O sobie
- Zainteresowania prawo, konsole
- Ulubiony zawodnik Rivaldo
- Ulubione zespoły Legia Warszawa, Ajax Amsterdam
- Barcelonie kibicuję od kiedy na plecach nosiłem nazwisko ulubionego piłkarza, wówczas jeszcze był to numer 19 :)
Statystyki
- Dni w serwisie 2963
- Liczba komentarzy 12
- Polecenia 2
Komentarze
0
A jak to nazwać inaczej? ;>
0
Może niefortunnie ujęte, ale w gruncie rzeczy taka jest prawda, gdy MAtS złożył swoje oświadczenie, Bravo nie podjął walki a dobrą (jak się wtedy wydawało) okazję wykorzystał Pep. Całe szczęście, że skończyło się w taki sposób.
0
Po prostu przyzwoity zawodnik, do którego te 20 baniek za 31 latka przylgnęły i nie mogły się odkleić do końca pobytu w Barcelonie, na ocenę rzutuje też ostatnie pół roku, katastrofalny występ z Juventusem, niezrozumiałe decyzje kadrowe. Do Barcelony nigdy nie pasował, a trafił tu w wyniku wyjątkowej bryndzy na rynku stoperów lewonożnych ówcześnie.
0
Podpisuję się pod słowami kolegi wyżej, zwłaszcza że to Leo który po piłkę zapuszcza się już absurdalnie daleko.
1
Wydaje mi się, że gdzie jak gdzie, ale w Barcelonie problemów z zaakceptowaniem roli nie ma i klub wybiera zawodników mając na uwadze również to kryterium. Są oczywiście przypadki takie jak MAtS, który i tak miał w bramce stanąć, czy Thiago, który na szansę dłużej czekać już po prostu nie mógł. Te najbardziej sporne pozycje, środek pola i skrzydła mają swoją hierarchię i nawet spore wydatki nie muszą oznaczać pierwszego placu, wręcz przeciwnie. Chlopaki wiedzą w jakim klubie się znajdują, ile będzie ich kosztować walka o pierwszy skład i przede wszystkim mają świadomość, że marudzenie w tym temacie absolutnie nic nie pomoże.
Barcelona to wciąż klub, który działa na wyobraźnię większości piłkarzy świata i sam fakt zainteresowania jest sporym docenieniem klasy i umiejętności, a meczów w rozmaitych rozgrywkach jest tak dużo, że głęboka kadra zaprocentuje. Valverde chciał węższą, równą kadrę - ma, do pełni szczęścia brakuje transferów out Denisa i Sampera, Munir został chyba tylko do treningu, bo jego rola będzie incydentalna, Paco praktycznie poza klubem.
Sezon na ten moment wydaje się być mocno zagadkowy, dziwaczna pasywność Madrytu, z drugiej strony sporo ruchów u nas, spora ekscytacja i dużo znaków zapytania.
Na ten moment chyba możemy być dobrej myśli.
1
Słusznie, skrzydłowy to zawodnik który ma wchodzić w pojedynki i tolerancja na nieudane zagrania powinna być większa, gdyż to, czym zajmują się skrzydłowi (drybling, czasami ostatnie podanie, czy to w formie dośrodkowania, czy też podania na wolne pole) zazwyczaj ma 1/2 szans powodzenia - grają najmniej asekuracyjnie, przez co ich procent udanych zagrań zawsze będzie niższy. To coś jak z rzutem za 3 w koszykówce, gdzie statystyka już w okolicach 40% celnych rzutów to naprawdę w porządku wynik. Jeżeli zagranie się powiedzie, wynik jest miarodajny, bo albo przekłada się na zdobytą bramkę/asystę, albo podanie kluczowe, czy po prostu stworzoną okazję bramkową. Jeżeli skrzydłowy w statystyce celnych podań będzie miał 3/10, ale wpadnie z tego bramka, albo analogicznie wygranych pojedynków będzie miał w okolicach 30% z podobnym efektem, to jak ocenić jego występ? W zależności od wyniku meczu?
Ocenianie ma to do siebie, że ZAWSZE znajdzie ktoś, kto dane zjawisko zinterpretuje inaczej. Czy to na konkurencji, czy pośród opinii moich znajomych, jak i tutaj, rozpiętość ocen Dembele klaruje się na poziomie między 2/10 a choćby 7-8/10.
1
Wydaje mi się, że gdzie jak gdzie, ale w Barcelonie problemów z zaakceptowaniem roli nie ma i klub wybiera zawodników mając na uwadze również to kryterium. Są oczywiście przypadki takie jak MAtS, który i tak miał w bramce stanąć, czy Thiago, który na szansę dłużej czekać już po prostu nie mógł. Te najbardziej sporne pozycje, środek pola i skrzydła mają swoją hierarchię i nawet spore wydatki nie muszą oznaczać pierwszego placu, wręcz przeciwnie. Chlopaki wiedzą w jakim klubie się znajdują, ile będzie ich kosztować walka o pierwszy skład i przede wszystkim mają świadomość, że marudzenie w tym temacie absolutnie nic nie pomoże.
Barcelona to wciąż klub, który działa na wyobraźnię większości piłkarzy świata i sam fakt zainteresowania jest sporym docenieniem klasy i umiejętności, a meczów w rozmaitych rozgrywkach jest tak dużo, że głęboka kadra zaprocentuje. Valverde chciał węższą, równą kadrę - ma, do pełni szczęścia brakuje transferów out Denisa i Sampera, Munir został chyba tylko do treningu, bo jego rola będzie incydentalna, Paco praktycznie poza klubem.
Sezon na ten moment wydaje się być mocno zagadkowy, dziwaczna pasywność Madrytu, z drugiej strony sporo ruchów u nas, spora ekscytacja i dużo znaków zapytania.
Na ten moment chyba możemy być dobrej myśli.
0
Van Gaal przyszedł jako strażak, pamiętam jeszcze jak prasa wyciągała, że oznacza to ogromne problemy Rivaldo, którego Van Gaala traktuje jak największego wroga w całej swojej karierze trenerskiej. Bodajże chodziło o pozycję, na jakiej wystawiał go trener, Rivaldo chciał grać na środku ataku, a wystawiany był na skrzydle, gdzie nie czuł się zbyt swobodnie.
Brazylijczyk po niespodziewanej nominacji Holendra na trenera Barcelonu wypowiedział się w mediach następująco "Jeżeli Van Gaal chce, zagram choćby na bramce", niejako próbując załagodzić konflikt, wiedząc że odstawka w trakcie sezonu to dla niego najgorszy scenariusz. Co się wydarzyło później, pamiętamy.
0
to był wtedy zupełnie inny trener, to atak kosztem obrony był na pierwszym miejscu, dlatego taka VCF nie miała najmniejszych problemów z rozpracowaniem Barcelony, podobnie kluby w rozgrywkach europejskich. O ile do ataku trafiały gwiazdy, miejsce mieli piłkarze o dużej renomie i umiejętnościach, tak gracze defensywni, którzy trafiali wtedy do klubu nie dorównywali renomą i umiejętnościami.
Śmiesznie i ciekawie powspominać tamte czasy, ilu ogórów trafiało wówczas do klubu, jak eskalował kompleks względem Madrytu, obrzydliwe plotki w okolicach 2003 roku, jakoby mieliśmy podkupywać Casillasa, by puszczał bramki po to tylko, by mistrza zdobył kto inny, bo Barcelona nie miała na to szans.
0
I co, tyle?
Jakieś słowa argumentacji?