Najdroższa pomyłka w historii

Dariusz Maruszczak

8 stycznia 2022, 16:25

Marca, Sport

28 komentarzy

Fot. Getty Images

  • Philippe Coutinho przeniósł się wczoraj do Aston Villi po kolejnym rozczarowującym okresie w Barcelonie
  • Najdroższy transfer w historii klubu okazał się bardzo kosztowną pomyłką
  • Brazylijczyk nie potrafił w dłuższej perspektywie nawiązać do swojej gry w Liverpoolu i z różnych przyczyn zanotował ogromny regres

Coutinho został sprowadzony przez Barcelonę w styczniu 2018 roku za 120 milionów euro + 40 milionów zmiennych. Brazylijczyk miał wraz z Ousmane’em Dembélé zniwelować osłabienie ataku po odejściu Neymara, ale obu zawodnikom nie udała się ta sztuka. Philippe trafił na Camp Nou po świetnych występach w rozpędzającym się Liverpoolu Jürgena Kloppa. Wiele klubów było zainteresowanych Coutinho, ale ostatecznie sięgnęła po niego Blaugrana. Piłkarz imponował w Anglii techniką, otwierającymi podaniami, dryblingami i strzałami z dystansu, jednak na Camp Nou nie pokazywał tych walorów zbyt często.

Coutinho przybył z łatką najdroższego piłkarza w historii klubu i początek miał całkiem niezły. Nie mógł co prawda występować w Lidze Mistrzów, ale w krajowych rozgrywkach strzelił 9 goli i zaliczył 7 asyst w 22 meczach, przyczyniając się do dubletu Barcelony. W kolejnym sezonie 2018/2019 stało się z nim jednak coś niedobrego. Brazylijczyk wystąpił w 54 spotkaniach, ale zdobył tylko 11 bramek i zanotował 5 asyst. Ówczesny trener Ernesto Valverde najczęściej wystawiał go na lewym skrzydle, gdzie zawodnik nie mógł się odnaleźć. Takie ustawienie nie było też korzystne dla funkcjonowania całego zespołu. Być może to właśnie również brak odpowiedniej równowagi w ofensywnym tridente doprowadził do klęski na Anfield czy w finale Pucharu Króla.

Pierwsze wypożyczenie

Kiepska postawa Coutinho doprowadziła do wypożyczenia go latem 2019 roku do Bayernu. Po pobycie w Monachium można było odnieść wrażenie, że 29-latek nieco odżył. Jego dorobek był pod względem statystycznym trochę lepszy niż w pełnym sezonie w Barcelonie (38 spotkań, 11 goli i 9 asyst), ale najważniejsze pojedynki zaczynał na ławce, a Bayern nie zdecydował się na wykupienie gracza. Mimo to wydawało się, że reprezentant Canarinhos wrócił z Bawarii wzmocniony mentalnie i fizycznie.

Regres

Ronald Koeman po przybyciu do Barcelony liczył na Coutinho. Brazylijczyk nieźle zaczął sezon 2020/2021, strzelając dwa gole i zaliczając dwie asysty. Później jednak spuścił z tonu i szybko doznał kontuzji, która okazała się przewlekła, a w rezultacie piłkarz nie zagrał już do końca rozgrywek. Dla Coutinho musiał to być spory cios, zwłaszcza że już wcześniej kwestionowana była jego odporność mentalna. Nawet w osłabionej kadrowo Barcelonie 2021/2022 zawodnik nie był w stanie przebić się do wyjściowego składu i wypracować sobie mocnej pozycji w drużynie. Dwa gole w 16 występach to dorobek zdecydowanie poniżej oczekiwań wobec najdroższego gracza w historii klubu. Nawet grając jako ofensywny pomocnik, Coutinho sprawiał głównie zawód. Xavi dość szybko przestał na niego liczyć.

Kolejne wypożyczenie

Barcelona nie miała innego wyjścia i musiała pozbyć się Coutinho, a przede wszystkim jego wysokiej pensji, która nie pozwalała na zarejestrowanie nowych nabytków. Znalezienie nowego klubu dla zawodzącego, starzejącego się i mającego najlepszy okres gry za sobą piłkarza nie było łatwe. Ostatecznie Coutinho trafił do Aston Villi na zasadzie wypożyczenia z nieobowiązkową opcją wykupu. Nie można więc wykluczyć, że Brazylijczyk jeszcze wróci na Camp Nou, jeżeli zawiedzie w kolejnym klubie. Jego kontrakt z Blaugraną obowiązuje do czerwca 2023 roku.

Najdroższa pomyłka

Bilans Coutinho w Barcelonie to 106 rozegranych meczów, 25 strzelonych goli i 14 asyst. Według Sportu w szatni Blaugrany uważano Brazylijczyka za jeden z największych talentów po Messim, ale nie potrafił on zademonstrować tego na boisku. Był zagubiony, miał problemy z podejmowaniem decyzji, a jego gra była nieefektywna.

Przygoda Coutinho z Barceloną wiązała się z nadziejami, których zawodnik nie był w stanie wypełnić. Wiele czynników się na to złożyło. Presja zastąpienia Neymara (i kontuzjowanego Dembélé), gigantyczny koszt transferu, brak znalezienia dla niego optymalnego miejsca w drużynie czy zawirowania w samym klubie znajdującym się w kryzysie i okresie zmian. Stan zdrowia i dwie operacje nie poprawiły jego sytuacji. Ciągnące się kłopoty doprowadziły najdroższego piłkarza w historii Barcelony do odejścia do trzynastej drużyny Premier League, co najlepiej świadczy o degrengoladzie Coutinho na Camp Nou.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (28)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze