Barça zawita do "tureckiego piekła"

Mateusz Doniec

15 marca 2022, 20:30

Sport

8 komentarzy

Fot. Getty Images

Barcelona zagra w czwartek z Galatasarayem o miejsce w ćwierćfinale Ligi Europy. Pierwszy mecz na Camp Nou zakończył się bezbramkowym remisem, więc losy awansu rozstrzygną się w Stambule na Nef Stadium, określanym też mianem "tureckiego piekła", które w 2011 roku pobiło nietypowy rekord Guinnessa.

Kibice Galatasaray są uważani za jednych z najbardziej zagorzałych i oddanych w świecie futbolu. Tureccy kibice dali już przedsmak tego, jak będzie wyglądało spotkanie na Nef Stadium w pierwszym meczu na Camp Nou, na którym zawisły czerwono-żółte koszulki, szaliki i flagi. Jeszcze przed meczem w okolicach stadionu Blaugrany rozlegały się liczne śpiewy Turków, które jednak ucichły, gdy sędzia zasygnalizował rozpoczęcie meczu.

Co ciekawe,"tureckie piekło" ustanowiło rekord Guinnessa w kategorii najwyższego poziomu decybeli podczas imprezy sportowej na świeżym powietrzu. Kibice Lwów dokonali tego w meczu z Fenerbahçe w 2011 roku, rejestrując 131,76 dB i bijąc o 6,36 dB poprzedni rekord ustanowiony przez irlandzką drużynę rugby.

Rekord ten został pobity jednak dwa lata później przez fanów drużyny futbolu amerykańskiego Seahawks, którzy osiągnęli poziom 136,6 dB. W tym samym roku kilka klubów NFL podjęło próbę pobicia rekordu - Chiefs zanotowali 137,5 dB, ale wkrótce potem Seahawks odzyskali rekord - 137,6 dB. Obecny rekord należy jednak do kibiców Kansas City, którzy w 2014 roku w ciągu ostatnich ośmiu sekund pierwszej kwarty meczu z New England Patriots osiągnęli 142,2 dB. Co prawda Galatasaray nie jest już rekordzistą Guinnessa, ale ich wynik jest najwyższym, jaki kiedykolwiek odnotowano podczas meczu piłkarskiego.

Pytanie czy ta siła gardeł kibiców Galaty przełoży się na korzystny wynik ich drużyny w spotkaniu z Barceloną. Duma Katalonii grała z tureckimi drużynami w sumie 15 razy: dziewięciokrotnie z Galatasaray oraz po dwa razy z Fenerbahçe, Beşiktaşem i Trabzonsporem. Ogólny bilans to dziewięć zwycięstw, trzy remisy i trzy porażki, co daje wynik 60% zwycięstw. W tych 15 spotkaniach Blaugrana zdobyła 30 bramek, a straciła 12.

Jeśli jednak zawęzić tę statystykę do meczów rozgrywanych w Turcji, bilans jest wyraźnie słabszy: tylko trzy zwycięstwa, a do tego dwa remisy i trzy porażki, czyli zaledwie 37,5% zwycięstw. Jeszcze gorzej wygląda bilans bramkowy:  tylko siedem goli strzelonych i aż sześć straconych. Dotychczas Barça mierzyła się z Galatasarayem dziewięciokrotnie, z czego Blaugrana wygrała pięć razy, trzy mecze zremisowała i tylko raz przegrała. W Turcji bilans jest wyrównany: dwa zwycięstwa Barcelony, dwa remisy i jedna porażka.

Podczas dwóch ostatnich wizyt w Stambule Barcelona odniosła dwa zasłużone zwycięstwa: 1:0 w fazie grupowej Ligi Mistrzów w sezonie 2000/01 po bramce Luisa Enrique oraz 2:0 w następnym sezonie w tej samej rundzie rozgrywek po golach Kluiverta i Lucho. Warto zaznaczyć, że w dwóch ostatnich meczach Barçy z Galatasarayem zarówno na Camp Nou, jak i w Stambule w wyjściowym składzie wystąpił Xavi Hernández. Oba spotkania odbyły się w 2002 roku. 22-letni Xavi zagrał 90 minut w pierwszym meczu na Camp Nou oraz 75 w rewanżu, ustępując w drugiej połowie miejsca Gabriemu.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (8)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze