0

@Comentateiro dlaczego z kałuży? Nic takiego nie pisałem :P porównanie to nie przypisanie wszelkich cech ;) tak czy inaczej dzięki za rzetelną odpowiedź. Tutaj ja z kolei wpadłem do płytkiej kałuży pisząc, że nie ma tematu - chodziło mi o to, że wtedy otwieramy zupełnie nowy temat na którym nie chcę się teraz skupiać. Nie lubię też określeń typu "wyznawcy" ponieważ szufladkuje to dużą grupę ludzi co jest bardzo niesprawiedliwe i protekcjonalne. Dziwi mnie też, że piszesz "empirycznie wiemy, że mamy faktyczny koniec". Przecież nie jest to związane z tematem wątku.

Edit: pokrętnie to opisałem, wiem, ale już nie mam sił na poprawki ;)))

0

@goldensun nieszczęśliwą świnią

0

Komentarz usunięty przez użytkownika

0

@MesQueUnClub96 weź się ich spytaj co będzie po śmierci to zagniesz parol na tych peda

0

@Comentateiro tylko tutaj operujemy w całkowicie empirycznym obszarze. Owszem, możemy tego nigdy się nie dowiedzieć i żyć szczęśliwie do końca. Wtedy powstają pytania o etykę, ale w inną stronę niż rozważania dla których nie istnieje dowód. Jasne, dowodów na "nie" znajdziemy multum, wszędzie, jednak zupełnie nie było to istotą wątku.

Podkreślam: istotą wątku było pytanie filozoficzne na które nie znam odpowiedzi, a zadałem je w pierwszym poście.

Polecałbym przeczytać cały wątek ponieważ Twoja odpowiedź to spłycenie tematu do poziomu kałuży, a pewnie stać Cię na więcej :)

0

@FcPortoFan1999 a po co miałem dalej pisać jak nie działało :D

1

@FcPortoFan1999 @July_6_BcN oo działa, a może to Giulietta ma tutaj specjalne uprawnienia. @Zoker nie no, teraz działa. Przyznajcie chociaż, że sobie trollujecie z cząstkami wirtualnej Polski ;))

0

@Comentateiro również zgadzam się z Twoim podejściem, bardzo logicznym, ale wątek dotyczył już tego etapu kiedy człowiek przyjmuje pewne założenia wiary, niezależnie od wszystkiego. Nie rozważałem samej sensowności takiej perspektywy, ale raczej skutków jej przyjęcia.

Moim zdaniem warto jednak zakładać wszelkie opcje ponieważ nigdy ich nie zweryfikujemy ani nie udowodnimy. Oczywiście branie pod uwagę pewnych opcji nie oznacza, że ktoś zmieni swoje życie bo oczywiście tak nie zrobi, ale intryguje mnie sam fakt poziomu rozwoju naszego mózgu względem tej "prymitywności" bytowania na Ziemi. A bardzo chciałbym się mylić, takie myślenie życzeniowe, ale bez wpływu na jakąkolwiek logikę ;)

0

@July_6_BcN @bezalbabababa fuck, dlaczego znowu nie działa oznaczanie paru osób?

0

@ferdas_rawa a to polecam, noblista w dziedzinie fizyki z bardzo jasnym umysłem pomimo 93 lat na karku.

Edit: z osobistych źródeł słyszałem, że to umysł na poziomie Einsteina, oczywiście żyjemy w innych czasach więc ciężko porównać no ale na pewno ja nie jestem autorytetem żeby dokonywać takich porównań.

1

@MesQueUnClub_87 ja to różnie, zależy jak mi się fabuła potoczy w głowie. Ale jednak zawsze finalnie do głosu dochodzi Renatka więc jednak babki mają przewagę inicjatywy.

0

@BobSwagger od zawsze wiedziałem, że pianino nie jest neutralne politycznie. Masz rację.

0

@ferdas_rawa o dzięki, nie znałem filmu. Kopiowanie świadomości to inny poziom jak dla mnie. Generalnie ciekawie o świadomości wypowiada się Roger Penrose. Zauważa, że obecne AI nie jest sztuczną inteligencją, a jedynie zaawansowanym generatorem tekstu (co oczywiście jest prawdą, ale niezbyt oczywistą). Do tego, sama świadomość, wg niego, nie jest komputowalna. Sugeruje, że świadomość może być bezpośrednio związana ze stanami kwantowymi, a to kompletnie inny poziom niż zero-jedynkowe maszyny. Być może komputery kwantowe w czymś tutaj pomogą ;)

6

@BobSwagger dramat, bamba upada bo ktoś kulturalnie zapytał o pomoc. W jednym poście. Proszę o więcej upadku bambli.

0

@ferdas_rawa a co z podejściem, nazwijmy to, reinkarnacyjnym? Jednak na zasadzie naukowej czyli właśnie prawdopodobieństwa powtórzenia się danego układu cząsteczek? Z kolei to ten sam problem jak przy teoretycznej teleportacji. Czy ten identyczny układ to będziemy my czy już nie, a to prowadzi do pytania bez odpowiedzi czyli czym jest świadomość.

1

@Bykunn luzik, ciężko zawrzeć emocje w zwykłym tekście i pewnie można go interpretować na różne sposoby ;) dom, rodzina, miłość i właśnie szczęście są jak najbardziej sensem życia, ale jak zabierzesz z tego szczęście to nie musi tak być. Chociaż sama miłość też może być sensem życia, jednak już nie musi to być szczęście, a nawet może to być udręka.

2

@KichuBlaugrana ale w jakim stopniu życie takiej zakonnicy jest gorsze niż "nasze"? To czysty relatywizm, a nie obiektywne stwierdzenie. Być może te zakonnice są bardzo szczęśliwe, a to w pełni wyczerpuje temat.

2

@Bykunn byczku, a co tak wyłamujesz się z kulturalnej dyskusji i rzucasz jakimiś "zawsze mnie śmieszy", "Wy się trzymacie jak świętości".

1

@Luciano99 jeśli ktoś się zadręcza przy końcu czternastego piwa o rozlanie siódmego to pytanie co on tak naprawdę wali

0

@APTAPT pozostawienie furtki na tego rodzaju koszmar jest właśnie przerażające. Ja z kolei dochodzę do wniosku, że nie ma żadnej różnicy między życiem lub jego brakiem. To jest jedynie nasza perspektywa, determinizm. Mówiąc bardzo obrazowo - tak jakby wybuch wulkanu był "żywy". To po prostu się dzieje, zgodnie z danymi warunkami fizyczno-chemicznymi. Tak samo można określić życie, jako reakcje osiągające tak wysoki stopień skomplikowania (z naszej perspektywy!), że wydaje nam się to czymś odseparowanym od materii nieożywionej.

1

@fart no jasne, sam nie jestem wierzący chociaż bardzo chciałbym i od razu tutaj leci ta cholerna głowa do "dialogu". Argumenty są zbyt mocne ponieważ czuję, że to moje "poszukiwanie" to jedynie chęć uśmierzenia bólu i szukanie łatwego wyjścia, coś jak używki - byleby zagłuszyć głowę.

1

@Doren01 obecnie mam dokładnie tak samo

0

@Bykunn ej, ale czemu zaraz od wciskania kitu poszło? Przecież o tym piszę, jak ktokolwiek może udowodnić czy coś jest "kitem"? To już stawianie się w roli bóstwa ;) a np. głęboka wiara jakiej możemy doświadczyć w życiu jest czymś co rzeczywiście może je zmienić.

1

@fart naprawdę bardzo zazdroszczę, szczerze. Żadne tego typu dywagacje nie dadzą spokoju i szczęścia, a u mnie jest ta straszliwa bezsilność wobec tego, że dozgonnie kocham bliskie osoby, oddałbym za nie życie, a jednocześnie muszę orać ten mózg takimi rzeczami chociaż nie chcę. Ten brak logiki w tym wszystkim wykańcza, a śmierć bliskich osób jest tutaj straszna wiedząc, że nie jestem wierzący.

1

@Szakalaka12369 właśnie absolutnie nie, o to mi chodzi. Jak mogę być zawiedziony skoro nie będę istniał? Byłem zawiedziony przez ostatnie miliardy lat?

1

@misterio oczywiście, nie można wykluczyć, że śmierć to początek jakiegoś koszmarnego cierpienia, wszystko można założyć i niczego nie da się udowodnić. Generalnie też nie rozumiem dywagacji na temat życia na Ziemi z perspektywy ilości zmiennych jakie musiały być spełnione żeby owe życie powstało. Przecież właśnie dlatego możemy to zaobserwować ponieważ właśnie te zmienne "zaskoczyły". Niskie prawdopodobieństwo? Ale kto mówi, że żyjemy w małej bańce o ograniczonym czasie gdzie rzeczywiście to prawdopodobieństwo byłoby niskie. Skąd jednak wiemy, że nie jesteśmy właśnie tym "losem", jednym na "(dowolnie duża liczba)", który musiał się w końcu spełnić przez ilość oraz czas - jako zmienne dążące do nieskończoności. Wtedy argument, że kamień nie zmieni się w zegarek lub samolot jest kompletnie bezsensowny.

1

@fart marzę o takim podejściu :) ale głowy nikt nam już nie wymieni, jest w tym jakieś okrucieństwo. Zbyt często mam wrażenie, że przypadkiem staliśmy się tak świadomi, że życie nie ma dla nas żadnego sensu i brak argumentów żeby to sobie ułożyć w przeciwną stronę :(

0

@agaFCB takie podejście też jest darem, jeśli solidne i trwałe ;)

0

@maroon dokładnie tak

0

@MesQueUnClub_87 no właśnie, ale to tylko z naszej, logicznej perspektywy wydaje się bezsensowne. Jednak jeśli im to polepsza życie, ponieważ mają nowe założenia, to tylko lepiej. Gorzej jeśli prowadzi to do cierpienia. Chodzi mi jedynie o całkowity brak możliwości dowodu co pozwala na wszystko.

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: