La Rambla

Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.

La Rambla

Online: 1375 Culés

5

Koniec. Nie będzie już nauki. Jak ktoś spróbuje uargumentować niepopularne poglądy to powstanie czarna dziura i wciągnie wszystkie oświecone umysły.


8

@patataj na konferencjach przedstawia się dane zagadnienia i dyskutuje na ten temat, co w tym złego w sumie? Jakiekolwiek by to nie byly tematy

4

@Barwindg @patataj Myślę, że problem polega na tym, że ustawiając zwolennika płaskiej Ziemii obok naukowca, przykładowo geologa, sprawiamy iż zrównujemy ich względem siebie, podnosząc tego pierwszego do roli godnego dyskutanta, kogoś mogącego uczestniczyć w dyskursie naukowym. Dajemy tym samym legalizacje tych bredni.
Uniwersytet powinien być jak najbardziej wolnym polem do debat, ale nie oznacza jednocześnie, że wszystko zasługuje na dyskusje w tym kręgu albo że jakiekolwiek twierdzenia ma tam racje bytu.

4

@sebasek99 oczywiście prawdą jest to, co napisałeś, ale zwróć uwagę, że nie mówimy tu o konferencji entuzjastów teorii o płaskiej Ziemi, a o zwolennikach zakazu aborcji. Ten temat jest wciąż sprawą jak najbardziej otwartą, czyż nie?

3

@sebasek99 myślę, że jednak w temacie aborcji jest większe pole do popisu jeśli chodzi o debatę wśród środowisk naukowych aniżeli w przypadku płaskoziemców, skoro temat wywołuje takie kontrowersję nawet wśród naukowców to warto na ten temat dyskutować, choć osobiście uważam, że nie będzie tu konsensusu tak czy inaczej

0

@patataj Specjalnie wybrałem przykład płaskiej Ziemii, bo ma mniejsze znaczenie światopoglądowe, chciałem uniknąć kontrowersji z tym związanych, ale skoro ten temat wrócił, to zwrócę uwagę, że Czarnek raczej nie stawia na dyskusje w tym zakresie. Wspiera jawnie "naukowców" z Ordo Iuris i powiązanych z kościołem, którzy raczej wolą narzucać swój pogląd filozoficznym wszystkim, a jest on bezkompromisowy - aborcja zawsze jest morderstwem. Przy czym to nie jest pytanie badawcze, nie hipoteza, nie problem, a już utarte przekonanie, że to prawda i mają racje.
Ok, to mniej piramidalna bzdura niż płaskość naszego globu, ale nadal coś, czym raczej nauka nie powinna się zajmować. Może teologia, ale raczej badacze z innych dziedzin już powinny patrzeć trochę szerzej.
Nie mówiąc o tym, że wraz z tym paradygmatem, w pakiecie idą inne: istnienie depresji poaborcyjnej, szkodliwość antykoncepcji (każdej!), homoseksualizm to choroba itd.
@Barwindg

4

@sebasek99 Z całym szacunkiem, ale porównywanie przeciwników aborcji do zwolennika płaskiej Ziemii jest marnym zabiegiem.
Czy np. zadymy na zacnym i cenionym uniwersytecie Berkley z powodu wykładu Bena Shapiro w sprawie wolności słowa, jego granic, to powód do zadumy, czy też słuszne postępowanie, które idzie praktycznie Twoim tokiem rozumowania.
Niektórzy z wykładowców uznali, że nie życzą sobie tego "faszysty" na uniwerku (co ciekawe jest wierzącym Żydem), tak samo uznali niektórzy studenci.

Czy nieustanne rozszerzanie grona ludzi, z którymi nie ma co dyskutować, polepsza nasze życie, czy też nie.
Otóż tyczy sie to też środowiska naukowego, gdzie niepopularne badania, opinie są sekowane!

Nie tak dawno J. K. Rowling, Salman Rushdie, Margaret Atwood, Garry Kasparow oraz politolog i filozof polityczny Francis Fukuyama opublikowali świetny apel.
Oto kilka cytatów:
„wolna wymiana informacji i idei, krwiobieg liberalnego społeczeństwa, każdego dnia jest coraz bardziej ograniczana”
„Spodziewaliśmy się tego ze strony radykalnej prawicy, ale cenzura rozlewa się również po naszej stronie: nietolerowanie innych opinii, moda na zapędzanie przeciwników w kozi róg, ostracyzm, a także tendencja do tego, by ze ślepą moralną wyższością rozwiązywać skomplikowane problemy."
„Redaktorzy są wyrzucani z pracy za publikowanie kontrowersyjnych artykułów; książki są wycofywane za rzekomą nieautentyczność; dziennikarzom zabrania się pisać na pewne tematy, profesorowie są obejmowani dochodzeniami za cytowanie dzieł literackich na swoich zajęciach, badacze są wyrzucani za rozpowszechnianie recenzowanej pracy naukowej, a szefowie instytucji są zwalniani za popełnienie zwyczajnych błędów”

0

@Stoiczkow Chciałem uniknąć przez to sporu światopoglądowego, aby skupić się na samym problemie dawania platformy do głoszenia własnych poglądów. Są ludzie, którzy na to zdecydowanie nie zasługują, ponieważ brutalna prawda jest taka, że nie każdego warto słuchać. Przykład: owszem, nie zabronię bezdomnemu pijakowi mówić mądrości o tym, jak ustawić sobie życie, ale oczywiście raczej nie wezmę do serca jego rad. Tak samo wygląda to w przestrzeni uniwersyteckiej. Danie platformy byle komu jest niebezpieczne, ponieważ daje jednocześnie danej osobie pewien autorytet, otoczkę naukowości. Stąd pseudonauka może zyskać nagle w oczach potocznych łatkę może jeszcze nie nauki, lecz wartej do rozważenia opcji. Tymczasem w 99% przykładach nie warto nią nawet wyśmiewać, bo traci się jedynie cenny czas.
Zgadzam się, że czasem to dbanie o czystość zapędza się za daleko. Z drugiej strony wojna o "brak politycznej poprawności" przechodzi w absurd, gdzie nie można skrytykować danego szura "bo pluralizm". Ponadto czemu też zabierać głosy sprzeciwu? Bije tutaj do Bena Shapiro, ponieważ w takim razie, gdzie szacunek dla wolności wypowiedzi osób, które protestowały przeciwko jego wykładowi? Tak można odbijać w nieskończoność oraz kreować sobie fikcyjne problemy, jak "lewackość" uniwersytetów, czy terror względem prawicowo ukierunkowanych naukowców (owszem, pojawiają się czasami na nich skargi, lecz szybko są umorzone).

0

@sebasek99 myślę, że przywołanie tematu płaskiej Ziemi miało niejako przy okazji ośmieszyć całą konwencję "pro-life", ale nie rozdrapujmy tego.
Sam astronomiczny temat jest w tym kontekście o tyle ciekawy, że w świecie nauki już kiedyś panowało powszechne przekonanie, że Ziemia rzeczywiście płaska jest. Wówczas na uniwersytetach nie było miejsca dla piewców teorii heliocentrycznej, która była uważana za nienaukową, a wręcz heretyczną. Czy oznaczało to, że jest błędna? Jak pokazują późniejsze wieki - nie.
Odwracasz temat oskarżając Czarnka o wykluczanie dyskusji, podczas, gdy to nie on w tym momencie odbiera głos swoim oponentom ideologicznym. Bardzo możliwe, że jego wizja takiej debaty nie jest czymś, z czym byłbym w stanie się zgodzić, sama obrona tej postaci to bardzo niewdzięczna rola i nie chciałbym jej przyjmować, bo nie o tym teraz rozmawiamy.
Czemu uważasz, że postawa zakładająca ochronę życia poczętego stoi gdzieś w szeregu piramidalnych bzdur? Uważasz, że nie da się jej uargumentować? Że nie istnieje spójne wytłumaczenie? Do samego tematu można podejść na bardzo wiele sposobów, może się okazać, że wykonana aborcja niesie za sobą jakieś niepożądane skutki psychiczne, może w przyszłości zmieni się konsensus co do kryterium śmierci, co nakaże również rozważenie momentu początku życia. Możliwe, że tak nie będzie, ale daleki jestem od poglądu, iż ludzkość osiągnęła już taki poziom świadomości biologicznej, że żadne nowe odkrycie nie wpłynie na pojmowanie tych tematów.
Na uniwersytetach jak najbardziej jest miejsce dla teologów. Znajduje się ono gdzieś pomiędzy filozofami, psychologami, a etykami. Nie bądźmy tacy surowi w określaniu granic nauki, bo może się okazać, że specjaliści od gender studies znajdą się poza nią.
Zakładasz, że depresja poaborcyjna nie istnieje, antykoncepcja nie jest szkodliwa, a homoseksualizm to nie choroba i owszem, obecny stan nauki na to wskazuje, ale czy jesteś skłonny zmienić swoje zdanie w obliczu nowych badań? Nauka właśnie na tym polega, żeby podważać zastany porządek, szukać nowych odpowiedzi. Jeśli ustalimy, że danych twierdzeń nie można podważać, to nie rozszerzmy jako ludzkość naszej kolektywnej wiedzy. Jeszcze niedawno homoseksualizm był uznawany za chorobę, ba, nawet zespół napięcia przedmiesiączkowego był na liście chorób WHO. Nauka idzie do przodu, a to czasem oznacza odrzucenie niektórych pewników.
Czy Twoim zdaniem podejściem bliższym naukowym ideom jest przykładowo badanie wpływu technologii 5G na zdrowie, czy może pogardliwe nazywanie takiego badacza foliarzem bez posiadania, czy nawet chęci posiadania podstawowej wiedzy na temat działania tej technologii? Nauka to otwartość na nowe odkrycia i gotowość do popełnienia błędu, a nie przyjmowanie wszystkiego jako prawdy objawionej. To drugie to wiara, a z tą, jak mniemam, nie jest Ci tak po drodze jak z nauką właśnie.

0

@sebasek99 Różnica jest zasadnicza. Osoby, które "protestowały" przeciwko wykładowi pana Shapiro chciały aktywnie nie dopuścić do odbycia się wykładu. Zachowywały sie agresywnie w stosunku do innych osób. Gdyby to była próba polemiki, to bym nie używał tego przykładu. To była próba dyskredytacji, agresywnego wykluczenia.
Są pewne schematy i wymogi, którym należy sprostać, aby otworzyć panel dyskusyjny na uniwerku. Jeżeli ktoś otrzymuje zaproszenie do dyskusji, spełnia wszystkie formalne wymogi, to zakazywanie wystepu trąci tutaj zamordyzmem ideologicznym.
Realnym problemem jest niski poziom nauki jako takiej. Bardzo niski poziom czytelnictwa, samego studiowania. Kopiuj - wklej zastępuje wielogodzinne przesiadywanie w bibliotekach. Portale społecznościowe, krótkie wpisy, czesto wulgarne zastępujące "debatę".

0

@patataj Radzę zrewidować swoją wiedzę historyczną, jak i słownik, bo mylisz pojęcia. Heliocentryzm sensu stricte dot. położenia Ziemi i stosunku jej pomiędzy Słońcem: które jest w centrum i które wokół którego się kręci. Heliocentryzm oczywiście zakładał, że to Ziemia kręci się wokół Słońca. Antonimem tego jest geocentryzm, odwracający tą sytuacje. Oczywiście w ramach tego toczyła się dyskusja nt. kształtu Ziemii, lecz w momencie pierwszych uniwersytetów, czyli w średniowieczu, to zdecydowanie dominował już pogląd o kulistości Ziemi. Jedynie na wschodzie były koncepcje Kosmasa o świecie skrzynce, ale w sumie, nawet tam była to nisza. Tak więc twój przykład z początku jest błędny.
Od razu też prostuje. Nie chcę odbierać dyskusji o aborcji, tych pod względem filozoficznym, prawnym, medycznym. Zresztą nigdzie tak nie stwierdziłem, wydaje mi się, że jasno wyraziłem, że chodzi mi o postawę skrajną, zakładającą uniwersalność oceny czynu.
A ta, więc postępowanie Czarnka (to jest postać krytykowana w artykule, który zapoczątkował dyskusje. Nie mam już paywalla, ale domyślam się, że felietonista krytykował zapowiedzi ministra dot. zwolnienia "nauczycieli akademickich o poglądach konserwatywnych, chrześcijańskich, narodowych, z odpowiedzialności dyscyplinarnej czy nawet wyjaśniającej za poglądy") stanu dyskusji nie poprawi. Jego przyjaciele z Ordo Iuris mają właśnie swoje ostre zdanie w tej sprawie, które nie chcą bardziej argumentować, szczególnie od strony medycznej i biologicznej, bo sądzę, że mają racje. I tyle.
Takie podejście jest mało naukowe. Zresztą nie może być, ponieważ uderza w wiele konsensusów (nie istnienie depresji poaborcyjnej), teorii wielokrotnie obalanych. Oczywiście, nauka jest płynna, wszystko można obalić, tylko właśnie trzeba to robić, a oni najczęściej powołują się na stare badania albo w ogóle mówią to ex cathedra.
Dlatego też ubolewam, ponieważ wsparcie takich konserw i otoczenia prawicowych wykładowców, takim kordonem bezpieczeństwa osłabi konserwatywny punkt widzenia, gdyż zwiąże się mocniej z tą bardzo skrajną częścią. To w końcu odebranie możliwości krytyki takich poglądów, co jest sytuacją nie do dopuszczenia.
@Stoiczkow Tylko tam wcześniej była petycja, która została zignorowana. Ponadto pomijasz aktywność grup far-right.
"Są pewne schematy i wymogi, którym należy sprostać, aby otworzyć panel dyskusyjny na uniwerku."
Na niektórych zapraszano do tego Ziębę, więc one akurat są mało sformalizowane i nie zawsze wystarczająco surowe, aby wykluczyć szarlatanów.

0

@sebasek99 owszem, są to dwie różne teorie, zbyt luźno przeze mnie powiązane w poprzednim wpisie, niemniej jednak prawdą jest, że na różnych etapach rozwoju cywilizacji i umieszczanie Ziemi w centru wszechświata i uznawanie jej za płaską było powszechne i niepodważalne. Może w takim ujęciu, wykluczającym wcześniejszy skrót myślowy poprzednie stwierdzenie bardziej Ci się spodoba.
Chodzi Ci o podejście skrajne, ale o nim nie ma mowy w nagłówku, który jest punktem wyjścia do tej dyskusji. Zakładasz z góry, że Czarnek czy Ordo Iuris to fanatycy i swoich poglądów nie uzasadnią, czemu? Wyjaśnienie pewnych poglądów nie zmienia swojej wartości w zależności od tego, kto jest jego autorem. Może właśnie takie pojawienie się na uczelni byłoby odpowiednim powodem do wymuszenia argumentacji takich poglądów od strony medycznej, biologicznej lub dowolnej innej, która pozwoli je naukowo poprzeć. Twierdzenie, że postawa pro-life to bzdura, bo przyjmują ją takie osoby jak te, przywołane już w tej dyskusji to trochę bardziej rozbudowana próba wygrania dyskusji poprzez dyskredytowanie rozmówcy. Jak profesor matematyki powie, że 2+2=5, a uczeń szkoły podstawowej go poprawi, to pomimo swoich braków młodzian będzie miał rację.
Z Twojego komentarza wynika zatem, że na sam temat dyskutować można, ale na uczelni nie powinni tego robić ludzie, którzy zwykle nie odwołują się do świeżych badań. Wykluczając dyskusję akademicką na takie tematy nie uderzasz jednak w kilku samozwańczych ekspertów o niepopartych naukowo poglądach, a w ogół ludzi, mogących je uzasadnić. Wykluczenie z nauki osób kwestionujących słuszność aborcji to krzywdząca generalizacja. To, że ktoś dany pogląd poparł w błędny sposób, nie oznacza, że cały pogląd jest błędny.

Powoli zbliża się godzina, o której pewnie obaj będziemy woleli włączyć mecz albo po prostu oddać się innemu zajęciu niż kłótnie w internecie, więc chyba nie ma sensu tego dalej ciągnąć. Myślę, że możemy zgodzić się co do tego, że na uczelniach wyższych powinny wypowiadać się osoby o odpowiednim zapleczu merytorycznym. Mam również nadzieję, że uważasz, że mogą one również rozważać takie tematy jak aborcja. Dziękuję za dyskusję i życzę udanego wieczoru.

0

@patataj Nie zgodzę się. Już zresztą zajrzenie do sporu helio i geocentrym (skupiała się na ruchu ciał niebieskich, a nie kształcie Ziemi) wskazuje, że jeżeli już jakąś teorie uznać za odsuniętą na bok, to była to właśnie ta płaskoziemska. Ale też właśnie - była ona na marginesie, co ważne. Do czasów rozwoju astronomii żadna z nich nie była niepodważalnym dogmatem, dopuszczalna była dyskusja, choć "wygrywali" właśnie zdecydowanie ludzie popierający kulistość naszej planety.
Nie użyłem tego przykładu, aby zdyskredytować temat aborcji, tylko uniknąć kontrowersji. Od razu przecież wyróżniłem, iż chodzi mi o ten skrajny element zdania na ten temat (a nie całość pro-life czy anti-choice, przecież nigdzie nie odmawiam głosu konserwatywnej opinii), który dzięki Czarnkowi miałby teraz pełną swobodę co do głoszenia swoich teorii nie opartych na argumentach, przez to też mocno szkodliwych w moim mniemaniu.
Nie zakładam tego z góry, gdyż lekko śledziłem tą sprawę, czytałem kilkanaście artykułów, słuchałem wypowiedzi kilku osób z tego środowiska. Zauważyć można w nich było te postawy, czyli a priori uznanie własnego zdania za rację absolutną, głoszenie tez, które nie mają już żadnego oparcia w aktualnym stanie badań etc.
Piszesz, że pojawienie się takich osób mogłoby zmusić do konfrontacji i pewnie byłoby to owocne. Wątpię, bo właśnie wyżej wspomniany aspekt (brak oparcia swojego zdania na badaniach czy literaturze) taką opcje wyklucza. Bo o jakiej tutaj dyskusji ma być mowa, skoro jedna strona nie patrzy nawet na argumentacji drugiej? Skoro Ordo Iuris nie zgadza się ze stanowiskiem na przykład nt. depresji poaborcyjnej (jej nieistnienia), to niech obali taką tezę naukowo, a nie umyślnym omijaniem osiągnięć badaczy. I tu nie chodzi, aby odwołać się do byle jakich pozycji lub jedynie najnowszych, tylko aby zrobić to rzetelnie, powołać się na artykuły silne i nieobalone albo wbić klin w konsensus (ale porządnie, nie postawą "nie zgadzam się i nie"). Uniwersytet jest gotowy na polemikę, tylko musi być ona merytoryczna.


* " o nim nie ma mowy w nagłówku"
A to się czyta tylko nagłówek? Ok, ja nie mam paywalla Wyborczej, ale śledząc ostatnie wypowiedzi Czarnka, to ta przywołana przeze mnie zapewne jest przez felietonistę omawiana, gdyż wywołała największe kontrowersje.
** Chyba doszło do niezrozumienia. Nie pisałem, że pro-life to kompletna bzdura, ale że ogół społeczności może tak uznać. Mniej fanatyczne, otwarte na dyskurs opinie katolików, zwolenników ograniczania aborcji mogą być zasłonięte przez ludzi najmocniej krzyczących, najbardziej kontrowersyjnych, którzy dzięki działaniom Czarnka oraz lobby Ordo Iuris będą mieli swobodę szerzenia swoich poglądów. A nawet mogą być w pozycji uprzywilejowanej.

0

@sebasek99 nie spodziewałem się powrotu do tego tematu, ale miło mi, że chcesz dokończyć rozmowę.
Odnośnie tematu płaskiej Ziemi - tak, w średniowieczu dominowało przekonanie o kulistości Ziemi, pierwsze wzmianki o takim kształcie naszej planety sięgają starożytności. W czasach jeszcze bardziej zamierzchłych istniały jednak cywilizacje, które Ziemię uznawały za płaską, więc prawdą jest również stwierdzenie, że powszechne na pewnym etapie historii było właśnie takie przekonanie. O ile we wcześniejszym komentarzu rzeczywiście wyraziłem się niejasno, a wręcz błędnie, to w ostatnim nie popełniłem błędu, ponieważ nie umieściłem w nim ram czasowych. Gwoli ścisłości, za "niepodważalność" danej teorii uznaję właśnie znajdowanie się innych poglądów na marginesie i popularne przekonanie o jej słuszności - hiperbola dla podkreślenia przekazu.
Co do sedna tematu - niestety, nie dogadamy się, bo mówimy o dwóch różnych rzeczach. Od początku tego wątku odnoszę się do dość histerycznego nagłówka. Sam zgadzasz się, że organizacja konferencji zwolenników zakazu aborcji sama w sobie nijak nie zwiastuje końca nauki, a ja jestem skłonny przyznać, że konkretne osoby przez swój sposób argumentacji nie pasują do środowiska akademickiego.
W żadnym punkcie tej dyskusji nie wyraziłem poparcia dla pana Czarnka, ani Ordo Iuris, wręcz przeciwnie. Bardzo cieszę się, że zgłębiasz temat, ale nie planuję stawać się adwokatem dla osób, z którymi się nie zgadzam. Możliwe, że Twój osąd jest słuszny, zwróć jednak uwagę, że w żadnym komentarzu nie napisałem nic o słuszności czy w ogóle istnieniu naukowych podstaw głoszonych przez wspomnianą organizację poglądów. Moja teza cały czas brzmi "przeciwnicy aborcji powinni mieć głos jeśli odpowiednio poprą swoje twierdzenia".
Również wykupionego dostępu do całości artykułów Wyborczej nie posiadam, myślę, że ani przez chwilę mnie o to nie podejrzewałeś. Dlatego właśnie odnoszę się do tego co widoczne, a jest to przede wszystkim nagłówek skonstruowany w dość niefortunny sposób. Tego typu rozemocjonowane twierdzenia w roli wizytówki całego artykułu są, w równym stopniu jak powszechne, nieprofesjonalne. Czemu tego nie piętnować skoro śmiejemy się z pasków w TVP często nie znając treści reportażu? Uważasz, że te słowa streszczają wizję tematu, którą przedstawiasz? Z całą pewnością da się to przedstawić w sposób mniej rozemocjonowany i bardziej adekwatny do sytuacji.
Czy czyta się tylko nagłówek? Oczywiście, że nie. Czy można krytykować wyłącznie nagłówek? Oczywiście, że tak, szczególnie w sytuacji, kiedy obaj możemy się tylko domyślać właściwej treści artykułu.
Skoro odwołujesz się do dziesiątek artykułów i licznych wypowiedzi ekspertów to poleć coś ciekawego. Zadeklarowanym przeciwnikiem aborcji w każdej postaci nie jestem, tym bardziej jest szansa, że znajdę coś dla siebie.

1

@patataj Ale myślę, że jak najbardziej można sądzić, że prof. podejmuje gdzieś tam wspomniany przeze mnie temat. Zapowiedź ministra o zwolnieniu z odpowiedzialności odbiła się szerokim echem, podobnie jego wpisanie wydawnictwa OI na listę czasopism naukowych. Stąd uważam, że może to być ważną kwestią w artykule lub przynajmniej jego genezą. Ale dobra - nie mówmy o tym, co żaden z nas nie może udowodnić. Brak temu sensu.
Zgodzę się, że "przeciwnicy aborcji powinni mieć głos jeśli odpowiednio poprą swoje twierdzenia" i zauważę, że go mają. Ich poglądy jak najbardziej mają reprezentacje (przykładowo: http://antoni.agmk.net/pliki/aborcja-ks-starowieyski.pdf i http://dspace.uni.lodz.pl/xmlui/bitstream/handle/11089/26080/Wejbert-Aborcja_II.pdf?sequence=1&isAllowed=y https://www.ceeol.com/search/article-detail?id=418630 to drugie jest monografią i opisuje oba stanowiska), szczególnie gdy działa intensywnie KUL, czyli już bardziej negatywny przypadek, bo spotkać się można np. z tekstem, gdzie autorka uznaje już antykoncepcje chemiczną za aborcje, opierając to właściwie na widzimisie :/ Ale wracając, tak samo nikt nie zamknie badań jeżeli wyniki coś podważą, przykładowo skale problemu wycieczek do Czech. Tak więc nikt ich tutaj nie wyklucza. Oczywiście, gdy opierają się na literaturze naukowej albo badaniach zgodnych z metodologią, ale to każdy ma ten warunek przecież.
Problem polega na tym, kiedy te podstawowe wytyczne nie są spełniane, a "naukowiec" mimo to głos posiada. Zapowiadane otoczenie kordonem ochronnym badaczy o prawicowym usposobnieniu może tą skale zwiększyć, jednocześnie dając twierdzeniom nie opartym na niczym autorytet Uniwersytetu. A on mimo wszystko działa, szczególnie jeżeli podbudowuje światopogląd osobnika.
Myślę, że takim najlepszym przykładem jest wspomniana już gdzieś depresja poaborcyjna, czyli "choroba" której żaden psycholog nie bierze na poważnie, użyje to maksymalnie jako ogromny skrót myślowy. Jest to bowiem syndrom definitywnie odrzucony ( https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/19799478/ https://www.worldcat.org/title/journal-of-psychiatric-practice/oclc/1131912237 https://www.worldcat.org/title/annals-of-internal-medicine-supplement/oclc/1070392711 ) i wykreślony z jakichkolwiek list zaburzeń psychiatrycznych. Tymczasem środowiska anty-choice, szczególnie skrajne, chcące zakazu w każdej sytuacji, nadal powtarzają, jak mantrę, istnienie go.
Nie zabieram więc głosu (i nauka nie zabiera) przeciwnikom przerywania ciąży, jak najbardziej powinni go mieć. O ile jednak mają na to argumenty, a nie stwierdzają po prostu, że są lepsi, ich tezy są prawdą, choć nie mają ku temu przesłanek. Przez to powtarzają dawno już obalone mity (bez wchodzenia w dyskusje z badaniami, które do tego doprowadziły, po prostu je omijają). A te przez stawienie ich na równi z ekspertami, zyskują otoczkę naukowości, co jest mało ciekawą wizją.

Sam temat natomiast jest oczywiście ciekawy, więc i mocno rozbudowany. Nawet na polskim poletku, a co dopiero patrząc szerzej. Nie pomaga fakt, że aborcje można podjąć na kilkadziesiąt sposobów, dyscypliny się tam przenikają, szczególnie prawo wiąże się z filozofią. Problem jest tym szerszy, że nawet na kanwie teologii można się kłócić. Padają tam chociażby przykłady św. Augustyna i jego rozróżnienia pomiędzy płodem z duszą, a bez. Ten drugi można usnąć bez grzechu. Podobnie temat ujmuje Tomasz z Akwinu, by też wspomnieć mnóstwo traktatów medycznych, gdzie znajdują się sposoby na wymuszone poronienie, pisane przecież przez mnichów i mniszki.
Niektóre lektury podałem wyżej, inne dam tutaj, ale oczywiście w żaden sposób tematu nie wyczerpują: http://publications.ceu.edu/publications/kis/1993/9165 https://www.ceeol.com/search/article-detail?id=525322 https://www.ceeol.com/search/article-detail?id=429507 http://www.ssf.apsl.edu.pl/baza/wydawn/ssf05/kultys.pdf http://dspace.uni.lodz.pl/xmlui/handle/11089/26082 https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/pieklo-kobiet/

1

@sebasek99 można sądzić, że jest tak jak piszesz, nie wykluczam tego, a wręcz zaznaczyłem, że jest to prawdopodobne.
Nie twierdzę, że ktoś formalnie odbiera prawo głosu aborcyjnym sceptykom. Cały ten wątek rozpoczął się od krytyki wprowadzającego w błąd tytułu artykułu w jednej z gazet i jeśli uważasz, że był on szczytem możliwości dziennikarskich redaktorów popularnej gazety, to swojego stanowiska będę bronił z całą stanowczością.
Dyskusja zeszła jednak na inne tory, gdzie mówimy o tym czy dane osoby, o danym sposobie argumentacji powinny być traktowane jak naukowcy. Uważasz, że nie i ja się z tym w zupełności zgadzam, chociaż muszę przyznać, że, aby odnieść to do konkretnej jednostki musiałbym bardziej dogłębnie przyjrzeć się promowanym przez nią treściom. Nie wydajesz się kierować antypatią, więc na ten moment uznaję Twój osąd za sprawiedliwy i nie będę z nim polemizował, przynajmniej dopóki nie zapoznam się z całością poleconych materiałów.
Od siebie mogę dodać, że jednym z bardziej irytujących zjawisk jest powoływanie się na Biblię lub nauczanie Kościoła w sporach takich jak ten o aborcję, więc o pochwalanie przeze mnie argumentacji zbyt mocno osadzonej w realiach wiary obawiać się nie musisz.
Temat rzeczywiście ciekawy jest, dlatego z chęcią sięgnę do zamieszczonych przez Ciebie źródeł, za które dziękuję. Może zrobię wyjątek w przypadku artykułu w języku hiszpańskim.
Odnosząc się do tematu depresji poaborcyjnej, oczywiście akceptuję obecny stan wiedzy. Uważam jednak, że sam fakt podważenia pewnych badań nie dyskwalifikuje argumentacji pod wyraźnym warunkiem, że takie poddanie ich w wątpliwość ma odpowiednie uzasadnienie. Istnieją przypadki niereprezentatywnych prób badawczych czy wyraźnych zaniedbań, czego najlepsze przykłady to ulubiony artykuł przeciwników szczepień czy badania Haruko Obokaty. Dla jasności, nie twierdzę, że tak jest w tym przypadku, ale wykrycie ewentualnych nieprawidłowości może, a nawet powinno być pretekstem do podważenia badań włącznie z ich konkluzją. Całości argumentacji środowisk pro-life nie znam, dlatego wstrzymam się z jednoznacznym potępieniem, ale zaznaczam czego wymagam, żeby móc uznać dotychczas uważany za prawidłowy i naukowo udowodniony pogląd za nieprawidłowy. Takie podejście jest zgodne z przyjętym w środowisku akademickim.

« Powrót do wszystkich komentarzy

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: