- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 814 Culés
Gorące dyskusje
Kgorecki2500
23
Może to prezydent Ukrainy zdurniał ale to polski ma się starać ratować... » Czytaj dalej
44 odpowiedzi
Roobo
2
Najlepszy mundial według was w 21 wieku?Zdecydowanie RPA i Katar.W 2010r był mega klimat, otoczka... » Czytaj dalej
31 odpowiedzi
Eklerek
11
Oglądam miodowe lata dla fabułyhttps://zapodaj.net/images/f978cd82a0b93.jpg
18 odpowiedzi
Media
Sonda
MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest:
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 814 Culés
1
Jak oceniacie zespół Nirvana?
Nie rozumiem jego fenomenu, poza przeciętnym muzycznie wykonaniem kradli utwory i nie wiem czy sami stworzyli jakikolwiek hit od A do Z. Jedynym plusem jest koncert MTV Unplugged, który ma klimat. Kradzione "The Man Who Sold the World" nie brzmi na nim lepiej niż u Bowiego, a "Where Did You Sleep Last Night" brzmi co prawda lepiej niż u Leadbelly'ego (bo ten urodził się w XVIII w.) ale jest bardzo wierną kopią. Mimo to, ten koncert ma klimat i przeszedł do historii. Pytanie tylko czy Nirvana która dobrze grała covery i kilka swoich utworów oraz dobrze wyglądała na scenie jest wielkim zespołem? Według mnie oni jedynie medialnie wyszli z garażu.
Aż ciężko w ogóle pomyśleć o porównywaniu ich do Queen, Pink Floyd, Black Sabbath, Stonesów itd. I wiem że to zupełnie inne granie. Chodzi mi bardziej o samo tworzenie muzyki, jakieś nowatorstwo, argumenty muzyczne.
Granie Nirvany trochę przypomina mi "Jolene" wykonywany przez The White Stripes.
Jest prosta gitara, dobry wokal, emocje i pożyczony kawałek Dolly Parton.
Różnica jednak jest taka, że mówiąc o TWS każdy ma raczej w głowie ich inne utwory...
Przy okazji polecam:
1
@AV0CAD0 Covery to kradzież? Pierwsze słyszę.
btw. Lead Belly jest jazzmanem z XX w., który urodził się na przełomie XIX i XX w. No i on nie jest autorem "WDYSL".
1
@AV0CAD0 ale o ten "garaż" właśnie chodziło w grungu. Porównywanie ich do Floydów czy Zeppelinów to trochę tak jakbyś porównywał żużel do kolarstwa. Niby tu i tu się ścigają, ale to zupełnie różne dyscypliny
0
@sebasek99 mój błąd, XIX w. Potocznie tak się mówi, nie spotkałeś się z tym? Mnóstwo wielkich zespołów coś coveruje ale nie każdy opiera na tym swoją popularność. Nie chodzi zresztą wyłącznie o pełne covery. Największe hity:
About a Girl (1989) - riff inspirowany The Smithereens - Blood And Roses
Where Did You Sleep Last Night? (1993, released 1994) - wiadomo, nie ich
Aneurysm (1991) - Fang - An Invitation
Smells Like Teen Spirit (1991) - riff inspirowany Boston - More Than A Feeling
All Apologies (1993) - wokal wzięty z Tom Petty And The Heartbreakers - The Waiting
No i "The Man Who Sold the World" z MTV Unplugged - całkowity cover.
Poza tym wiele wiele innych.
Czyli utwór "Where Did You Sleep Last Night" - ich topowy hit nie jest ich. Nawet jeżeli ktoś grał ten kawałek wcześniej to Leadbelly nagrał melodię i wokal które były wzięte przez Nirvanę.
0
@Keson Nie chodzi mi o styl, o czym wspomniałem. Bardziej o to co wnieśli do muzyki. Grunge nie grunge, na początku zapożyczyli wiele i niewiele wnieśli. Takie jest moje zdanie. Pink Floyd to zupełnie inne granie ale stworzyli ogromne dziedzictwo, podobnie Zeppeliny. Pearl Jam również grali grunge i wnieśli wiele, gatunek niczego w tej kwestii nie komplikuje.
Porównywanie tak wielkich zespołów do Nirvany jest "lekko" na wyrost.
1
@AV0CAD0 Nie, bo jest różnica pomiędzy coverem a kradzieżą/plagiatem i to całkiem duża.
Nie słyszałem natomiast, aby Nirvana swoją popularność zawdzięczała coverami. To ich autorskie utworu osiągały najwięcej na rynku, to mimo wszystko "Nevermind" jest uznawany za kultowy album a nie nagranie z MTV Unplugged, a piosenką tamtego pokolenia, niesamowicie często przywoływaną, parodiowaną, jest "Teen Spirit", nie któryś z tamtejszych coverów. Zobaczmy zresztą na odsłuchania na Spotify: http://prntscr.com/uu20vo. "The man..." jest 5 jeżeli chodzi o to, a przeważają utwory z innych albumów.
A inspirowane riffy? Błagam, przecież to norma w świecie rockowym, najwięksi jak Page czy Hendrix przyznawali się, że "podbierają" innym zagrywki, adaptują do siebie, to przecież także forma sztuki, pewien zabieg kompozytorski. Poza tym niektóre mocno na wyrost podałeś (Tom Petty i The Smithereens).
1
@AV0CAD0 to, że Nirvana pod względem czystego talentu jest daleko daleko w tyle jest jasne i nie ma co tu dyskutować. Jednak dla mnie w muzyce talent to nie wszystko. A Nirvana niewątpliwie miała to "coś" co przyciągało. Nie jestem ich wielkim fanem, ale nie odbierajmy im miejsca wśród najwiekszych bo jednak naznaczyli pewna epokę czy tego chcemy czy nie (choć sam zdecydowanie bardziej cenie wymienione inne zespoły)
1
@AV0CAD0 Ja ich bardzo lubie, ale z tej calej ekipy (nazywam ja Seattle) slucham ich najrzadziej. Akurat to pozyczania od innych wykonawcow sie przyzwyczailem - to zupelnie normalne w srodkowisku muzycznym. Led Zeppelini tez to robili. Chyba kazdy to robil, nie ma w tym niczego zlego - no chyba, ze sie klamie, ze sie dany utowr skomponowalo, a w rzeczywistosci zrobil to ktos inny.
Alice in CHains (Mad Season), Soundgarden, Stone Temple Pilots, Pearl Jam (TEmple of the Dog), Melvins, a potem Screeming Trees i Nirvana
edit wlasnie widze, ze @sebasek99 tez pisze o czeroani z innych.
jest masa przykladow, wielu muzykow czuje sie nawet zaszczyconych, ze inny od nich podbieraja.
Obrazki z Wystawy Musogrskiego i Emerson Lake Palmer, ale Type o Negative czerpiacy z Beatlesow, Massive Attack z Mahavishnu Orchestra... itd
0
@Keson ja ich wśród największych nie widzę. Zespół jest niezły, bez wątpienia. Ma to coś, tu również nie mam wątpliwości. To jednak według mnie za mało według mnie żeby umieszczać ich wśród największych. Polski "Dżem" również miał to coś. Co więcej, muzycznie byli lepsi od Nirvany. Różnica jest taka że wnieśli bardzo wiele do polskiej muzyki. Nirvana według mnie wiele czerpała i po prostu przekładała to na swój dosyć prosty styl.
Trochę nie zgadzam się z tym, że trzeba ich traktować jak wielki zespół, bo kulturowo stali się ikoną. "Ich Troje" czy Zenek też wyznaczają w Polsce pewną epokę, tak jak niektóre niezbyt zdolne gwiazdy pop. Odrzucając całą otoczkę i patrząc na ten zespół jedynie przez pryzmat tego ile wniósł to moim zdaniem naprawdę jest mu bliżej garażowego grania niż największych kapeli. I nie kojarzę innych takich zespołów z tak wielką renomą.
I nie twierdzę że jest to zespół zły. Może trochę przereklamowany i jadący na swojej marce i historii Kurta. Posiadanie "tego czegoś" to według mnie trochę za mało, bo chyba na temat każdego wielkiego zespołu poza tym że ma to coś można podać jakieś wybitne cechy, muzyka, wskazać nowatorskie rozwiązania. Chciałbym zobaczyć ich prawdziwy hit, coś charakterystycznego, wypracowanego w 100% przez nich i nie widzę, czuję lekki niedosyt.
0
@Colon Porównywanie podbierania zagrywek innym przez Hendrixa i Page'a do podbierania takiego jak Nirvana według mnie jest lekko na wyrost, a takie porównanie rzucił @sebasek99 . Obaj stworzyli swój unikalny styl, są wielcy dlatego że sami wiele wnieśli do muzyki, także dlatego że oni czerpali od kogoś inspirację, a od nich później cały świat. Z Nirvaną mam ten problem, że dużą część swojej działalności oparli na innych twórcach, nie mieli zaoferowania zbyt wiele poza "klimatem", ich kawałki były trochę jednostajne i jak wspomniałem "garażowe" jeśli chodzi o poziom. Dlatego choć czasem posłucham i myślę że nie jest to zły zespół, to uważam że ich popularność i zestawianie z największymi jest na wyrost.
0
@sebasek99 Jest różnica ale tak się potocznie mówi :) To porównaj jeszcze drugie na tej liście "Come As You Are" do Killing Joke - Eighties. Riff, brzmienie, rytm. Który to już pożyczony/mocno inspirowany kawałek z ich top 10? Według mnie słabe jest również to że ich autorskie utwory są zwyczajnie muzycznie gorsze.
Nie mam o to pretensji, bo to było ich święte prawo i jak wspomniałeś wiele zespołów tak robi. Tyle że nie stawiałbym ich jednocześnie na równi z największymi kapelami w historii.
I nie jest to zapożyczenie takie jak wirtuozów gitary których wymieniłeś. Page i Hendrix ucząc się gry wiele lat naturalnie przejmowali zagrywki od innych, a później dawali o wiele więcej od siebie. Mam wrażenie że jest to jednak zupełnie inna sprawa.
0
@AV0CAD0 Ja chyba na temat jednostajnosci nie moge sie wypowiadac, bo jednym z moich ulubionych gatunkow jest ambient, gdzie utwory czesto trawaja powyzej 20, 30 minut, sa bardzo jednostajne i bez melodii.
Moze rowniez Tobie chodzi o image Nirvany - byl on bardzo silny.
1
@AV0CAD0 ok, rozumiem teoj tok rozumowania i poniekąd się z nim zgadzam.
Co do charakterystycznych cech to może właśnie ta surowość. To, że można zrobić coś fajnego u siebie w garazu. Jak kiedyś bawiłem się w próby grania na gitarze to mówiło się "trzy akordy i darcie mordy" i może właśnie w tej prostocie i prawdziwości tkwi ich siła. Zrobili coś fajnego nie udając przy tym, że są wielkimi muzykami
W sumie cała sprawa toczy się o to jak szeroko pojmujemy listę największych. Wg mnie zasługują na miejsce WŚRÓD nich. Czy gdybym tworzył listę 10-20 największych byliby na niej? Otóż nie
0
@AV0CAD0
a jak lekko przyspieszy się ten riff, to też wyjdzie:
:)
To jest norma, a też wcale to wszystko nie ujmuje kreatywności czy talentu kompozytorskiego. W końcu riff jest jedynie jedną z części składowych utworu, nie jest wcale powiedziane, że jak weźmiesz sobie fajną melodię, to 80% pracy masz już z głowy, hit gotowy. Piosenka przejdzie od tego momentu jeszcze mnóstwo "etapów produkcji", podjęte będą na jej temat kluczowe decyzje artystyczne i fakt, iż z tego wyszedł chwytliwy song pokazuje kunszt twórcy.
A czy całość Nirvany jest muzycznie gorsza? I przez to "nienależy" im się miejsce w panteonie znanych zespołów?
Moim zdaniem nie, ponieważ w sztuce nie chodzi jedynie o to, aby w aspekcie technicznym albo teoretycznym jakoś wymiatać. Biorąc taki ogląd sprawy na muzykę, to niestety Nirvana pupa, ale też i Page, Pink Floyd, czy jakikolwiek inny zespół muzyki rozrywkowej, ponieważ nie dorasta ona do pięt akademickiemu jazzowi czy szeroko pojętej muzyce poważnej, w opanowaniu instrumentów czy użyciu zaawansowanej muzycznej teorii.
Nie wiem, ale chyba nie o to chodzi w sztuce, aby tworzyć rzeczy najbardziej skomplikowane pod względem technicznym. Piosenka nie musi być najtrudniejsza w zagraniu lub miała najszerszą możliwą instrumentalizacje, aby była dobra. Styl muzyczny nie polega jedynie na tym, aby wymyśleć progresję akordów, która będzie się muzykologom śniła po nocach, lecz może na czymś innym oprzeć swoją twórczość.
Nirvana wybrała surowość produkcji, ciężki klimat, mnóstwo przesterów, pewnego rodzaju turpizm w otoczce i tekstach. Natomiast przede wszystkim jest to amalgamat z rodzimej sceny alternatywnej, szczególnie punkowej. Cobain jasno odwołuje się do tamtych artystów, do Big Black (Albini na jego życzenie im mixował trzeci album), Black Flag, The Stooges, Swans, wspomniane wcześniej Killing Joke. Ze słuchania ich wyszedł ten siermiężny, "brzydki" styl muzyczny, ale też i zamiłowanie do krótkich, prostych, nastawionych na bezpretensjonalność piosenek.
Stąd wynika kultowość zespołu, dzięki któremu jest stawiany jako jeden z najważniejszych w historii muzyki popularnej. Nie tylko zebrali w sobie mnóstwo cech undergroundu, zgrabnie to połączyli, ale głównie - potrafili to sprzedać masom. Ze względu na nich upadł archetyp gwiazdy rocka. Oni także spopularyzowali niszową muzykę, wielu artystów/dziennikarzy/po prostu fanów stawia zespół z Seattle jako ich pierwszy krok do poznania bogatej alt-sceny.
Oczywiście, że takie coś może ci nie odpowiadać, ale o kontekście warto pamiętać. Nie chcę cię zmusić do powiedzenia "Kocham Nirvanę" xD, ale jedynie przybliżyć co ludzie widzą w tej grupie.