O sobie

  • Zainteresowania Brak informacji
  • Ulubiony zawodnik Brak informacji
  • Ulubione zespoły Brak informacji
  • Barcelonie kibicuję od Brak informacji

Statystyki

  • Dni w serwisie Ponad 5900
  • Liczba komentarzy 5
  • Polecenia 85

Komentarze

0

238 byku,
Mecze zakończone były na biało, a live na fioletowo

3

@BojanKriKicz

Na szczęście ja nie muszę wybierać między Barcą, Messim a Hiszpanią. Jest mi wszystko jedno.

Ale Messi znaczy dla mnie ciut więcej niż Pedro Porro czy Unai Simon :)

eelooo

4

@michal26
mi konto poakzuje jeszcze jeden komentarz


JimRoot222
21 listopada 2009, 19:27
"
Znajdzie sie ktos tak dobry i napisze mi wynik Realu do przerwy i po koncowym gwizdku ?

(nr tel)

Wielkie dzieki !
"

hehe. pamiętam, że to była dość częsta praktyka na forach. Nie było smartfonów i dostępu do neta na ogniskach :) A trzeba było śledzić na biężaco...

Pozdro

82

Słuchajcie,

Zalogowałem się tutaj po 17 latach. Dawno mnie nie było.

Chciałem się z Wami czymś podzielić. Pewnie temat jest już wałkowany do granic możliwości, ale trudno.

Kibicuję Barcelonie świadomie od 2000 roku. Jeszcze za czasów Bravo Sportu, Telegazety, SopCasta, TVUPlayera i kombinowania, skąd obejrzeć mecz. Od sezonu 2003/04 do dziś mogłem opuścić może 20–30 spotkań.

Jako nastolatek wychodziłem z imprez do domu tylko po to, żeby spokojnie obejrzeć mecz Barcelony, a potem wracałem do znajomych. Dzisiaj brzmi to trochę absurdalnie, ale wtedy było czymś zupełnie normalnym.

Najpierw był Kluivert. Potem Ronaldinho. Messi chyba nigdy nie był moim idolem - byłem już chyba za stary na idoli. Ale był kimś znacznie większym.

Zdefiniował futbol.

Były niekończące się wojny ze znajomymi - Barça czy Real, Messi czy Ronaldo. Godziny dyskusji, kłótni i udowadniania swoich racji.

Ale najważniejsze było coś innego - czekanie na kolejny mecz.

Bo kiedy Messi dostawał piłkę, człowiek od razu się prostował i patrzył uważniej. Nie dlatego, że zawsze kończyło się to golem. Chodziło o coś zupełnie innego.
Było takie poczucie, że za chwilę może wydarzyć się coś wyjątkowego. Coś, czego wcześniej nikt nie próbował, czego nikt nie potrafił zrobić. Chciałes, żeby mecz się nie kończył...

Po każdym meczu skróty, powtórki, komentarze, fora, rozmowy ze znajomymi. Każdy miał swoją opinię.
A następnego dnia temat był tylko jeden:

"Widziałeś, co zrobił Messi?"

I tak przez 2 dekady. Przez 20 j***** lat.

Dzisiaj czytam twittera, kolejne wysrywy i nagonkę na Messiego. Najczęściej od ludzi, którzy znają go z kompilacji na TikToku czy YouTubie albo z jego ostatnich sezonów w Barcelonie. Oni nie mają pojęcia, jak wyglądało oglądanie go przez blisko dwie dekady, na bieżąco.

To nie był piłkarz, który od czasu do czasu robił coś wyjątkowego.

On robił to praktycznie co tydzień.

Zmienił sposób, w jaki patrzyliśmy na futbol.

Wczoraj pierwszy raz od bardzo dawna po meczu siedziałem jeszcze przez pięć godzin. Czytałem artykuły, analizowałem, oglądałem powtórki, komentarze, dyskusje. Dokładnie tak, jak robiłem kilkanaście lat temu.

Na chwilę znowu poczułem się jak w 2007-2009 roku.

Moja radość po golu Lautaro była podobna do tej, którą czułem, gdy robił ankarę, pół tuzina do dwóch, rozbijał sam arsenal czy united.
To nie była zwykła radość.

To była ulga.

Jakby jakaś historia, którą przeżywałem przez ponad 20 lat, wreszcie dobiegła końca.

Dla mnie futbol skończył się właśnie wczoraj.

Bez względu na to, jaki będzie wynik finału.
Dla mnie Messi już wygrał.

A jeśli wygra Hiszpania, też będę się cieszył. Bo piłka, którą dziś zachwyca się świat, w ogromnym stopniu powstała dzięki Barcelonie i Messiemu. Tego historii już nikt nie zmieni.

Futbol na samym końcu oddał sprawiedliwość.

Messi to Barça.
Messi to futbol.

Może wrócę tutaj za kolejne 17 lat jak Matteo Messi odbierze 1szą złota piłkę...

Visca Barça.
Grande Leo.

0

Znajdzie sie ktos tak dobry i napisze mi wynik Realu do przerwy i po koncowym gwizdku ?

509 751 601

Wielkie dzieki !

Zobacz wszystkie

79

Słuchajcie,

Zalogowałem się tutaj po 17 latach. Dawno mnie nie było.

Chciałem się z Wami czymś podzielić. Pewnie temat jest już wałkowany do granic możliwości, ale trudno.

Kibicuję Barcelonie świadomie od 2000 roku. Jeszcze za czasów Bravo Sportu, Telegazety, SopCasta, TVUPlayera i kombinowania, skąd obejrzeć mecz. Od sezonu 2003/04 do dziś mogłem opuścić może 20–30 spotkań.

Jako nastolatek wychodziłem z imprez do domu tylko po to, żeby spokojnie obejrzeć mecz Barcelony, a potem wracałem do znajomych. Dzisiaj brzmi to trochę absurdalnie, ale wtedy było czymś zupełnie normalnym.

Najpierw był Kluivert. Potem Ronaldinho. Messi chyba nigdy nie był moim idolem - byłem już chyba za stary na idoli. Ale był kimś znacznie większym.

Zdefiniował futbol.

Były niekończące się wojny ze znajomymi - Barça czy Real, Messi czy Ronaldo. Godziny dyskusji, kłótni i udowadniania swoich racji.

Ale najważniejsze było coś innego - czekanie na kolejny mecz.

Bo kiedy Messi dostawał piłkę, człowiek od razu się prostował i patrzył uważniej. Nie dlatego, że zawsze kończyło się to golem. Chodziło o coś zupełnie innego.
Było takie poczucie, że za chwilę może wydarzyć się coś wyjątkowego. Coś, czego wcześniej nikt nie próbował, czego nikt nie potrafił zrobić. Chciałes, żeby mecz się nie kończył...

Po każdym meczu skróty, powtórki, komentarze, fora, rozmowy ze znajomymi. Każdy miał swoją opinię.
A następnego dnia temat był tylko jeden:

"Widziałeś, co zrobił Messi?"

I tak przez 2 dekady. Przez 20 j***** lat.

Dzisiaj czytam twittera, kolejne wysrywy i nagonkę na Messiego. Najczęściej od ludzi, którzy znają go z kompilacji na TikToku czy YouTubie albo z jego ostatnich sezonów w Barcelonie. Oni nie mają pojęcia, jak wyglądało oglądanie go przez blisko dwie dekady, na bieżąco.

To nie był piłkarz, który od czasu do czasu robił coś wyjątkowego.

On robił to praktycznie co tydzień.

Zmienił sposób, w jaki patrzyliśmy na futbol.

Wczoraj pierwszy raz od bardzo dawna po meczu siedziałem jeszcze przez pięć godzin. Czytałem artykuły, analizowałem, oglądałem powtórki, komentarze, dyskusje. Dokładnie tak, jak robiłem kilkanaście lat temu.

Na chwilę znowu poczułem się jak w 2007-2009 roku.

Moja radość po golu Lautaro była podobna do tej, którą czułem, gdy robił ankarę, pół tuzina do dwóch, rozbijał sam arsenal czy united.
To nie była zwykła radość.

To była ulga.

Jakby jakaś historia, którą przeżywałem przez ponad 20 lat, wreszcie dobiegła końca.

Dla mnie futbol skończył się właśnie wczoraj.

Bez względu na to, jaki będzie wynik finału.
Dla mnie Messi już wygrał.

A jeśli wygra Hiszpania, też będę się cieszył. Bo piłka, którą dziś zachwyca się świat, w ogromnym stopniu powstała dzięki Barcelonie i Messiemu. Tego historii już nikt nie zmieni.

Futbol na samym końcu oddał sprawiedliwość.

Messi to Barça.
Messi to futbol.

Może wrócę tutaj za kolejne 17 lat jak Matteo Messi odbierze 1szą złota piłkę...

Visca Barça.
Grande Leo.

4

@michal26
mi konto poakzuje jeszcze jeden komentarz


JimRoot222
21 listopada 2009, 19:27
"
Znajdzie sie ktos tak dobry i napisze mi wynik Realu do przerwy i po koncowym gwizdku ?

(nr tel)

Wielkie dzieki !
"

hehe. pamiętam, że to była dość częsta praktyka na forach. Nie było smartfonów i dostępu do neta na ogniskach :) A trzeba było śledzić na biężaco...

Pozdro

2

@BojanKriKicz

Na szczęście ja nie muszę wybierać między Barcą, Messim a Hiszpanią. Jest mi wszystko jedno.

Ale Messi znaczy dla mnie ciut więcej niż Pedro Porro czy Unai Simon :)

eelooo

0

238 byku,
Mecze zakończone były na biało, a live na fioletowo

0

Znajdzie sie ktos tak dobry i napisze mi wynik Realu do przerwy i po koncowym gwizdku ?

509 751 601

Wielkie dzieki !

Media

Sonda

Czy Barcelona powinna sprzedać Ferrana Torresa?