, że szanse Polaka są większe, w domyśle większe od niewymienionego w nagraniu piłkarza. Jest to jednak pewnego rodzaju deklaracja zainteresowania, którą podchwyciły media.
Dzisiaj L’Equipe dolewa oliwy do ognia i podaje, że napastnik nie jest zadowolony w Bayernie. Nie umie porozumieć się z dyrekcją sportową, która nie chce mu zaproponować dwuletniego kontraktu ze zwiększoną pensją, proponując jedynie roczną umowę i utrzymanie obecnych zarobków. W przyszłym tygodniu powinno dojść do kolejnego spotkania w tej sprawie, ale nie wiadomo, czy jest szansa na porozumienie. Do tego Lewandowski ma być też ponoć niezadowolony z pracy z trenerem i z wybranego przez niego systemu gry. Robert zostanie w tym sezonie najlepszym strzelcem Bundesligi, ale i tak ma uważać, że styl Juliana Nagelsmanna znacznie obniża jego udział w grze.
Tymczasem Sport informuje, że Bayern jest w trakcie poszukiwania potencjalnego następcy Polaka w Monachium. Może nim zostać Darwin Núñez z Benfiki. Niemcy uważnie obserwują 22-latka, który ma umowę do 2025 roku i według Transfermarkt jest wyceniany na około 40 milionów euro. Według portugalskich mediów Benfica domaga się za niego dwukrotnie większej sumy. Chętnych nie brakuje, choć konieczne będą oczywiście negocjacje w kwestii ceny.
Komentarze (7)