Mashi
Użytkownik zbanowany
Dołączył/a: styczeń 2015
Wrocław
0 obserwujących
0 obserwowanych
Użytkownik zbanowany
MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest:
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
0
0
0
0
0
0
0
0
0
0
0
0
1
11
0
1
0
0
1
0
0
0
0
1
0
O dziwo ojciec, zamiast zwrócić
mu uwagi zaśmiał się i wziął go na ręce. W tym
momencie Majka podeszła w moją stronę i z
całej siły uderzyła mnie pięścią w krocze, co
wywołało rozbawienie zarówno jej koleżanek, jak
i coraz liczniejszych gapiów. Łzy same napłynęły
mi do oczu. Postanowiłem uciekać. Przeciskając
się przez zaskoczony moją nagłą decyzją tłum,
pędziłem najszybciej jak mogłem w stronę
wyjścia. Kiedy były dosłownie na wyciągnięcie
ręki, drogę zagrodził mi ochroniarz, krzycząc przy
tym "GDZIE UCIEKASZ SŁOWIKU!" Klęknąłem
przed nim na kolanach i zacząłem błagać o, to
by mnie wypuścił. Ten tylko śmiał się i krzyczał
"TU JEST! CHODŹCIE SZYBKO!". Kiedy się
odwróciłem zobaczyłem tłum zbliżający się do
mnie. Ludzie mieli ze sobą warzywa i owoce,
którymi we mnie ciskali. Część z nich nagrywała
mnie telefonami i robiła mi zdjęcia. Kiedy do byli
już przy mnie zaczęli na mnie pluć i rzucać we
mnie śmieciami. Jakaś dziewczynka kopała mnie
po nogach. Krzyczałem, błagałem ich, by
przestali, ale to nic nie pomagało. Czułem jak
ktoś okłada mnie torbą z zakupami. Zdałem
sobie sprawę, że zabrano mi ubrania i leżę w
samej bieliźnie. Ktos krzyczał "JAK JEBIE UMYJ
SIĘ cwe*U". Płakałem. Nie moglem zrobić nic
innego. Czekałem, aż ta chwila się skończy.
0
Udałem się do jednego z centrów handlowych w
celu zakupienia najnowszego Starcrafta. Błądząc
sklepowymi alejami spotkałem znajomą z grupy
ze swoimi koleżankami. Przywitała się ze mną
oraz spytała co tutaj robię i z kim przyszedłem.
Starałem się powiedzieć coś sensownego, ale
zamiast tego zacząłem się jąkać, czerwienić i
coś bełkotać. Cały czas próbując sklecić zdanie
zauważyłem, że towarzyszki Majki, bo tak miała
na imię owa znajoma, chichoczą i szepczą coś
do siebie. Po chwili jedna z nich podeszła do
mnie i spytała czemu jestem taką sp***oliną.
Zupełnie zbity z tropu spojrzałem na nią
błagającym wzrokiem, prosząc Boga w myślach
by zesłał mi ratunek. Ten chyba jednak był zbyt
zajęty bo po chwili do owej dziewczyny
przyłączyły się jej koleżanki. Otoczyły mnie,
wszystkie zaczęły zadawać mi pytania takie jak
"czy walisz konia" albo "całowałeś się już".
Mimo wszystko próbowałem zachować twarz i
odpowiadać na ich zaczepki. Niestety, nie
powstrzymało ich to przed dalszym poniżaniem
mnie. Przechodzący obok nas ludzie zaczęli
zwracać uwagę na małe zamieszanie, jakie się
wokół mnie wytworzyło. Nie chciałem, by
ktokolwiek widział mnie w takiej sytuacji, więc
zwracałem się do gapiów, mówiąc "proszę się
rozejść, nie ma tu nic do oglądania". Udawałem
nawet, że to nie ze mnie śmieją się dziewczyny i
patrzyłem się na sklepowe wystawy. Udało mi
się usłyszeć rozmowę przechodzącego ojca ze
swoim synem. Mówił mu, że jestem sp***olinką,
że nie może wyrosnąć na kogoś takiego jak ja.
Po chwili owy chłopiec podbiegł do mnie i oblał
mnie coca colą.