@barcanawieki wątpię, nie żebym obrażał, ale on nie jest normalny, po prostu obsesja, która staje się jeszcze silniejsza, bo od kilku lat przewaga Messiego jest coraz bardziej oczywista dla przeciętnego obserwatora
Lewy mógł mieć nawet dwie złote piłki, ale wtedy Messi i Ronaldo już się kończyli. Suarez rywalizował z nimi w ich prime. Chociaż to też pokazuje, że Lewy dłużej utrzymywał się na szczycie. Ciężki wybór, w każdym razie śmieszy jak ktoś porównuje do nich np. Benzeme, bo są daleko przed nim i resztą innych 9.
Jakby Lewy zmarnował takie "setki" jak Raphinha (bo tak zostałyby nazwane te sytuacje) to byłby tutaj wywalany z klubu. Najgorszy mecz Raphinhi w tym sezonie. Ale udało się wygrać, więc kogo to obchodzi, ważne żeby w kolejnych meczach zagrał lepiej.
I bardzo dobrze, te wszystkie LGBT czy BLM nie mają nic wspólnego z równością. A to co się dzieje w USA to już od dawna przesada, przecież to już jest bardziej jak namawianie tych dzieci do bycia gejem... od dziecka te bzdury o 100 płciach, to już w ogóle... i nie mam nic do gejów tylko po co to promować i to jeszcze wśród dzieci?
@Rarenzio xd jakby Lewy grał w tym meczu to wpakowałby z 2 gole, ten mecz powinien być skończony do 60 minuty, tylko nieskuteczność Raphinhi ich uratowała
Wszystko zaczęło się w 2014 r., kiedy włodarze Realu Madryt zdecydowali się (przynajmniej na jakiś czas) usunąć krzyż z herbu. Taka decyzja wydawała się być podyktowana wymaganiami arabskich sponsorów klubu, ale nic bardziej mylnego - tak naprawdę wymagał tego ktoś znacznie ważniejszy w całej, sportowej układance Los Blancos - Lucyfer. Nie mogę potwierdzić tych informacji w 100%, ale w 2014r. właściciel - Florentino Perez, Szatan oraz Karim Belzebub podpisali pakt.
Od tamtego czasu w meczach Realu regularnie dochodzi do sytuacji, których nie opisaliby nawet autorzy Apokalipsy Świętego Jana. Szczególną rolę w zwycięstwach stołecznej drużyny odgrywa oczywiście jej bezbożny napastnik - kiedy tylko zbliża się on do bramkarza drużyny przeciwnej, ten dostaje flashbacków z Wietnamu. Belzebub wielokrotnie otrzymał od bramkarza podanie do pustej bramki; raz miał miejsce incydent (w finale, no popatrz pan, kto by się spodziewał), w którym golkiper Liverpoolu rzucił w Karima piłką (???) po czym ta wpadła do bramki. Nie muszę chyba wspominać, że Belzebub po podpisaniu cyrografu został uniewinniony z "afery taśmowej", a nawet zdołał wrócić do reprezentacji Francji i ponownie zostać jej gwiazdą. A, no i rozgrywa właśnie najlepszy sezon w życiu. Na jego początku miał 33 lata.
Co z tego dealu ma Szatan? Tego do końca nie udało mi się rozgryźć, ale być może delektuje się samą rozpaczą miliardów dobrych ludzi, którzy są świadkami niemal corocznych tragedii, których prowodyrem jest stołeczna drużyna z M*drytu. Jeśli jesteś fanem Realu, to sobie bądź, ale na litość Boską - nie nazywaj się więcej katolikiem.
Komentarze
1
Transfer Lewego najlepiej pokazał, że nawet Barcelona w kryzysie była lepsza, niż Bayern w primie.
2
@Czajka90 ciężko ocenić czy naprawdę tak myślą czy ból dupy po Lewym
2
@barcanawieki wątpię, nie żebym obrażał, ale on nie jest normalny, po prostu obsesja, która staje się jeszcze silniejsza, bo od kilku lat przewaga Messiego jest coraz bardziej oczywista dla przeciętnego obserwatora
1
Lewy mógł mieć nawet dwie złote piłki, ale wtedy Messi i Ronaldo już się kończyli. Suarez rywalizował z nimi w ich prime. Chociaż to też pokazuje, że Lewy dłużej utrzymywał się na szczycie. Ciężki wybór, w każdym razie śmieszy jak ktoś porównuje do nich np. Benzeme, bo są daleko przed nim i resztą innych 9.
10
@mordini123 i dziwić się że popularność piłki spada w czasach gdy dzieciak włączy tiktoka i w minutę zobaczy więcej ciekawego, niż tutaj w 90 minut
56
Żyjemy teraz w świecie gdzie stwierdzenie faktu to od razu mowa nienawiści, nie trzeba nawet nikogo obrażać, a tylko powiedzieć prawdę.
55
Jakby Lewy zmarnował takie "setki" jak Raphinha (bo tak zostałyby nazwane te sytuacje) to byłby tutaj wywalany z klubu. Najgorszy mecz Raphinhi w tym sezonie. Ale udało się wygrać, więc kogo to obchodzi, ważne żeby w kolejnych meczach zagrał lepiej.
49
I bardzo dobrze, te wszystkie LGBT czy BLM nie mają nic wspólnego z równością. A to co się dzieje w USA to już od dawna przesada, przecież to już jest bardziej jak namawianie tych dzieci do bycia gejem... od dziecka te bzdury o 100 płciach, to już w ogóle... i nie mam nic do gejów tylko po co to promować i to jeszcze wśród dzieci?
43
@Rarenzio xd jakby Lewy grał w tym meczu to wpakowałby z 2 gole, ten mecz powinien być skończony do 60 minuty, tylko nieskuteczność Raphinhi ich uratowała
42
Wszystko zaczęło się w 2014 r., kiedy włodarze Realu Madryt zdecydowali się (przynajmniej na jakiś czas) usunąć krzyż z herbu. Taka decyzja wydawała się być podyktowana wymaganiami arabskich sponsorów klubu, ale nic bardziej mylnego - tak naprawdę wymagał tego ktoś znacznie ważniejszy w całej, sportowej układance Los Blancos - Lucyfer. Nie mogę potwierdzić tych informacji w 100%, ale w 2014r. właściciel - Florentino Perez, Szatan oraz Karim Belzebub podpisali pakt.
Od tamtego czasu w meczach Realu regularnie dochodzi do sytuacji, których nie opisaliby nawet autorzy Apokalipsy Świętego Jana. Szczególną rolę w zwycięstwach stołecznej drużyny odgrywa oczywiście jej bezbożny napastnik - kiedy tylko zbliża się on do bramkarza drużyny przeciwnej, ten dostaje flashbacków z Wietnamu. Belzebub wielokrotnie otrzymał od bramkarza podanie do pustej bramki; raz miał miejsce incydent (w finale, no popatrz pan, kto by się spodziewał), w którym golkiper Liverpoolu rzucił w Karima piłką (???) po czym ta wpadła do bramki. Nie muszę chyba wspominać, że Belzebub po podpisaniu cyrografu został uniewinniony z "afery taśmowej", a nawet zdołał wrócić do reprezentacji Francji i ponownie zostać jej gwiazdą. A, no i rozgrywa właśnie najlepszy sezon w życiu. Na jego początku miał 33 lata.
Co z tego dealu ma Szatan? Tego do końca nie udało mi się rozgryźć, ale być może delektuje się samą rozpaczą miliardów dobrych ludzi, którzy są świadkami niemal corocznych tragedii, których prowodyrem jest stołeczna drużyna z M*drytu. Jeśli jesteś fanem Realu, to sobie bądź, ale na litość Boską - nie nazywaj się więcej katolikiem.