Czy duński dynamit odpali w świątyni futbolu?

Dariusz Maruszczak

7 lipca 2021, 13:11

14 komentarzy

Fot. Getty Images

Dziś wieczorem poznamy drugiego finalistę mistrzostw Europy. Dania z Martinem Braithwaite’em postara się o sprawienie niespodzianki i pokonanie faworyzowanych Anglików na drodze do powtórzenia sukcesu z 1992 roku. Spotkanie rozpocznie się o 21:00.

Drużyna Garetha Southgate’a zrobi wszystko, żeby uskutecznić hasło „football’s coming home” i zdobyć wreszcie trofeum po wielu dekadach oczekiwania. Blisko było już trzy lata temu podczas mistrzostw świata, ale ostatecznie Anglicy nie dotarli do finału, ulegając rundę wcześniej Chorwacji. Teraz Lwy Albionu wyglądają na równie mocne, a w drodze do półfinału nie straciły żadnego gola, wygrywając z Chorwacją (1:0), Czechami (1:0), Niemcami (2:0) i Ukrainą (4:0), a także remisując ze Szkocją (0:0). Żaden inny zespół w historii EURO nie awansował do półfinału z czystym kontem. Zwłaszcza pokonanie drużyny Joachima Löwa mogło zrobić wrażenie. Ekipa Southgate’a oprócz silnej defensywy może też pochwalić się wieloma opcjami w ataku, tym bardziej, że odblokował się lider ofensywy Harry Kane, który w ostatnich dwóch spotkaniach strzelił łącznie trzy gole. Anglicy z optymizmem patrzą w przyszłość, a teraz, podobnie jak w 2018 roku, na ich drodze stanie teoretycznie niżej notowany rywal, który ma jednak swoje aspiracje.

Powtórzyć 1992 rok

Duńczycy chcą nawiązać do sukcesu z 1992 roku. Wtedy to sensacyjnie sięgnęli po mistrzostwo Europy, choć nie zakwalifikowali się na turniej, a wzięli w nim udział tylko dlatego, że Jugosławia została wykluczona z rozgrywek. Teraz okoliczności również były specyficzne, choć z zupełnie innego powodu. Dania z pewnością będzie robić wszystko, żeby wygrać dla Christiana Eriksena, który podczas pierwszego meczu EURO musiał być reanimowany i możliwe, że nie wróci do zawodowego uprawiania sportu. Być może była to dla podopiecznych Kaspra Hjulmanda dodatkowa motywacja. Media piszą o innych podobieństwach do 1992 roku. Turnieje łączy nazwisko bramkarza Schmeichela (wtedy Petera, teraz jego syna Kaspra), a i w rozgrywkach sprzed 29 lat drużynie towarzyszyły silne emocje. Siedmioletnia córka strzelca gola w finale z Niemcami Kima Vilforta cierpiała na białaczkę i choć ojciec jeździł do niej do Kopenhagi w trakcie turnieju, ona zachęcała go do dalszej gry. Dania zdobyła najważniejsze trofeum w swojej historii przy dużym udziale piłkarza, ale nie wszystko zakończyło się szczęśliwie, ponieważ kilka tygodni po EURO dziewczynka zmarła.

Duńczycy mają dobrze zbalansowany i waleczny zespół, a po porażkach w wiadomych okolicznościach z Finlandią (0:1) i Belgią (1:2) duński dynamit wybuchł po raz pierwszy, rozbijając Rosję (4:1) i Walię (4:0), a następnie eliminując Czechy (2:1). Do tej pory nikt nie potrafił podnieść się na tyle, żeby po klęskach w pierwszych dwóch meczach awansować do półfinału EURO. Z perspektywy Barcelony interesujące będzie to, jak zaprezentuje się na takim etapie rozgrywek Martin Braithwaite. Napastnik ma niekwestionowane miejsce w składzie Danii i jest dla swojej ekipy bardzo pożyteczny, choć czasem brakuje mu trochę szczęścia pod bramką rywala. Braithwaite znajduje się w czołówce turnieju m.in. pod względem liczby strzałów i dryblingów, a rewelacją stali się też jego koledzy Maehle czy Damsgaard.

Presja i aspiracje

Atutem Duńczyków, oprócz wielkiej ambicji, może być również to, że oni niczego nie muszą, więc mogą zagrać bez presji, w przeciwieństwie do Anglików. Ponadto w ostatnim  starciu z Lwami Albionu wygrali na Wembley 1:0. Z drugiej strony piłkarzy Southgate’a może teraz ponieść blisko 52 tysiące kibiców na Wembley (fanów Danii będzie około 8 tysięcy). Jeśli duński dynamit znów eksploduje, może wyrządzić w tej świątyni futbolu spore szkody. Tym bardziej, że Anglicy czekają na pierwszy finał EURO w swojej historii. Zainteresowany takim osiągnięciem będzie zwłaszcza sam Southgate, który jako piłkarz zmarnował decydujący rzut karny, gdy ostatnim razem (1996) ta reprezentacja była tak blisko finału. Licząc także mundial, poprzednio Anglicy awansowali do decydującej rozgrywki w 1966 roku. Oczekiwanie na finał jest tak długie, że kolejna klęska byłaby ogromnym ciosem dla kibiców z Wysp Brytyjskich, więc przed ekipą Southgate'a kluczowy test na dojrzałość.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (14)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze