Cochise
Dołączył/a: wrzesień 2011
158 obserwujących
2 obserwowanych
MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest:
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
0
Miałem ochotę napisać na stronie Realu komentarz, gdyż mam tam konto i wyrazić żal, że nie będzie hiszpańskiego finału w Lidze Mistrzów, ale czytając wypowiedzi "barca to frajerzy, pedały i oszuści" i tym podobne machnąłem na to ręką. Jeszcze by mi się dostało - że co ja tu robię etc.
A wiecie co? To będzie najdziwniejszy finał LM od bardzo dawna. Nie dość, że faworyci odpadli to jeszcze Bayern i Chelsea są mocno wykartkowane i spora część piłkarzy nie zagra w Monachium.
0
whatis
Cochise, 5 godzin temu:
Po głębszej analizie pod kątem rzekłbym, że filozoficznym stwierdzam, że wzajemna nienawiść, głupota, pycha, przechwałki i Bóg wie co jeszcze pomiędzy całkiem sporą grupą kibiców Barcelony i Realu mogą doprowadzić do tego, że żadna hiszpańska drużyna w finale Ligi Mistrzów nie zagra. Może dzięki temu, niektórzy pójdą po rozum do głowy, że kibicuje się swojej drużynie, a nie bardziej skupia na nienawiści, beznadziejnych filmikach internetowych, trolowaniu, prowokowaniu, kwejkowaniu głupawymi obrazkami do antagonisty! Kibice BVB mimo, że nie cierpią Bayernu są za tym, aby awansowali do FINAŁU. A to dlatego, że zależy im na reputacji Bundesligi. Wchodząc na stronę Barcy lub Realu łatwo można dostrzec, że jedni wyśmiewają drugich i są całkowicie przeciwko awansowaniu rywala do najważniejszej fazy tych rozgrywek.
Wniosek - dogłębna nienawiść kibiców może doprowadzić do upadku reputacji La liga i braku jednej z drużyn w finale. Amen!
0
Ramos pomylił piłkę nożną z footballem amerykańskim. Chciał po prostu uderzając nad poprzeczką zdobyć 3 punkty - za siebie, Kakę i Ronaldo :P
0
figofago
Jesteś dziecinny. Szwedów też nienawidzisz za potop? Albo Austriaków za rozbiory? Albo Francuzów i Brytyjczyków za wywieszenie białej flagi?
To jest sport. Konflikty narodowościowe odsuńmy w niepamięć.
0
fcb191
Mylisz się, że tu jest więcej gówniarzy. Wczoraj byłem pozytywnie zaskoczony większością komentarzy użytkowników. Naprawdę pokazali klasę, zachowali się tak jak trybuny na CN, a już na pewno nikt nie chciał "lać po mordzie" Pepa lub sprzedawać Messiego za niestrzelenie karnego. Także zastanów się 2 razy zanim coś napiszesz.
0
Nie przypominam sobie, żeby wczoraj nasi fani przeklinali na własnych piłkarzy lub chcieli "pobić" trenera. No masakra jakaś, co teraz sądzą o swoim klubie kibice Realu.
0
Próbowali nas nauczyć pokory wczoraj, zapominając dzisiaj o własnej. Brawo Bayern! Zasłużyliście na finał.
0
Xavi6;)
Pomiędzy wewnętrzną satysfakcją z potknięcia się rywala a transparentnym umieszczaniem w internecie na każdym kroku jakichś głupot kompromitujących tylko i wyłącznie autorów tych wypocin jest ogromna różnica ;)
0
Alba, Hummels i po ostatniej indolencji strzeleckiej mimo wcześniejszych sprzeciwów poważnie zastanawiam się czy transfer RVP nie byłby dobrym pomysłem.
0
Po głębszej analizie pod kątem rzekłbym, że filozoficznym stwierdzam, że wzajemna nienawiść, głupota, pycha, przechwałki i Bóg wie co jeszcze pomiędzy całkiem sporą grupą kibiców Barcelony i Realu mogą doprowadzić do tego, że żadna hiszpańska drużyna w finale Ligi Mistrzów nie zagra. Może dzięki temu, niektórzy pójdą po rozum do głowy, że kibicuje się swojej drużynie, a nie bardziej skupia na nienawiści, beznadziejnych filmikach internetowych, trolowaniu, prowokowaniu, kwejkowaniu głupawymi obrazkami do antagonisty! Kibice BVB mimo, że nie cierpią Bayernu są za tym, aby awansowali do FINAŁU. A to dlatego, że zależy im na reputacji Bundesligi. Wchodząc na stronę Barcy lub Realu łatwo można dostrzec, że jedni wyśmiewają drugich i są całkowicie przeciwko awansowaniu rywala do najważniejszej fazy tych rozgrywek.
Wniosek - dogłębna nienawiść kibiców może doprowadzić do upadku reputacji La liga i braku jednej z drużyn w finale. Amen!
0
A co mnie tam obchodzą inni kibice, czy wypominanie ilości pucharów.
Barcelona się nie skończyła. Dopóki istnieje choć jeden kibic Blaugrany na świecie, dopóty jej idea będzie żywa. A widzę, że jest nas tutaj całkiem sporo, wliczając strony Barcelony na całym świecie - jest nas cała masa ;)
My także tworzymy ten klub. My - fani. Tak jak napisał Radek, chcemy przeżywać zwycięstwa, ale i porażki RAZEM. Wspólnie. To daję nam siłę, to spaja nas i tworzy wspólnotę, w tym wypadku wspaniały klub piłkarski. Wszystko w naszych gardłach, nogach piłkarzy i głowach sztabu szkoleniowego. Będzie jeszcze nie raz pięknie ;)
0
Messi nas inspirował. Sprawiał, że oczekiwaliśmy każdego meczu z niecierpliwością. Cieszył i bawił jednocześnie swoją grą. Niejednokrotnie sam ciągnął zespół na przekór wszystkiemu. Dokonywał rzeczy niesamowitych, wręcz nierealnych. Olśniewał nas swoim geniuszem. Oddał się dla tych barw i tego klubu bez końca. A my skandowaliśmy jego nazwisko praktycznie przy każdym spotkaniu. On dał nam nadzieję, dał nam tytuły, przypomniał smak zwycięstwa. A teraz nie trafił rzutu karnego. Na pewno jest teraz niesamowicie przygnębiony, że nie sprostał oczekiwaniom. I co ja widzę? Niektórzy kibice wypinają się do niego tyłkiem? Krytykują? Przecież właśnie w takich chwilach KIBICE muszą go wspierać. Przypominać do dobre. Wspierać. Pocieszać. A Wy co? Już nie chodzi o to czy jesteście prawdziwymi fanami, ale o to jakimi jesteście ludźmi? Koniunkturalnymi? Od swoich przyjaciół też się tak odwracacie, jak coś nie pójdzie jak po maśle? Przecież to już nie jest nawet żałosne, a dwulicowe. Opamiętajcie się, póki jest jeszcze czas, bo za kilka dni, tygodni lub miesięcy będziecie go najgłośniej wielbić i chełpić się tym, że gra w naszej koszulce!
0
Nie wiem czy pamiętacie, ale jeszcze kilka mundiali temu była w Brazylii taka tradycja, że jeśli reprezentacja nie zdobywała Mistrzostwa Świata to w kraju ogłaszano żałobę narodową. Przywołuje ten fakt w tym momencie dlatego, że to świadczy o tym jak wielką drużyną była Brazylia, że każdy inny rezultat niż tryumf był przyjmowany ze smutkiem. My jak Barcelona mamy podobnie, spójrzcie obiektywnie. Jesteśmy rozgoryczeni tym, że zostaliśmy 3 lub 4 drużyna w Europie w tym sezonie. Świadczy to jedynie o klasie tego zespołu. O presji na nich nakładanej, o oczekiwaniach. Czasami trochę się zapominaliśmy - myśląc, że oni są nie z tej planety, nazywano ich często Bogami. Nie moi drodzy, to są ludzie. Niczego nie wygrali, tylko dlatego, że weszli na murawę. Zostawili kawał serducha na każdym boisku, na którym grali. Nie wygrywali tytułów za pociągnięciem magicznej różdżki, tylko pracą, zgraniem, odpornością na stres i piłkarskim rzemiosłem. I to czyniło i czyni ich wielkimi.
0
Rezultat dwumeczu boli, nawet bardzo. Stało się, odpadliśmy. Z tego sezonu będzie trzeba wyciągnąć konstruktywne wnioski - jednak dopiero po rozegraniu wszystkich spotkań, a jeszcze kilka ich zostało. Na chłodno. Bez zbędnych emocji. Przekalkulować co zrobiliśmy dobrze (a było tego bardzo dużo), a co zawaliliśmy. Klubem zarządzają rozsądne i inteligentne osoby, także jestem pewien, że wywiążą się ze swoich obowiązków bez zarzutu.
Nie jestem zły, ani na zawodników, ani na trenera. Robili co mogli, aby awansować dalej. Jednak nie wszystko zawsze będzie się układało po naszej myśli - i to też jest część pewnego cyklu. Rozpoczniemy nowy sezon głodni zwycięstwa, zmotywowani, a przede wszystkim świadomi tego, że piłka nożna nieustannie ewoluuje. Kilka lat temu wprowadziliśmy nową jakość do footballu. Tyle samo lat zajęło wybitnym szkoleniowcom rozpracowywanie naszego systemu. Niektórym udaje się to przekuć z teorii na rzeczywistość boiskową. Myślę, że i my udoskonalimy swój styl, aby móc dostosować do realiów. Nie zmienimy go, ale wprowadzimy na jeszcze wyższy poziom. I jeszcze nie raz z radością będziemy oglądać zwycięską Barcelonę!
0
Nie będę tutaj pisał, że strzelimy manitę i rozniesiemy Chelsea. Nie stwierdzę również, że już nie mamy szans albo odpadniemy. Nie będę doradzał Pepowi, kogo ma wystawić, jak zagrać lub czego nie robić. Nie uzależnię powodzenia od notorycznych "jeśli A to będzie B".
Po prostu siądę jutro przed ekranem z wielkim oczekiwaniem na mecz, aby być świadkiem starcia w ramach półfinału Ligi Mistrzów. Do boju Barcelono!
0
Panowie z Realu mają oczekiwaną od bardzo dawna chwilę tryumfu, na którą bardzo ciężko zapracowali. Powiedział absolutną prawdę. Nasze słabości - a więc chroniczna nieskuteczność i znikoma rezystancja na kontry nas zabiły. Wierzę, że wyciągniemy z tych lekcji wnioski i będzie już tylko lepiej.
0
Fan2010
Zerknij kilka komentarzy niżej. Pecz01 jest fanem Bayernu.
Teraz trzeba się zająć GD i psychicznym przygotowaniem się na te wielkie widowisko. Jak przed każdym Klasykiem moje serce zabije mocniej, niepokój o wynik będzie narastał, aż do pierwszego gwizdka, a później to już zostanę wciągnięty w wir wielkiej walki odwiecznych rywali.
0
Fan2010
Sezonowcy i skrajni optymiści znajdą się w każdym obozie. Niektórzy u Was koronowali się na Mistrza Hiszpanii jakieś 10 kolejek temu, łaknąc przy tym szpaleru na CN. Także troszkę ciszej, bo to jest miecz obosieczny w tym wypadku.
Pisałem o tym zresztą już wcześniej dla niektórych fanów ten mecz to była lekcja pokory - być może się czegoś z tego nauczą.
0
Abstrahując lekko od tematu - Puyol pokazał wczoraj wielką sportową klasę. Nie tylko świetnie walczył, motywował nieustannie zespół do podjęcia walki do końca, ale i jeszcze po wątpliwych faulach na Drogbie lub twardej rywalizacji z Terrym zachowywał się bardzo fair play, pomagając temu pierwszemu się podnieść lub drugiego klepiąc z uznaniem za wyrównaną walkę. Wielki człowiek, niesamowite serce - dlatego najsmutniej mi się zrobiło, kiedy zobaczyłem Carlesa schodzącego z SB ze spuszczoną głową.
0
TenTypMes
Skoro tak uważasz to rozumiem, że we wtorek rewanżu oglądać nie będziesz? Bo po co? Hę?
0
To jest właśnie miłość, wiara i nadzieja w stosunku do FC Barcelony, a nie pitolenie o sprzedaży zawodników lub wyrzucaniu Pepa. Pewien procent polskich fanów Blaugrany powinien wziąć z tego przykład i przestać ujadać bezmyślnie, a jak nie to przerzucić się na kibicowanie klubom zbudowanym na petrodolarach!
0
michal26
Iniesta najlepszy? Oglądałem wczoraj mecz z ojcem. Ok 30 minuty meczu zapytał mnie - dlaczego Iniesta nie gra w pierwszym składzie? Taka smutna prawda - w pierwszej połowie był kompletnie niewidoczny.
0
My też jesteśmy wku*wieni. Jednak czas zabrać się za chłodną analizę meczu i taktyczne rozpracowanie, jak można poradzić sobie z autobusem. Paradoksalnie najsłabszy wczoraj na boisku Fabregas (moim zdaniem) pokazał raz jak to zrobić ( niekonwencjonalne podanie na obroną, bodajże do Alexisa). Jeżeli Iniesta lub Xavi na CN będą tego próbowali, a Messi zagra na szpicy to jestem spokojny o wykończenie akcji.
0
patrycjafcb
Messi nie walczył? Nie wiem czy zauważyłaś, ale w sytuacji kiedy ŻADEN z naszych zawodników nie ryzykował pojedynków jeden na jeden (poza akcją Adriano) to Leo wracał się w głąb pola po piłkę (czasami ustawiał się na wysokości DM) i stamtąd próbował rozgrywać akcję lub szarpać indywidualnie. I udawało mu się to dobrze. Przechodził jednego, drugiego, czasami nawet trzeciego rywala, ale w końcu któryś z piłkarzy Chelsea go stopował. Co mnie najbardziej zdziwiło, to to, że Messi nie miał z kim rozegrać szybkiej akcji z pierwszej piłki, co bardzo często czynił z Xavim lub Iniestą. Cała drużyna grała zbyt statycznie, szczególnie skrzydłowi, których zadaniem jest przyspieszać grę i wygrywać akcję z obrońcą, po czym dośrodkowywać. Tego nie było.
Reasumując drużyna zbyt liczyła na Messiego (szczelnie krytego i faulowanego), sama nie robiąc zbytniej przewagi w polu. Nie wspominając, że gdy Argentyńczyk był zmuszony do zajęcia się rozpoczynaniem akcji, to z przodu zabrakło nam doświadczonego i opanowanego killera (David wracaj!).
0
To jak gwałtownie niektórzy kibice zmieniają okulary z różowych na czarne jest po prostu imponujące. A czasami wystarczy dwa lub trzy razy się zastanowić zanim się coś będzie hiperbolizowało lub przesadnie dramatyzowało.
0
Ad 1) Pompowanie balonika i zbytnia pewność naszych fanów. To na przyszłość niektórych fanów nauczy pokory. Tak samo jak już dopisywanie 3pkt w meczu z Realem.
Ad 2) Zabrakło nam killera w ataku, w momencie kiedy Messi jest zmuszony cofnąć się w głąb pola po piłkę i stamtąd rozpocząć ofensywę.
Ad 3) Faktycznie to był bardzo słaby występ Fabregasa. No cóż zdarza się, następnym razem mam nadzieję, że pokaże się z lepszej strony.
Ad 4) Graliśmy z jednej strony i dobre, i złe zawody. Panowaliśmy na boisku, zamknęliśmy Chelsea na ich połowie, mieliśmy optyczną przewagę i sporo sytuacji do strzelenia bramki. Natomiast zabrakło niekonwencjonalnych podań, którymi często po usypianiu przeciwnika rozmontowywaliśmy obronę.
Ad 5) Należy pamiętać, że na CN gramy zgoła inaczej. Powinno być znacznie lepiej, czyli szybciej, pewniej i przede wszystkim skuteczniej.
Ad 6) Zrobiło się bardzo ciekawie przed GD. Dwa wielkie kluby ze zranioną dumą - będą walczyć do upadłego, gdyż mają sporo do udowodnienia.
Ad 7) Nie zawsze wygrywa lepszy. Nie zawsze wygrywa zespół, któremu się kibicuje lub kocha. Nie zawsze wygrywa Barcelona. Trzeba z szacunkiem dla rywala przełknąć gorzką pigułkę i robić swoje, albowiem jeszcze nic nie jest stracone. Szykuje się nam naprawdę emocjonujący tydzień. Jedyne co możemy teraz zrobić to być z naszymi. Im naprawdę teraz nie jest łatwo, więc niepotrzebne wulgaryzmy i fochy na pewno tu nie pomogą. Tyle. Amen!
0
Skończcie pitolić. Mecz trwa 90 minut.
0
Zgadzam się totalnie z Markusem32. Dani zamiast gadać, gadać, gadać - trzeba grać, grać, grać. Jesteście piłkarzami i to drugie wychodzi Wam zawsze dużo lepiej.
0
Skład opcjonalny. Dokładnie o takim samym myślałem, ale...znając Pepa ;)
0
Oczywiście, że Guardiola wie w jaki sposób wygrał tyle spotkań. Ciężką pracę, mentalnością, talentem, filozofią piłkarską, nie wspominając o fantastycznych piłkarzach, których posiada w swojej "stajni". Oczywiście także wrodzoną skromnością, która sprawia, że koncentruje się wyłącznie na własnych poczynaniach, a nie oczernianiu innych i bieganiem z żałosną flagą "por que". Pep wygrał naprawdę wiele. Jest nie tylko wielkim trenerem, ale także dżentelmenem zaznajomionym doskonale z savoir vivre, w przeciwieństwie do Pana, Panie Mourinho emanującym butą i brakiem klasy.