Pożegnanie czy kolejna próba? Atlético - Barcelona

Błażej Gwozdowski

2 października 2021, 15:35

16 komentarzy

Fot. Getty Images

Atlético Madryt

ATM

Herb Atlético Madryt

2:0

Herb Atlético Madryt

FC Barcelona

FCB

  • Thomas Lemar 23'
  • Luis Suárez 44'

Barcelona przystąpi dziś do pojedynku z Atlético formalnie z trenerem na trybunach, a w praktyce bez trenera, co zasugerował już sam Koeman, nawiązując podczas konferencji prasowej do tej pożegnalnej Louisa van Gaala. Na domiar złego Pedriemu odnowił się uraz, a atmosfera po kompromitujących występach w Lidze Mistrzów jest iście grobowa. Jest źle, a późnym wieczorem może być nawet gorzej. Wszystko jednak w nogach zawodników.

Kiedy przed ostatnią przerwą na mecze reprezentacyjne napisałem, że maraton spotkań zakończony rywalizacją z Atlético Madryt zadecyduje o losie Ronalda Koemana, nie przewidywałem, że Holender praktyczniee przypieczętuje swój los już wcześniej w Lidze Mistrzów. Porażki z Bayernem można było oczekiwać, choć oczywiście brak choćby jednego strzału na bramkę to zatrważająca statystyka. Kompromitacja w Lizbonie była już jednak koszmarem, na który nikt nie był przygotowany. W efekcie Barcelona z zerowym dorobkiem punktowym, bilansem bramkowym 0:6 i bez choćby jednego celnego strzału na bramkę zmierza w kierunku Ligi Europy, a Ronald Koeman najprawdopodobniej na ławkę trenerską przy murawie Camp Nou już nie wróci. Bynajmniej nie w roli trenera Dumy Katalonii. Mecz z Atlético trzeba jednak rozegrać i możemy tylko liczyć na to, że piłkarze pokażą się z jak najlepszej strony.

Simeone robi swoje

Po zakończeniu okienka transferowego wydawało się, że Atlético zostało poważnie wzmocnione. Powrót Griezmanna i transfer Rodrigo de Paula zwiększyły głębię kadry, która już wcześniej wydawała się niemal kompletna. Po dobrym początku sezonu przyszedł jednak okres dużo trudniejszy - remisy z Villarrealem, FC Porto i Athletikiem Bilbao, a później jeszcze porażka z Deportivo Alavés, a to wszystko przeplecione tylko dwoma triumfami nad Espanyolem i fatalnym Getafe. Nic więc dziwnego, że do meczu z Milanem przywiązywano w Madrycie wielką wagę. Zwycięstwo po niezwykle trudnym meczu, pomimo gry przez ponad godzinę w przewadze, zapewnili w ostatnich 10 minutach Griezmann i Luis Suárez. Duet bezceremonialnie wyrzucony z Barcelony dał oddech Atlético. Problemów jednak nie rozwiązał.

Ekipie Simeone zwyciężanie przychodzi z ogromnym trudem. Ani razu w tym sezonie Atlético nie wygrało wyżej niż jednym golem, zdobywając w sumie zaledwie 11 bramek w 9 spotkaniach. Takie statystyki muszą martwić, ale trudno oprzeć się wrażeniu, że Diego Simeone ma wszystko, by z tych problemów wyjść i powrócić na zwycięską ścieżkę. Jego zespół zawsze walczy do końca, punktuje i unika porażek, choć Deportivo Alavés tę ostatnią regułą zdołało zachwiać. Dla Barcelony nawet tak minimalistyczne Atlético Madryt może być jednak przeszkodą nie do przeskoczenia.

Taktyczny galimatias

Kiedy Ronald Koeman wyszedł na mecz z Benficą w ustawieniu z trójką stoperów i z rekonwalescentem Pedrim w jedenastce, można było mieć poważne wątpliwości, co do jego planu na ten pojedynek. Wynik, postawa w drugiej połowie i zero celnych strzałów na bramkę tylko potwierdziły ich zasadność. Dopiero jednak uraz Pedriego oraz doniesienia medialne, jakoby zespół nie przygotowywał się przed meczem do gry w ustawieniu 3-5-2, wywołały prawdziwą burzę. Próby bronienia trenera przez zawodników po tej klęscie wydawały się natomiast mieć bardziej charakter kurtuazyjny.

Jeżeli podobnie wyglądały przygotowania do dzisiejszego meczu z Atlético, to trudno oczekiwać wielkiego spotkania w wykonaniu Barcelony. O ile gra w ustawieniu 4-3-3 praktycznie niezależnie od okoliczności gwarantuje pewien poziom płynności, kiedy w jedenastce znajdzie się kilku wychowanków, o tyle wszelkie eksperymenty przy tak niezrównoważonej kadrze muszą skończyć się katastrofą. Tym bardziej bez godzin pracy na treningach i z kilkoma zawodnikami U-21 w składzie. Dziś natomiast szansę na występ z całą pewnością mają Gavi i Nico, a minuty powinni otrzymać także Demir oraz Fati.

Musimy uzbroić się w cierpliwość 

Od nudnej, ale triumfującej w Hiszpanii Barcelony Ernesto Valverde przez Setiena doszliśmy do tyleż odmłodzonej, co zagubionej taktycznie ekipy Ronalda Koemana. Wyjście na prostą będzie wymagało wielu zmian i przede wszystkim czasu. Niewielu 17- czy 18-latków może udźwignąć ciężar tej koszulki, a tylko minuty spędzone na boisko dają nadzieję na to, że z czasem do tego dorosną. Minuty pełne błędów, także takich kosztujących punkty i w konsekwencji być może miejsce w pierwszej trójce czy awans do fazy pucharowej Ligi Mistrzów. Ronald Koeman pożegnał się już z dziennikarzami między wierszami, cytując słowa Louisa van Gaala, gdy ten wystąpił po raz ostatni na konferencji prasowej jako trener Barcelony. Cules pamiętający tamte czasu wiedzą doskonale, że Duma Katalonii poza podium w Hiszpanii bywała, a i dużo dalsze lokaty się zdarzały. Takiego powrotu do przeszłości chyba jednak nikt z nas nie chciałby zobaczyć. Choć to właśnie wtedy powstały podwaliny Barcelony, która zdominowała rozgrywki klubowe na wiele lat.

Aktualizacja od autora:

Laporta przekazał oficjalne wsparcie dla Ronalda Koemana po zredagowaniu zapowiedzi. Ze swojej strony mogę jedynie wyrazić nadzieję, że zawarte w tekście przewidywania dotyczące przyszłości Holendra w Barcelonie mimo wszystko okażą się prawdziwe.

Zapraszamy też do odsłuchania Podcastu:

Mecz Atlético Madryt - FC Barcelona obejrzysz na kanale Canal+ Sport 2 na platformie Player. Kliknij tutaj!

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (16)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze