A na początku był chaos. Messi nie strzelił rzutu karnego, każda próba dryblingu kończyła się utratą piłki a miny argentyńskich kibiców ukazywały zwątpienie...czy Bóg futbolu też jest tylko człowiekiem? Egipski agresor ukąsił dwa razy, wydawało się że nic już nie ochroni obrońcy tytułu przed katastrofą…
… ale powiadam Wam nie miejcie Bogów innych przed Messim! Najpierw w 79 minucie piękną asystą El Messías przywrócił nadzieję… chwilę później 83 minucie już sam znalazł drogę do bramki, czym wprowadził w euforię kibiców zgromadzonych na stadionie. Argentyńscy Apostołowie, naznaczeni boskim dotknięciem, w doliczonym czasie gry za sprawą Enzo Fernandeza dorowadzili do ostatecznego zwycięstwa 3:2 i w konsekwencji do wyzwolenia z niewoli Egipskiej.
A na początku był chaos. Messi nie strzelił rzutu karnego, każda próba dryblingu kończyła się utratą piłki a miny argentyńskich kibiców ukazywały zwątpienie...czy Bóg futbolu też jest tylko człowiekiem? Egipski agresor ukąsił dwa razy, wydawało się że nic już nie ochroni obrońcy tytułu przed katastrofą…
… ale powiadam Wam nie miejcie Bogów innych przed Messim! Najpierw w 79 minucie piękną asystą El Messías przywrócił nadzieję… chwilę później 83 minucie już sam znalazł drogę do bramki, czym wprowadził w euforię kibiców zgromadzonych na stadionie. Argentyńscy Apostołowie, naznaczeni boskim dotknięciem, w doliczonym czasie gry za sprawą Enzo Fernandeza dorowadzili do ostatecznego zwycięstwa 3:2 i w konsekwencji do wyzwolenia z niewoli Egipskiej.
Komentarze
5
A na początku był chaos. Messi nie strzelił rzutu karnego, każda próba dryblingu kończyła się utratą piłki a miny argentyńskich kibiców ukazywały zwątpienie...czy Bóg futbolu też jest tylko człowiekiem? Egipski agresor ukąsił dwa razy, wydawało się że nic już nie ochroni obrońcy tytułu przed katastrofą…
… ale powiadam Wam nie miejcie Bogów innych przed Messim! Najpierw w 79 minucie piękną asystą El Messías przywrócił nadzieję… chwilę później 83 minucie już sam znalazł drogę do bramki, czym wprowadził w euforię kibiców zgromadzonych na stadionie. Argentyńscy Apostołowie, naznaczeni boskim dotknięciem, w doliczonym czasie gry za sprawą Enzo Fernandeza dorowadzili do ostatecznego zwycięstwa 3:2 i w konsekwencji do wyzwolenia z niewoli Egipskiej.
5
A na początku był chaos. Messi nie strzelił rzutu karnego, każda próba dryblingu kończyła się utratą piłki a miny argentyńskich kibiców ukazywały zwątpienie...czy Bóg futbolu też jest tylko człowiekiem? Egipski agresor ukąsił dwa razy, wydawało się że nic już nie ochroni obrońcy tytułu przed katastrofą…
… ale powiadam Wam nie miejcie Bogów innych przed Messim! Najpierw w 79 minucie piękną asystą El Messías przywrócił nadzieję… chwilę później 83 minucie już sam znalazł drogę do bramki, czym wprowadził w euforię kibiców zgromadzonych na stadionie. Argentyńscy Apostołowie, naznaczeni boskim dotknięciem, w doliczonym czasie gry za sprawą Enzo Fernandeza dorowadzili do ostatecznego zwycięstwa 3:2 i w konsekwencji do wyzwolenia z niewoli Egipskiej.