La Rambla

Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.

La Rambla

Online: 1291 Culés

0

FILOZOFOWANE. Z uwagi na to, że czasami nachodzą mnie różne przemyślenia... Ostatnio zastanawiam się, dlaczego człowiek człowiekowi męskim narządem rozrodczym. Zobaczcie. Wydawałoby się, że na przestrzeni ostatnich 150 lat rozwinęliśmy się w niewyobrażalnym tempie - samochody, samoloty, komputery, Internet, przemysł, automatyzacja. Pod kątem przemysłu/techniki - postęp bez wątpienia. Ale... co z naszym, osobistym rozwojem? Co z nami - ludźmi. Co z naszym myśleniem, zdolnością empatii, mądrością, inteligencją społeczną? Czy to, co dzieje się np. teraz w Polsce (rząd, policja, TVPiS) jest "normalne" w cywilizowanym społeczeństwie? Dlaczego ludziom nie zależy na wspólnym szczęściu? Dlaczego nadal tkwimy w "demokracji", demokracji opartej na nepotyzmie, dzieleniu, tworzeniu "lepszych/gorszych sortów"? Żyjemy w XXI wieku, a pozwalamy, by za nasz los odpowiadały osoby (najczęściej) BEZ KOMPETENCJI (od 30 lat). Co więcej - wielu ludzi wierzy W TE OSOBY (od 30 lat). Czym różnimy się od ludzi, którzy 100-50 lat temu pozwalali innym (chodzi mi tu o "żołnierzy" Hitlera/Stalina, którzy spełniali ich chore ambicje) decydować o swoim życiu? Czym różnimy się od ludzi, którzy 100-50 lat temu chcieli decydować (np. prześladowania na tle rasowym) o życiu innych? Zapewne nie przekazałem tego, co chciałem (wewnętrzny niepokój będący odpowiedzią na zastaną rzeczywistość).

konto usunięte

4

@Mazi Dlatego, że jesteśmy zwierzętami.

Komentarz usunięty przez użytkownika

3

@Mazi Mam wrażenie, że popełniasz ten sam błąd co każdy, w tym często ja. Zakładasz, że jesteśmy w jakiś sposób nadrzędni w stosunku do ludzi żyjących kilka, kilkanaście, kilkadziesiąt pokoleń wstecz. Rozwój technologii, medycyny, fizyki itd. zawdzięczamy wiedzy, którą poszerzały kolejne pokolenia. Dzięki tej wiedzy dzisiaj mamy smartphony, małe urzadzonka, dzięki którym możemy słuchać muzyki, telefonować, wysyłać wiadomości tekstowe, oglądać filmy, robić zdjęcia. Podczas gdy dla naszych dziadków żyjących w czasach komuzimu taka rzecz należałaby do gatunku Science fiction. Czy to znaczy, że jesteśmy w jakiś sposób lepsi? Po części na pewno jesteśmy uprzywilejowani, bo żyjemy w świecie gdzie ów smartfony i nie tylko są codziennością, jednak ze strony ewolucyjnej już nie. Ewolucja jest procesem o wiele dłuższym niż historia, której uczymy się w szkołach. Co za tym idzie często możemy mieć złudne widzenie, że w tych całych czasach starożytnych to ludzie byli w porównaniu z nami ćwierćinteligentami i w ogóle bliżej im było do małp niż do nas dzisiaj. Fakt jest jednak taki, że byli równie inteligentni co my, a biorąc pod uwagę tak wybitne jednostki jak Sokrates, Platon, Arystoteles to pewnie ów osoby mogłyby przewyższać stawiane na piedestale wybitne postacie naszych czasów. Jedyna różnica jaka nas dzieli to poziom wiedzy. Wiedzy, którą zdobywała ludzkość przez pokolenia i która nam dziś pozwala startować z innej pozycji niż Sokratesowi, Platonowi czy Arystotelesowi

3

@Mazi Czy ludziom nie zależy na wspólnym szczęściu? Rzecz w tym że każdy ma trochę inną wizję tego, co nazwie wspólnym szczęściem - wielu w ogóle nie obchodzi wspólne szczęście a jedynie ich szczęście, bo albo są cyniczni, albo uważają że nie ma czegoś takiego jak wspólne szczęście i podchodzą do tego bardzo indywidualnie, większość przede wszystkim w ogóle o tym nie myśli, inni jeszcze uważają że ich doświadczenia szczęścia są najbardziej prawdziwie i wartościowe i dlatego działają w takim a nie innym kierunku itp. itd.
Mi się osobiście wydaje że nie warto się nad tym w ogóle zastanawiać. Nie warto myśleć o wspólnym szczęściu, bo ostatecznie szczęście zawsze może być jedynie odczuwane przez jednostkę. Zamiast tego, jeżeli mówimy już o czymś wspólnym i chcemy się tym zajmować, to skupić powinniśmy się nie na tym, żeby ludzi uszczęśliwiać, ale na tym, żeby stwarzać ludziom w owej wspólnocie warunki, w których będą mogli w miarę samodzielnie (o ile da się tu mówić o samodzielności) prowadzić takie życie, które pozwoli im na różne sposoby to szczęście osiągać - albo i nie, bo nie każdy będzie miał szczęśliwe życie - siłą rzeczy czuć już, że wchodzimy na politykę.

Odniosłem się tylko do jednej kwestii, bo dużo wątków poruszasz, ale gdybym miał ogólnie powiedzieć, to powiedziałbym że rozwój technologiczny czy przemysłowy o którym piszesz ma mało wspólnego z rozwojem nazwijmy go osobistym - oczywiście pewne osiągnięcia miały ogromny wpływ na ten rozwój, na myśl nasuwa się od razu pismo i jego popularyzacja, ale inne już niekoniecznie lub tylko pozornie - ja na przykład jestem zdania, że internet obecnie bardziej ogranicza niż rozwija człowieka.

Wracając -gdy wypowiadamy tę frazę, że jesteśmy przecież w XXI wieku, tak jakby miało to coś znaczyć, to popełniamy błąd polegający na tym, że uważamy ten stan który zastaliśmy za najlepszy nie tylko wśród tych które były wcześniej (o tym też można dyskutować czy aby na pewno i pod jakim względem), ale również za pewien wzorzec, coś może nie perfekcyjnego, ale na pewno dobrego i koniecznego, pewien punkt odniesienia, który powinien wyznaczać nam kierunek dalszego działania - taka już natura ludzka, że to co zastane uważamy za normalne, przyzwyczajamy się do tego. A no i pamiętajmy, że różne formy rozwoju na przestrzeni lat nie muszą i często nie idą ze sobą w parze.

0

@patry295 przeciwnie - widzę wielki problem w tym, że "rozwój osobisty" (w prawdziwym jego znaczeniu) - psychologiczny, inteligencji społecznej/emocjonalnej nie idzie w parze z postępem technicznym, naukowym. Podsumowałem - nie różnimy się de facto niczym od ludzi, których wielu deprecjonuje ("bo jak ktoś mógł wykonywać rozkazy..."). W żadnym wypadku nie jesteśmy lepsi od dziadków, poprzednich pokoleń. Ba, postawiłbym tezę, że "od wartościowych" jesteśmy gorsi (brak ideałów, nadrzędnych wartości). Niepokoi mnie właśnie to, że mając takie doświadczenia, takie przykłady z historii - nie potrafimy przełamać bariery, rozwijać się mentalnie.

1

@NGTRX chciałem przedstawić XXI wiek, jako punkt odniesienia. Porównajmy, choćby w zakresie postępu technicznego, naukowego XIX wiek, a to co mamy obecnie. Teraz, zróbmy to samo z postępem mentalnym i moralnym. Tutaj, moim zdaniem - na przestrzeni kilkunastu wieków, stoimy w miejscu.

Swoją drogą - czy uważacie, że jesteśmy w stanie, jako ludzkość, dokonać "skoku" w zakresie rozwoju osobistego porównywalnego do ostatnich 200 lat rozwoju technologicznego/naukowego? Jeżeli tak, dalej - w konsekwencji tego - wyobrażacie sobie synergię współpracy największych umysłów ziemi...

Druga kwestia - co, Twoim (NGTRX) zdaniem mogłoby być kolejnym krokiem rozwoju osobistego? Powszechna nauka myślenia "ex ante", przewidywanie konsekwencji, lekcje "odpowiedzialności"?

2

@Mazi Po pierwsze należałoby odejść od modelu nauczania opartego na posłuszeństwie autorytetom i działaniu schematycznym. To przygotowuje ludzi do wykonywania poleceń i nie stwarzaniu problemów. Gdyby zamiast tego celem kształcenia byłoby dążenie do rozwoju, zdaje się już efekty byłyby istotne. Niestety na nic takiego się nie zapowiada.

1

@Mazi mówisz o tym, że nie jesteśmy lepsi od poprzednich pokoleń. Jasne, że nie! Nie da się wyssać z mlekiem matki uczciwości, współczucia czy miłości do drugiej osoby. Uważam, że należy odróżnić cechy osobowościowe, które są cechą typowo ludzką od postępu naukowego. Porównywanie osiągnięć ludzkości do cech osobowości jest trochę podobne do porównywania banana z krzesłem.

Dalej mówisz o tym, że nam jako ludzkości brakuje ideałów, nadrzędnych wartości. W tym twierdzeniu widzę dwa problemy. Po pierwsze brak uniwersalnych cech charakterystycznych dla ów wartości. Zarówno ja jak i pewnie Ty scharakteryzowalibyśmy je podobnie. Natomiast na podstawie jakich dogmatów jesteśmy w stanie stwierdzić, że to my mamy racje, a nie ktoś kto wyznaje zupełnie inny system wartości? Mówisz o wspólnym szczęściu. Brzmi dobrze i właściwie. Natomiast na podstawie jakich zmiennych możemy stwierdzić, że jest to wartość nadrzędna? Być może to nie dobro ogółu jest najważniejsze, a dobro jednostki popychającej rozwój ludzkiej świadomości do przodu.

Po drugie mówisz, że obecnie brakuje nam ideałów, które przyświecały starszym pokoleniom. Nie mogę się z Tobą zgodzić w tej kwestii. Ucząc się historii słyszymy o wartościach, którymi kierowali się ludzie dawniej. Wolność ojczyzny, dobro narodu ponad dobrem własnym, walka o wyższe cele bez względu na ryzyko z tym związane. Brzmi dobrze, politycznie poprawnie. Natomiast nie jesteśmy w stanie stwierdzić jakie były nastroje społeczeństwa w czasach wcześniejszych ze stu procentową pewnością, a im dalej w las tym więcej drzew- w tym wypadku- im dalej w historie się zagłębiamy tym więcej niewiadomych. Ludzie dawniej mieli te same problemy i sytuacja polityczna była równie jak nie bardziej napięta. Pamiętaj, że historia gloryfikuje, a plamy na imieniu postaci historycznych są zazwyczaj wybielane, by nie psuć ogólnego wizerunku.
Pamiętajc też, że nie można wrzucać każdego do jednego worka. Mówisz, że dzisiaj brak ideałów, lecz popełniasz błąd. Oceniasz bowiem wszystkich jedną miarą podczas, gdy bez względu na poglądy ludzie identyfikują się ze swoimi poglądami mocno. No i nie ma żadnych statystycznie relewantnych badań, które popierałaby Twoją tezę jakoby dzisiaj ludzie byli bardziej podatni na bezideowość i bierność

0

@Mazi o ile zgadzam się z @patry295 to żeby już nie powielać Jego wypowiedzi to trochę z innej strony.
Co to znaczy w sferze emocji, uczuć, człowieczeństwa, że jesteśmy lepsi lub gorsi? W dziedzinie technologii bardzo łatwo to stwierdzić, w dziedzinie nauki również. Po prostu wiemy więcej niż wcześniejsze pokolenia, również dzięki ich skumulowanym osiągnięciem ale też dzięki temu co sami do tego dokładamy (A wiemy że rozwój technologii jest wykładniczy, więc każde pokolenie statystycznie dodaje od siebie więcej).
Co natomiast ze sferą nazwijmy ją dla uproszczenia duchową człowieka? Tutaj wydaje się, że nie ma prawd absolutnych według których można by stwierdzić co oznacza rozwój. Są cechy pozytywe i negatywne ale dla każdego część z nich będzie w innym katalogu. Weźmy np empatię. Nie było okresu gdzie byłoby jej więcej. Spójrz na prawa mniejszości, stosunek do niepełnosprawnych, stosunek do zwierząt itd. Przez to że mamy dostęp do zmasowanej informacji, na którą nie wszyscy jesteśmy przygotowani, to wiemy o wielu ekstremach to po prostu chcemy o nich czytać. Również przez ten dostęp do informacji mamy wykwit teorii spiskowych. To nie przez to że ludzie są słabsi. Po prostu technologia rozwinęła się na tyle szybko że część z nas, nie jest w stanie przetworzyć i uporządkować tych wszystkich informacji. Mają za dużo informacji w związku z czym szukają prostych rozwiązań

konto usunięte

0

@Mazi A zobacz co tak naprawdę proponuje teraz świat...Jak niegdyś “Biali” Indianom błyskotki (mówię tu w przenośni) i/lub choroby i/lub zabójcze sojusze, i/lub.... I jeszcze parę by się znalazło...
Błyskotki to smart fony, samochody, wszechpotężna, prawie nieograniczona konsumpcja...Choroby, chyba w dniu dzisiejszym wyjaśnienie jest zbędne...
Sojusze... są nieraz tak egzotyczne, że nawet ręce opadają...
I ten wszechobecny brak wyższych wartości, naprawdę poważnych idei i autorytetów...
Świat w którym wszelkich rad, jak żyć, udzielają wszechpotężni celebryci namaszczani przez media, politycy, ekonomiści z bożej łaski itd. itp.
Świat się stacza lub idzie w ślepy zaułek (co kto woli). I najprawdopodobniej zakończy się to przepiękną katastrofą.
Szkoda...

0

@Mazi Nie wiem co dokładnie mogłoby tutaj coś zmienić. Teraz problem nie polega na tym, że nie mamy narzędzi do rozwoju, ale raczej na tym, że używamy ich w innym celu. Można na przykład próbować zmienić model edukacji dzieci i młodzieży, stworzyć w tej kwestii jakieś zmiany w prawie, ale ostatecznie zawsze na końcu tego procesu są konkretni ludzie, którzy go stosują i nie da się ich zmienić prawem.
Internet mógł przecież być w pewnym stopniu narzędziem takim jak pismo, tak się jednak nie stało.
Poza tym mam problem z takim liniowym patrzeniem na ten rozwój, bo nie jest tak że jest tu jakaś skala, którą możemy zastosować, poza tym brakuje nam perspektywy na to, jak było pod tym względem kiedyś. Może więc faktycznie ten postęp jest duży? Nie wiem, zaryzykowałbym jedynie stwierdzeniem, że relatywnie do możliwości ten rozwój nie przebiega tak sprawnie, jak mógłby.

« Powrót do wszystkich komentarzy

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: