- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 1419 Culés
Gorące dyskusje
Media
Sonda
MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest:
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 1419 Culés
0
Miał/ma ktoś z was chorobę lokomocyjna? Da się to całkowicie wyleczyc? Stosujecie jakieś proszki które pomagają? Ja już chyba wszytkiego próbowałem
0
@PopekMonster Miałem za dzieciaka, teraz już nie wymiotuje na szczęście ale przy dłuższych podróżach jako pasażer boli mnie ostro łeb. No i jak w dół patrzę to jest jeszcze gorzej więc czytanie jakiejś książki czy coś to odpada. Na szczęście jako kierowca nie mam żadnego problemu :P
0
@Striker ja tez jako kierowca mogę jeździć po 10h i nic a jako pasażer nie mogę przejechać 10km XD eh
3
@PopekMonster na pewno mi bardzo pomaga jak jadę z przodu a nie z tyłu, jak widzę drogę przed sobą to lepiej się czuje. Ale każda podróż powyżej godziny jako pasażer to jest dla mnie męczarnia.
2
@PopekMonster Również miałem za dzieciaka, praktycznie każda podróż samochodem czy autobusem powyżej kilkunastu minut to była masakra
Jakoś naturalnie mi przeszło ale jedno mi zostało - gdy prowadzę samochód jest gitara ale gdy jestem pasażerem to pomimo tego że dobrze się czuje zawsze jestem strasznie senny i przymulony :P
1
@PopekMonster U mnie to w psychice siedziało i trochę w przyzwyczajeniu się do podróży. Jeszcze jak byłam niepełnoletnia to była masakra, potem zaczęłam brać lokomotiv lub aviomarin i jeździłam już z komfortem psychicznym
Jak wyjechałam na studia, to podczas powrotów do domu nie zawsze te tebletki były pod ręką i tak jakoś jezdzilam czasem bez i teraz jest już wszystko dobrze.
3
@PopekMonster ja nie ale przypomniała mi się mała anegdotka.
Kiedy byłem małym chłopcem jechaliśmy na wycieczkę klasową w góry (trasa jakieś 500km).
Kolega miał chorobę lokomocyjną i zaczął ostro wymotować gdzieś w połowie drogi. Do tego stopnia, że zmarnował wszystkie swoje torebki po kanapkach. Potem brał je od kolegów ale te też się pokończyły a pan kierowca nie zadbał o to żeby każdy miał przy fotelu własną.
Przemek, bo tak miał na imię ów kolega zaczął więc walić już na podłogę bo nie było sensu co minutę zatrzymywać się na postój. Zwrócił tak ze 3 może 4 razy ale do tego doszło jeszcze kilka koleżanek, które nie wytrzymały tego widoku i dorzuciły swoje "pare groszy". Sam byłem na granicy bełta.
Dodam tylko, że siedziałem wtedy na samiutkim końcu, na środku. Wyobraź sobie widok zmierzających w Twoim kierunku rzygów przy podjazdach pod górkę.
Szkolna piosenka "Gdy płynie strumyk z wolna" nabiera wtedy zupełnie innego znaczenia...
Przemek skończył tego dnia w szpitalu z odwodnionym organizmem. Wrócił do nas po 2 dniach.
Na drogę powrotną tak go naćpali aviomarinem, że nie było z nim w ogóle kontaktu.
Ta historia to żadna pasta czy jak to tam się nazywa. To się wydarzyło naprawdę.
Wybacz długość tego posta. Siedzę w robocie i chciałem to dobrze zobrazować.